Może autor miał na myśli iż życie, tfu rzycie się znaczy, jest jak kłębek wełny.
Cokolwiek to oznacza - musi być zajebiście głębokie tylko na razie nikt tego nie rozumie i nie czyta.
To co Widzicie na zdjęciu to całoroczna łódź mieszkalna jakich tysiące pływa po UK. Mozna taka ludka zwiedzić cale wyspy, istnieje siec kanałów łączących ze sobą miejscowe krainy nazywane Shire.
Fascynują mnie ci ludzie którzy wybrali taki styl życia. Wielu z nich poznałem chociaż nie lubią "obcych" cenią sobie cisze i spokój. To artyści, poeci, ekolodzy i po prostu zwykli ludzie którzy wybrali życie "pod prąd".
I nie lubią obcych? Czy nie lubią obcych ze słowiańskim akcentem?
Nie o to chodzi, zdarzają się także i Polacy mieszkający na łodziach:)
Anglicy to najbardziej tolerancyjny naród jaki znam. A historie o rasistach powielają ludzie którzy obcują z tzw. plebsem. Po 10-ciu latach w UK mam raczej obiektywne zdanie na tematy narodowościowe.
Tu niestety masz racje i to jest smutna prawda. Czasem wstyd się przyznać.
_________________
pawelb [Usunięty]
Wysłany: 2010-03-20, 20:45
Codzinnie prawie przechdze rano kolo National Galery. Dziasj tak idac pomyslem ze moge poswiecici pare minut i wstapic i zocic okiem na pierwszy obraz jaki na slepo sie trafi. Bylem kilak razy w NG, sa tam dziela najwkszych malarzy. troche to glupie pomyslem dzisiaj bo kazdy z tyvh artystow tworzsyl w innych warnkach z innymi emocjami a teraz sa razem stloczone w zimnej sali...
Wszedlem wiec, na 10 minut, prszeszedlem przez bramke i skecilem w piewszej sali na chybil trafil na prawo. A tam Van Gogh, sloneczniki. Na okolo moze 20 ososb.
Podszedlem i poptrzylem. Poyslem ze moze bym tak robil codznnie z rana. Zajmuje to 10 minut a ma sie troche inne spojrzenie.
SWwpja droga Vabng Gog podobnie jakw ilu inbbych wczsniej byl ksiedzem
Być może jest to "wielu innych"? Chodzi Ci o wielu innych malarzy?
pawelb [Usunięty]
Wysłany: 2010-03-20, 22:02
Tak. Wielu innych malarzy. Ale w sumie nie tylko. W kazdymmuzeum jest podbnie. Np British Muzeum. CVos co kiedys lezalo w glebi Piramidy w sekrtnym przysciu, zwloki np; Tutanthamona, krola Egiptu z III dynastii, ktory tam zyl i umarl, nagle sa wyciagane i wiezione i wsadzone w sali z marmuru w centrum Londynu, obok ze zaraz posau z Meksyku majow czy Aztekow.
Troche ni z gruszki ni pietrzuki. Podbnie tam Vangogh a obok jakis inny, bez zwiazku z ich zyciem, ich marzenami problemami...same dziala..
obiekt / świątynia medytacji w kształcie ogromnej na kilka pięter złotej kuli, w której wnętrzu znajduje się kryształ skupiający promienie słoneczne. Obiekt jest jeszcze w budowie, ale już można podziwiać jego kosmiczny kształt z zewnątrz. Idea leżąca u podstaw tego miejsca robi na nas duże wrażenie. Gdy rozpoczynano budowę kuli, u jej podstaw usypano ziemię przywiezioną na miejsce z prawie wszystkich krajów świata. Miało być to symbolicznym połączeniem energii całej ludzkości, która ma skupiać się w tym miejscu bez podziałów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum