Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
O?mieli? si? prze?y? wbrew okrutnej woli pana. Cygan.
Autor Wiadomość
majqa 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączyła: 27 Lis 2007
Posty: 432
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-03-01, 23:16   O?mieli? si? prze?y? wbrew okrutnej woli pana. Cygan.

Cygan nie wiódł wędrownego życia. Nie siadał u stóp swego pana przy taborowym ognisku, zasłuchany w tańczące między iskrami nutki, tulone bladością księżycowego światła. Jego imię nie jest etykietką trybu życia. Ten był prozaiczny. Podwórko, buda, miska, na której napełnienie czekał z utęsknieniem. Widokiem właściciela sycił oko i duszę, ciało podporządkowywał rytmowi wiernej służby. Tak płynęły lata zwykłego, wiejskiego psa. Pewnego dnia porządek rzeczy runął. Cyganka potrącił samochód. Los zafundował mu w ten sposób skomplikowane złamanie tylnej łapki, a wraz z nim preludium do dalszej tragedii, naznaczonej znieczulicą i okrucieństwem, do jakiego zdolny jest wyłącznie człowiek. Opiekun czterołapka, Bóg jeden raczy wiedzieć, czy pod dyktando własnej naiwności, czy też wiedziony obojętnością, a może skąpstwem (?), czekał aż złamanie zrośnie się samo. Najwyraźniej uszło jego pamięci, że czasy cudów to zamierzchła przeszłość. Minął tydzień, a oporna kończyna nie chciała współpracować z wolą pana i władcy. Pies stał się zbędny, należało więc dopomóc mu odejść tam, skąd się nie wraca. Do Cyganka nie przyjechał jednak weterynarz z ostatnią posługą w zaklętej magią chemii strzykawce. Nieświadome zagrożenia zwierzę zostało zawleczone do stodoły i tłuczone orczykiem po głowie. Nie miało szans się uwolnić, sznurek snopowiązałki skutecznie zakotwiczył je przy kacie. Serce biedaka chciało wyskoczyć z przerażenia i bólu, odgłos pękającej czaszki przekazywał mu jednoznaczny komunikat: To już koniec, koooniec! Zalewane krwią oczy łapały ostatnie migawki świata, który miał opuścić. Rozdzierającym skowytem wołał o pomoc. Psi krzyk, a raczej chrapliwe dźwięki, być może za sprawą litościwej opatrzności, dotarły do czyichś uszu, co ważniejsze miłosiernego serca. Funkcjonariusze wezwanej policji mieli już znacznie twardsze serca. Pozostawili psa tak, jak zastali, nie wyrazili nawet woli zainteresowania się porzuconym narzędziem, którym wykonywany był wyrok. Był pies, nie ma psa... O cóż tu kruszyć kopię? Jakby na przekór woli oprawcy, porzucone w zaroślach pod płotem ciało kurczowo trzymało się życia. Cyganek, w agonalnym stanie, trafił w litościwe objęcia pracowników rzeszowskiego schroniska Kundelek, a za ich sprawą, kolejno, w fachowe ręce weterynarzy z lecznicy Jamnik. Ci ostatni stoczyli prawdziwie heroiczną batalię o to, jakże ciężko okaleczone, stworzenie. Udało im się odprawić Anioła Śmierci i ocalić łapkę. Tak widać miało być i tak też się stało. Ogromny krwiak w okolicach pękniętej czaszki, obrzęk mózgu, otwarte złamanie nóżki, martwica kości i inne pomniejsze obrażenia stały się koszmarem przeszłości i zapisem w dokumentacji medycznej, świadectwem, jakie wystawiło sobie ukoronowanie boskiego stworzenia - tzw. CZŁOWIEK. Cygan wygrał nie tylko ze śmiercią. Ta niezwykła istota wygrała również ze strachem przed...ludźmi. To niebywałe, że od pierwszych chwil pobytu w schronisku nikomu nie okazywała wrogości. Jak wielkie pokłady wybaczenia musiały drzemać w małym bohaterze??? Łzy wzruszenia płynęły po policzkach jego opiekunów, wyszeptywane najczulsze słowa, więzły w gardłach, ściskanych współczuciem i rozpaczą. Nieszczęśnik jak zahipnotyzowany wpatrywał się w oczy dobroczyńców, a kiedy odzyskał zdolność dźwigania główki, każdą okazję starał się wykorzystać na wtulenie jej w ich dłonie. Kogo z nas stać by było na taką ufność i oddanie? Takim właśnie, ciepłym, delikatnym, zrównoważonym i zakochanym w człowieku, dał się poznać Cyganek. Ów wizerunek własny utrzymał od początku do końca rekonwalescencji. Przyszłość Cyganka nadal stoi pod wielkim znakiem zapytania. Czeka on bowiem na to jedno, jedyne serce, które pozwoli mu wziąć się w niewolę i zechce przyjąć w zamian jego wierno - poddańczą, psią miłość. Czy znajdzie się ktoś, kto zapragnie pokazać Cygankowi, że człowieka stać na dobro, empatię i odpowiedzialność? Ten pies jest cudownością samą w sobie, tak twierdzi każdy, komu dane było z nim obcować. Jest on również symbolem zjednoczenia ogromnego łańcucha ludzi, którzy podjęli trud odwrócenia jego złej passy. Błagamy o postawienie przysłowiowej kropki nad "i" poprzez ofiarowanie biedakowi domu z prawdziwego zdarzenia! Niech kolejne lata życia Cyganka upłyną pod znakiem idylli! Może, kiedy naturalną koleją rzeczy przyjdzie kres jego dni, odchodząc stąd, zabierze w nieznane wyłącznie pozytywny obraz człowieka? Osoby zainteresowane adopcją Cyganka proszone są o kontakt z Panią Kierownik schroniska Kundelek, dzwoniąc na numer 510170788 lub pisząc na adres mailowy kundelek@rsoz.org

10.JPG
Plik ściągnięto 77 raz(y) 16,77 KB

4.JPG
Plik ściągnięto 73 raz(y) 16,27 KB

3.JPG
Plik ściągnięto 71 raz(y) 15,48 KB

1.JPG
Plik ściągnięto 72 raz(y) 18,01 KB

 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 10