Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Blog treningowy
Autor Wiadomość
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-06-16, 07:59   

Nie jestem pewien, czy ta lizyna to dobry pomysł - jakoś dziwnie się po niej czuję. Wczoraj tętno spoczynkowe 45 i jeden z lepszych wyników testu ortostatycznego jaki miałem, dziś - czuję się jak ze stanem podgorączkowym. Jak przeglądam bloga, ostatnio po lizynie miałem podobnie - lekki stan podgorączkowy, a przynajmniej samopoczucie jakby taki był. Niektórzy twierdzą, że to efekt wybijania wirusów, tyle że ona po prostu hamuje zdolność wirusa do rozmnażania się, nie zabija go.

Zejdę do dawek 3x1 gram, takie nawet przez kilka miesięcy miały zerowe skutki uboczne. Zważyłem teraz moją porcję - brałem nawet 5x3, to trochę za dużo, chociaż w dalszym ciągu nie istnieją badania które wykazały jakąkolwiek szkodliwość takiej dawki, a badano to dość szczegółowo.

Poza tym bez zmian - regularnie trenuję mięśnie odpowiadające za stan kolan i kręgosłupa, własnie znowu mam zakwasy po których ciężko chodzić.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-06-24, 01:29   

Po zmniejszeniu dawek lizyny jest OK. Póki co, nie widać żadnych pozytywnych reakcji ani na nią, ani na aktywną formę B6 (o ile to była aktywna forma - z allegro nigdy nie wiadomo). Negatywnych też nie widać. Potrzymam tak jeszcze parę tygodni.

Niedawno wróciłem do pianina, a wraz z tym wróciły problemy ze ścięgnami w nadgarstkach - to raczej nie jest zespół cieśni, tylko zwykłe zapalenie ścięgien. I co ja mam z tym zrobić? Problemy ze ścięgnami hamowały wszystko, za co się złapałem - zapalenie wysokich ścięgien dwugłowego w bieganiu, nadgarstki od pisania czy grania na pianinie, mostek od gry na gitarze, biceps i barki od siłowni. Część można tłumaczyć złą techniką ćwiczeń, ale trochę tego za dużo. Do tego dziesiątki drobniejszych problemów i kontuzji.

Takie coś zazwyczaj ma źródło w jednej z dwóch rzeczy - zbytnie napięcie mięśni, przez co ścięgna są szarpane w czasie pracy, albo w słabej regeneracji tkanki. Z samymi stawami wszystko jest OK, co wyklucza historie typu infekcja.

Zacząłem brać beta alaninę, coś, co powinienem robić codziennie, ba, co każdy wege powinien robić codziennie. Wrócę też do tauryny - kolejna rzecz, której nigdy nie powinienem odstawiać. Niektórzy sugerują, że tauryny powinno się brać naprawdę dużo, nawet do 15 gramów dziennie. Może takie uderzeniowe dawki są rozwiązaniem? Może chodzi o wysycenie a nawet przesycenie organizmu, który przez długi czas był jej pozbawiony?
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-06-28, 23:09   

Chyba jest efekt uboczny lizyny, opisywany czasem na forach - ból głowy. Zdaje się, że nadmierne zbicie poziomu argininy wywołuje coś zbliżonego do migreny. Chyba to zbijanie poziomu nie było dobrym pomysłem.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-06-29, 14:14   

No, po argininie ból głowy przechodzi, czyli to pewnie to.

Coś tam jest mocno namieszane w organizmie, może arginina źle działa w jednym miejscu (rozszerza naczynia krwionośne w układzie pokarmowym, powodując efekt "kradzieży" krwi), dobrze w innym, np w mózgu?

Lizyna bardzo fajnie na samopoczucie działa, co teraz - brać ją dalej? Czy może połączyć ją z argininą?
 
   
Luigi 
Starszy Bojownik
Świeżak

Wiek: 27
Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 121
Wysłany: 2018-06-30, 18:29   

Hej Tomakinie,
Myślałem, że może Cię to zainteresuje?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6684477

Może ma to większy wpływ u wegan - z ich mniejszym spożyciem białka i mniej kompletnymi zestawami aminokwasów - i wtedy dodanie dużych ilości czekolady, herbaty czy Coli może powodować jakieś problemy z wchłanianiem aminokwasów - które nie dotykają w większym stopniu mięsożerców?
Może możliwe też jest, że taniny(Albo inne substancje) blokują pewne aminokwasy bardziej niż inne?
Nie wiem czy to ma sens, ale pomyślałem że podrzucę.


Tak przy okazji - pytałeś mnie też kiedyś o to, czy probiotyki mi pomogły. Ostatnio testowałem je jeszcze raz przez dłuższy czas - nie zmieniając diety w żaden sposób, dodałem probiotyki (Swanson, 16 strains - brałem podwójną dawkę) - jestem teraz pewny, że jest wyraźny efekt.
Dużo lepsze trawienie(regularne wypróżnienia) - a przy tym dużo lepszy sen(Moje problemy ze snem były często spowodowane problemami z trawieniem). Efekt utrzymywał się mniej więcej tydzień po skończeniu "terapii" - a później wszystko wróciło do stanu jaki był zanim zacząłem je brać.
Dieta nie jest najlepsza - dużo cukru(Gorzka czekolada) - więc pewnie dlatego poprawa nie jest stała, ale probiotyki na pewno działały dopóki je brałem - więc zamawiam je znowu.

No i wszystkiego najlepszego, fajnie że ciągle szukasz.
 
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-07-04, 05:42   

Akurat coli tam nie testowali, cocoa to kakao :D Nie wiadomo, na ile przekłada się to na ludzi, nie wiadomo też, czy w ogóle byłoby możliwe uzyskanie niedoboru aminokwasów nie pijąc 50 filiżanek herbaty dziennie. Zresztą, nie wierzę w niedobory białka jako przyczynę tych nietypowych problemów które widać czasem u wegetarian, co najwyżej jakieś zaburzenie typu o wiele za dużo jednego aminokwasu, co prowadzi do wypłukania innego.

Przy składzie flory jelitowej znaczenie ma kilka czynników

- oczywiście skład pokarmu, tego nie trzeba wyjaśniać, wiadomo, że błonnik jest pożywką dla niektórych bakterii i tak naprawdę to zawartość błonnika jest głównym czynnikiem wpływającym na to, co będzie w środku żyło
- perystaltyka jelit, oczywiście błonnik to napędza, ale nie tylko - na przykład słaba tarczyca sprawi, że jelita będą wolniej pracować
- kwasowość w żołądku, przy niskiej (czyli wysokim pH) bakterie przechodzą przez żołądek do górnych odcinków jelit, gdzie nie powinno ich być, pokarm nie jest też wstępnie odpowiednio mocno trawiony, stanowiąc dla bakterii pożywkę
- skład kwasów żółciowych, tu można spodziewać się wręcz drastycznych zmian składu bakteryjnego w zależności od tego, ile tych kwasów jest produkowanych

Pewnie jest jeszcze wiele innych, ale te tak na szybko mi przyszły do głowy. Jeśli chcesz zmienić skład flory na stałe, to spróbuj przyjrzeć się tym czynnikom.

A u mnie - bez zmian. Codziennie rozciągam nieszczęsne mięśnie przy miednicy, efekty są bardzo widoczne. Ciągle nie jestem pewien, czy to właśnie te zmiany wynikające z przykurczów nie były przyczyną mojego bardzo wolnego biegania w stosunku do tętna. Czy nie zmuszałem organizmu do tego, by używał mięśni w sposób skrajnie nieekonomiczny, marnując 2 razy tyle energii na ruch do przodu. Dalej są przykurcze, dalej mam to powykrzywiane, jeszcze sporo pracy przede mną, ale regularnie pracuję, co mi się nie zdarzało gdy brałem się za inne rzeczy. Chyba efekty mnie dopingują. Wolę póki co nie biegać, po ostatnich treningach do tej pory mam lekkie problemy z którymś z drobnych ścięgien w stopie.

Co słychać w pracowni chemicznej? Z lizyny póki co zrezygnowałem, po tych bólach głowy. Jeszcze sprawdzę, czy to nie czasem od tauryny, którą zacząłem brać w tym samym czasie. Aktywna forma B6 nic nie dała.

Biorę teraz całkiem spore dawki selenu, a także cynk. Ten cynk, którego butelkę przygotowałem hmm... w lutym? Jakoś tak. Miałem wypić w miesiąc, góra w dwa, co uzupełniłoby ewentualny niedobór i miałbym pewność, czy cynk cokolwiek daje. Do tej pory wypiłem 1/3 z tej butelki.

Dawno temu pisałem o dużych problemach z pamięcią. Patrząc z perspektywy - żadnych problemów już nie mam. Na memrise uczę się tak, jak powinno się uczyć, ani wolniej ani szybciej od innych. Wróciłem do pianina, nauka idzie do przodu w dobrym tempie. Ciągle mam problemy z koncentracją i mobilizacją, ale to można w 110% wytłumaczyć trybem życia. Przypuszczam też, że zapach amoniaku w pocie brał się po prostu z eksperymentów z dużymi dawkami białka.

Pozostała kwestia zmian wyglądu paznokci - nie wracają do normy. Ciągle podejrzewam, że działam na 50% swoich możliwości, a to co sprawia, że paznokcie wyglądają jak u osoby przewlekle chorej - ogranicza też moją aktywność. Skąd jednak mogę wiedzieć, jak jest naprawdę? Człowiek przyzwyczaja się, przestaje dostrzegać różnicę. Dopiero gdy naprawdę zachoruje widzi, jaki był zdrowy, a gdy nagle wyzdrowieje - dostrzega, jak bardzo był chory.
 
   
meinong 
Starszy Bojownik

Dołączył: 03 Gru 2012
Posty: 439
Wysłany: 2018-07-04, 23:57   

A blog http://naturalneleczenie.com.pl nadal zaniedbany.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-07-05, 04:34   

Jestem dumny z tego zaniedbania!

Dorzuciłem sobie mangan jeszcze. Co mi szkodzi. Co prawda wszystkie dostępne badania wskazują na to, że wege mają manganu raczej za dużo niż za mało, ale leży w szafie kupiony w 2011. Brałem go na początku prowadzenia tego bloga w celu poprawy gęstości kości. Pewnie za długo nie pobrałem.
 
   
Luigi 
Starszy Bojownik
Świeżak

Wiek: 27
Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 121
Wysłany: 2018-07-05, 16:25   

@Tomakin
Wiem, że Cocoa to kakao - Na tyle mi jeszcze starcza intelignecji ;-) - ale Cola też zawiera kofeinę i taniny:
"As the tannin concentration in both tea varieties and coffee was very high it is assumed that the observed deleterious effects might, in part, be explained by anti-nutritional effects of tannin"

No ale to tylko piszę, żeby nie wyjść na kompletnego idiotę od Cocoa-Cocoa'li :-) .

X
Słyszałeś może o diecie Carnivore? Nie chodzi mi o to, żeby ją tutaj promować(w żadnym wypadku, przez większość czasu jestem wegetarianinem), ale zaciekawiły mnie twierdzenia - że na tej diecie, bez węglowodanów - organizm nie potrzebuje wiele, albo nawet wcale - niektórych składników które będą niezbędne przy diecie z dużą ilością węglowodanów. Witamina C i właśnie Mangan między innymi - Z tego co słyszałem ich funkcje są jakoś związane z wykorzystaniem węglowodanów, czy cukrów.
Nie wiem na ile w tym prawdy, ale myślę że coś może z tym być skoro ludzie(Inteligentni zresztą, jak Jordan Peterson) - czują się i wyglądają dużo zdrowiej jedząc tylko i wyłącznie mięso... i pozbyli się wielu problemów zdrowotnych.

No ale do rzeczy - to o czym myślałem, to że może wegetarianom brakuje czegoś nie tylko dlatego, że mają tego mniej w diecie - tylko dlatego, że ten sposób jedzenia zwiększa zapotrzebowanie na pewne składniki odżywcze?
(Niejaki) Doctor Shawn Baker mówił o tym, w jaki sposób obliczane były RDI - I twierdził, że zależnie od rodzaju diety - rzeczywiste zapotrzebowanie będzie się dużo różnić od osoby do osoby.
 
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-07-06, 06:07   

Jednostkowe przypadki niczego nie dowodzą - u mnie na mieście krążył gość, który na heroinie wyglądał bardzo zdrowo. "Kwitnących" alkoholików też trochę znam, wieloletnich palaczy... w ocenie diety patrzy się na wyniki badań na dużej grupie pacjentów. Do tej pory wszystkie badania nad tego typu dietami dały jednoznaczne wyniki - to rozłożone w czasie samobójstwo.

Gdyby było zwiększone zapotrzebowanie na składnik, to zapewne wyszłoby to w którymś badaniu - byłoby w organizmie mniej manganu czy witaminy C. W ogóle to bardzo obłędna teoria, że niby mniej witaminy C trzeba, bo jedna z jej funkcji wiąże się ze spalaniem węgli - to jest typowe myślenie życzeniowe kogoś, kto na siłę chce udowodnić swoją tezę. Problem w tym, że na carnidiecie praktycznie w ogóle nie ma witaminy C. Jak pogodzić to z tym, że dieta ma być zdrowa? Znaleźć jakąś jedną rolę którą witamina pełni w organizmie i która to rola ma związek z węglowodanami, kompletnie pominąć kilka tysięcy innych ról które z węglami nic nie mają wspólnego, ogłosić że tak naprawdę na tej super hiper diecie witaminy C nie potrzeba, bo jej rola sprowadza się do spalania węgli.

Wyższy stopień spierdolenia umysłowego, inaczej tego nie można ująć :D

Szukałem w tym kierunku, a nawet głębiej - niektóre składniki odżywcze zmieniają skład flory jelitowej, co zmienia między innymi ilość niektórych kwasów tłuszczowych, produkowanych przez te bakterie w jelitach.

Wszystko jednak sprowadza się do jednego - nie wiem, co wpływa na wielkość obłączków. To jest różnica, która najbardziej rzuca się w oczy porównując wegetarian i wszystkożerców. To wydaje się też najłatwiejszą do przebadania, wystarczy że jedna osoba w internecie zacznie coś robić i opisze, jak jej obłączki potem urosły - zacznie brać jakiś suplement, albo lek zmieniający niektóre funkcje organizmu. Po takim czymś, odnoszę wrażenie, najłatwiej dotrzeć do sedna problemu. Ba. wystarczy że coś przetestują jako suplement zmieniający wygląd paznokci w kosmetyce i można podejrzeć, czy poprawiły się po tym obłączki.

Właśnie trafiłem na necie na historię gościa, któremu obłączki znikły po suplementacji megadawkami cynku, co zapewne wypłukało miedź. Po uzupełnieniu miedzi poprawił się stan zdrowia, ale obłączki nie wróciły.

ps. cocacola nie zawiera tanin, z tego co wiem.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-07-06, 06:34   

Jeszcze sobie o miedzi poczytałem - nic nowego nie ma. Gdyby chociaż dało się znaleźć jakąś konkretną chorobę, w której jest niedobór tego pierwiastka i po prostu wygooglać foty paznokci chorych.

Już kilka razy próbowałem miedź suplementować bez większych efektów.
 
   
Luigi 
Starszy Bojownik
Świeżak

Wiek: 27
Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 121
Wysłany: 2018-07-06, 11:05   

Jasne, dzięki Tomakinie - Tak czy siak byłem sceptyczny do tej diety, a poprawy zdrowia przy krótkim stosowaniu raczej zrzucałem na to, że jedząc samo mięso - odrzuca się wszystko inne w diecie, więc może jakieś alergeny, czy rzeczy po prostu niezdrowe... Ciekawiło mnie to jednak!
 
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-07-06, 19:14   

Każda, nawet najbardziej szalona strategia ma jakieś korzyści. Są przypadki, gdzie amfetamina poprawia stan zdrowia, ale właśnie - przypadki.

A, doczytałem, że kreatyna bardzo ładnie poprawia stan ścięgien.

https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC5950745/

Kolejny suplement, który stoi pod biurkiem i czeka na lepsze czasy... no to jedziemy z nim.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13632
Wysłany: 2018-07-16, 23:51   

Łeb przestał boleć, nie wiem, czy to było od kreatyny która mnie przesuszyła (woda przeszła do mięśni), lizyny która obkurczyła naczynka krwionośne, czy po prostu od gapienia się w smartfona chodząc. Dobijam poziom w ingress.

Co do ścięgien - jest jeszcze taka opcja. Jeśli zbyt mocno napompowałem pewne mięśnie, ale pominąłem trening innych, ścięgna mogą po prostu być dosłownie rozrywane nierównym obciążeniem. W ten sposób dorobiłem się problemu ze ścięgnami dwugłowych (i wyleczyłem korektą ćwiczeń), w ten sposób rozwaliłem sobie przyczepy podłopatkowych, stąd biorą się problemy z kolanami. Może z gojeniem się wszystko jest OK, albo prawie OK, a główny problem to brak równowagi? A może po prostu ścięgna są za słabe w stosunku do obciążenia (bardzo dużo słabych ruchów) i powinienem je wzmocnić kilkoma bardzo silnymi ruchami, bo wtedy dopiero rosną? Dziś przy siłowni dołożyłem trening na te właśnie osłabione mięśnie - to znaczy, mam nadzieję, że na te co trzeba.

A poza tym bez zmian. Obłączków jak nie było, tak nie ma, chyba jeszcze bardziej się schowały, żrę miedź, dołożę dziś karnitynę.
 
   
Luigi 
Starszy Bojownik
Świeżak

Wiek: 27
Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 121
Wysłany: 2018-07-17, 05:59   

Ja też kiedyś zauważyłem specyficzne bóle głowy po kreatynie - które przeszły parę dni po odstawieniu(Nie byłem 100% pewny że to to, brałem też glutaminę i taurynę). Nie wiem jak to działa - ale czerwonego mięsa nie jem w ogóle od lat więc pewnie mam podobny poziom do Ciebie.
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 8