Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nikos Kazandzakis
#1
Hah, całego autora, nie tylko jedną książkę. Ktoś coś czytał tego pana? Ostatnie kuszenie Chrystusa? Greka Zorbę? Mam Greka w domu, mam z nim mały problem. Nie mogę przeczytać. Nie to, że książka zła czy nudna. Wspaniała, wciąga. Ale... no właśnie, ale. Nie mogę. Po prostu nie mogę. Przeczytam jedno zdanie, jedną myśl - i koniec. Odkładam książkę, zamyślam się, analizuję, próbuję zrozumieć geniusz autora. To jedna z tych książek, po przeczytaniu których już nie chce się pisać, nigdy. Każde niemal zdanie niesie w sobie myśl, ma drugie dno położone w najgłębszych rejonach naszej podświadomości.

Cytat:
Słońce stało wysoko na czystym niebie. Wcisnąłem się miedzy skały, skuliłem jak mewa i podziwiałem morze. Czułem, że ciało moje staje się silne, świeże i posłuszne. Myśl podążała za falą, jak ona lekka i bez oporu poddająca się rytmowi morza.

Serce moje ogromniało. Obległy mnie ponure głosy, władcze i błagalne. Wiedziałem, kto mnie woła. Gdy tylko na chwilę zostawałem sam, jęczał we mnie lęk straszliwych przeczuć, obłędna groza czekająca na wyzwolenie.



Siedzę, w tle "Hero" (dla muzyki, nie mam ścieżki dzwiękowej to puszczam film - niespecjalnie wart oglądnięcia, ale muzyka... heh), próbuję czytać i znowu to samo. Zdania jak te powyżej, zamiast przelecieć wzrokiem - zamyślam się nad geniuszem, jaki się za nimi kryje. Niby takie proste - przekaz odczuć, jakie każdy ma gdy siedzi nad morzem, a jak trafnie ujęte. W kilku zaledwie zdaniach przekazane coś, co mi zajęło by pewnie kilka stronic. Kolejny akapit, też niby rzecz prosta - lęk egzystencjalny, coś co każdy czasem czuje. A jak bezpośrednio ukazany, z jakim kunsztem. Człowiek od razu zamyśla się - czemu właśnie tak? Czemu obcowanie z morzem akurat powoduje myśl o śmierci? Przypadek, czy celowy zabieg literacki?

Potem sobie przypominam - jedna z najpiękniejszych pieśni o umieraniu, bodajże celtycki lament żałobny. Też w tle jest dźwięk fal. Pamiętam, zawsze gdy tego słuchałem, odnosiłem nieodparte wrażenie, że nic tak jak morze nie odzwierciedla śmierci. Każda fala jest jednakowa - i właśnie ta jednakowość jest przerażająca. Jeśli wszystkie są takie same, nie ma żadnego punktu zaczepienia. Nieskończony ruch jest równy nieskończonej pustce. Nie możemy żadnej fali wyróżnić, żadna się nie zatrzyma - przemijają, a za nimi są następne, też identyczne. Jak śmierć, jak brak życia. Nieustanny brak.

I dlaczego? Dlaczego Nikos właśnie tak to połączył, czy raczej - dlaczego właśnie widok morza... może w jego przypadku to było po prostu porównanie człowieka, małego, wtulonego w skałę, z ogromem nieskończonej potęgi oceanu? Czuje się z jednej strony silny potęgą całego morza, a jednocześnie zdaje sobie sprawę jak mały jest przy tym, jak nic nie znaczący - i że przeminie, właśnie jak kolejne fale?

I tak w kółko. Co akapit jakaś myśl, która powoduje cały ciąg skojarzeń. To akurat dotyczyło zwykłego opisu krajobrazu, a co się dzieje gdy dochodzi do filozofowania na temat ludzkiej natury? Nie da się tego chyba przeczytać, można co najwyżej przelecieć wzrokiem. Prawdziwe, głębokie czytanie może się posuwać w tempie kilku stron dziennie. Chyba któregoś dnia pójdę do lasu, jest taka polana z pasieką - tysiące pszczół, zapach kwiatów, ptaki - które się tymi pszczołami żywią. Tam można czytać. Pamiętam zabrałem tam kiedyś Ahinsę (pamiętacie to dziewczę?), to nie wierzyła, ze raptem kilkaset metrów od jej balkonu może być takie miejsce. Siedziała i nie potrafiła głosu dobyć. Ile ta współczesna młodzież traci, tylko komputery, telewizja, w kontakcie z prawdziwym pięknem czują, że to jakiś inny wręcz świat. Nic to.

A ktoś czytał "Ostatnie kuszenie Chrystusa"? Bo oglądał ekranizację pewnie każdy, niesamowita muzyka Petera Gabriela (kolejny oskar dla tego pana), te cytaty gdy Chrystus mówi "Jest we mnie Belzebub, mówi - nie jesteś człowiekiem, jesteś synem bożym, jesteś Bogiem!". Miałem tą książkę kupić, ale boję się. Boję się, że znowu nie dam rady przeczytać. Ugnę się pod geniuszem pisarskim.

Oczywiście film zakazany przez kler w wielu krajach - zmuszał do myślenia, a to nie po drodze kościołowi. Tak, musiałem to dodać Smile

No nic. wracam do swoich zajęć, Nikosa mimo wszystko polecam. Było by, oczywiście, milo gdyby ktoś napisał o swoich przemyśleniach, heh.
Odpowiedz
#2
Kler zakazuje czego może, ma nawyki jeszcze z inkwizycji. Ale nie jest tęgo też tak do końca, że oni nie robią tego z pwodu swoich kompleksów i tego, co czują. Moze wystarczy dawać im mówić, a sami powiedzą nam to, co chcemy usłyszeć. Tak przynajmniej było z LPR-em, Andrzejem Lepperem, afera na małej podkarpackiej wsi może przerodzić się w coś większego.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości