Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Under Jolly Roger! Reaktywacja!
Autor Wiadomość
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-12, 22:58   Under Jolly Roger! Reaktywacja!

Siłownia - mój sposób na życie

Trening siłowy jest częścią mojej osoby. W rzeczywistości postrzegam salę ćwiczeń jako rzecz, która zawsze trzymała mnie z daleka od rzeczy z których nic dobrego nie mogło wyniknąć. Nauczyłem się, że siłownia nie jest ucieczką od świata rzeczywistości, od problemów, ale pokazuje nowe rozwiązania, nowy lepszy świat.

Siłownia to miejsce w którym spotykam inspirację i motywację. Tam zdobywam bodźce z prawdziwego zdarzenia do dalszego działania na różnych płaszczyznach. Efektywny trening może być największym wyzwaniem życiowym większości ludzi. Uczy profesjonalizmu, porządnego zrobienia/wykonania.

Przeciętności jesteśmy uczeni od początku. Robimy wszystko byle jak, byle tylko pozbyć się problemu. Odrabiamy lekcje w pośpiechu, byle pałki nie zaliczyć lub odpisujemy od kolegów przed lekcjami, przygotowujemy posiłki w pośpiechu, przez co często zapychamy się najgorszym syfem, a później jemy w pośpiechu pokarm, który dokładnie powinniśmy przeżuć, po to żuchwa nam na boki chodzi...

Pranie robi się samo, praca - byle przełożeni się nie czepiali i jak najszybciej wytrwać do końca zmiany. Byle jak szanujemy innych ludzi, wchodzimy w byle jakie związki... Jednak to właśnie siłownia była pierwszą i niemal jedyną rzeczą w moim życiu, która nauczyła mnie robić coś porządnie, bo w treningach inaczej się nie da. Robisz to z sercem, wkładem mentalnym, myśleniem i masz efekty, albo robisz to byle jak i jesteś leszcz, jak większość ćwiczących.

Popatrz na ciężary jakimi ktoś ćwiczy i przyjdź na salę ćwiczeń za rok, a zobaczysz, że będzie używał takich samych obciążeń. On po prostu nie nauczył wykonywać się tego porządnie. Nie rozumie sensu treningu siłowego (i nie tylko siłowego). Siła czy masa mięśniowa, to tylko korzystne i przyjemne efekty uboczne ciężkiego treningu, ale tak naprawdę chodzi o mentalność i rozwój osobowości. O ten ogień, który tkwi wewnątrz twojej osoby, który każe ci iść na kolejny trening, i na kolejny, i kolejny...

Jeśli nauczysz się regularności treningowej i porządnego wykonywania samych treningów, to zapewniam cię, że inne rzeczy będziesz również robił lepiej. Codzienna walka o następne cele powiązane z treningiem - jedno powtórzenie więcej, dwa centymetry mniej w talii, kolejny funt masy mięśniowej, reżim dietetyczny - powoduje, że nauczysz się żelaznej konsekwencji, poznasz własny organizm i nauczysz się sporo na temat jego funkcjonowania.

Trening siłowy zawsze może być wyzwaniem i zawsze możesz być lepszy. Jeśli po wielu latach treningu robisz wiosło z obciążeniem 150 kg i za nic w świecie nie chce pójść więcej, to na jakiś czas zapomnij o tym ćwiczeniu i skoncentruj się na podciąganiu na drążku, i w tym ćwiczeniu rób postępy, a później w wiosłowaniu hantlem lub półsztangą, a następnie nawet na wyciągach. Rozwiązań w tym rodzaju treningu jest multum, a wartościowych ćwiczeń chyba nigdy nikt nie zliczył dokładnie, w każdym razie jest ich kilkaset, więc nudy nie będzie.

Ktoś nawet użył terminu "determinacja realizowana z żelazną konsekwencją". To codzienna praktyka, starania godzina po godzinie, koncentracja na osiągnięciu celu, które pomogą nam osiągnąć doskonałość. To potrzeba odcięcia się od negatywnych myśli i emocji, bo bez tego nie jest możliwy najwyższy rozwój fizyczny. Ja nazywam to rozwojem osobowości, ktoś inny mógłby to określić mianem rozwoju duchowego.

Trening siłowy to wreszcie satysfakcja i samorealizacja. Walka, lecz bez ofiar. Walka i ciągle nowe wyzwania czynią nas silniejszymi ludźmi. Dzięki temu łatwiej jest nam walczyć z kłodami, które życie rzuca nam pod nogi.

Gdy pierwszy raz poszedłem na siłownię, nie byłem w najlepszym stanie psychicznym, ale to właśnie regularne treningi wszczepiły, jestem przekonany na stałe, dużą odporność na wszelakie dołki psychiczne. A próbie zostałem poddany.

Trening siłowy to magia tworzenia, magia kreacji. Bez tego nie byłbym kim jestem, nie pisałbym takich tekstów, nie miałbym takiej osobowości...

Ps. Myślę, że tytuł dziennika mówi sam za siebie... Na ten stary dziennik to nawet patrzeć nie mogę. Układam sobie życie pod kątem treningów i chcę stworzyć nowy lepszy dziennik, który tak naprawdę będzie dziennikiem TRENINGOWYM, a nie tylko z nazwy. No i na pewno od czasu do czasu coś naskubię. Jeśli nie wrzucę tu, to do jakiegoś działu. A kolejnych moich wypowiedzi będzie kilka w każdym tygodniu, a nie nawet dwumiesięczne przestoje jak w starym.

I HOPE YOU'LL LIKE IT!

PLEASE ENJOY!
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-13, 15:08   

Do soboty włącznie pracuję, a w niedzielę trening i kto wie co jeszcze. Malutki lajfstajlowy arcik o wdzięczności :)

12 rzeczy za które jestem wdzięczny

Gdyby wdzięczność była lekiem, byłaby najlepiej sprzedającym się produktem na świecie utrzymującym zdrowie każdego głównego organu.

P. Murali Doraiswamy

Chcę się wam zwierzyć, za co jestem wdzięczny. Na początek jednak wspomnę o pozytywnym wpływie odczuwania wdzięczności na nasze zdrowie:

-osoby wdzięczne częściej odczuwają pozytywne emocje, mniej lęku i lepiej śpią
-reguluje się poziom kortyzolu a także cukru we krwi
-reguluje się tętno, ciśnienie krwi oraz EEG
-poprawiają się funkcje immunologiczne oraz poziom cytokin
-uaktywnia się hormon więzi społecznych, czyli oksytocyna
-aktywniejsze stają się neuroprzekaźniki mające wpływ na nastrój, jak serotonina czy noradrenalina
-może podnieść się poziom testosteronu
-podnosi się poziom dopaminy, która jest odpowiedzialna za odczuwanie przyjemności

Czym jest wdzięczność?

Robert Emmons twierdzi, że wdzięczność to:

-afirmacja dobroci; gdy twierdzisz, że świat/natura/los/Bóg/ludzie są dla ciebie łaskawi; gdy doceniasz to co masz, co cię spotkało
-uznanie, że dobro pochodzi z naszego wnętrza; twierdzenie, że inni ludzie (lub siły wyższe) obdarowali cię czymś, co poprawia twoje życie, czyni cię szczęśliwym

Za co ja jestem wdzięczny?

1. Nade wszystko jestem wdzięczny za to, że jesteście ze mną.

Bo skoro piszę publicznie to najwyraźniej chcę, by ktoś czytał. Gdybym nie chciał pisałbym w pamiętniku, który trzymałbym pod poduszką :)

2. Jestem wdzięczny za tanią fasolkę.

Za fasolkę, soczewicę, groch i inne wszelakie niskotłuszczowe strączki za niewielkie pieniądze. Bo to prawdziwe wielokrotne stosy odżywcze. W zasadzie trudno o jakąkolwiek inną żywność która byłaby tak kapitalnym miksem olbrzymich ilości białka, węglowodanów i minerałów. Na roślinnej diecie właśnie ta żywność jest kluczem do sukcesu w zrobieniu z siebie atlety z prawdziwego zdarzenia.

Jestem wdzięczny, że nigdy nie boli mnie po nich brzuch. Kiedyś nawet zjadłem pół kilo fasoli za jednym zamachem, a mam na myśli wagę przed moczeniem i gotowaniem. Myślicie, że coś poczułem po zjedzeniu? Nic. Mój organizm jest kapitalny!!!

3. Jestem wdzięczny za moje zdrowie i geny.

Byłem najszybszy w sprincie w całej podstawówce. Mój dziadek, kompletny nerwus, całe życie pił, jadł pieczywo z mięsem z konserw, a dożył 95 roku życia. A on nie jeden w rodzinie taki.

Jestem wdzięczny za to, że nigdy nie choruję i wcale nie zrzucam tego na geny. Oleje roślinne i to tłoczone na zimno, to jedyna przetworzona żywność jaką jem i to jest tajemnica sukcesu. Nie jem żywności pochodzenia zwierzęcego, która jest pozbawiona błonnika, nie jem pieczonego, smażonego itp.

I tu wam dam radę, pójdźcie w moje dietetyczne ślady, bo może i Eskimosi są genetycznie skazani na mięso, ale to jednocześnie skazuje ich na krótkie życie, nie wspominając, że przecież teraz ludzie jedzą to coś napchane antybiotykami, a że zwierzęta hodowlane nie jedzą trawy, to w tych produktach omegi-3 jest naprawdę malutko.

Żywność pozbawiona błonnika, to nie jest żywność. Błonnik to najbardziej niedoceniany składnik odżywczy. Jeśli jesz go naprawdę dużo w stosunku do kalorii, to na 100% będziesz szczupły (no z wyjątkiem połączenia orzechów/nasion z owocami i to w bardzo dużych ilościach).

4. Jestem wdzięczny za nowe rozwiązania.

W marcu 2015 roku rozwaliłem kolano. Głupio i na własne życzenie. Jan Łuka, 18-krotny mistrz Polski w trójboju siłowym (z rzędu!) i 5-krotny mistrz Świata w wyciskaniu w leżeniu, podpowiedział mi jak mam wyleczyć to kolano. To działa jak cholera!

Dziękuję panie Janku!

Jestem wdzięczny, że komputer zaznaczył wyraz "rzyczenie" i poprawiłem na "życzenie". Fajtłapa ze mnie :-)

5. Jestem wdzięczny za dzieciństwo bez komórek.

Biegałem całymi godzinami za piłką, nie chorowałem, nie wiedziałem co to telefon komórkowy. I wiecie co? Jestem wdzięczny za ten cały "krąg" kulturowy jaki widziałem w telewizji i na odtwarzaczu wideo.

Wówczas wszystko było lepsze. Miłość bardziej romantyczna (Meg Ryan - kochałem tą kobietę!), faceci bardziej męscy (Arnold, Sylwester, Seagal, Van Damme, Bruce Lee), filmy przyjemniejsze (Top Gun, Masz Wiadomość, Bezsenność w Seattle), a tego całego komercyjnego badziewia było kilka razy mniej.

Cieszę się, że na żywo widziałem w akcji piłkarza, który nie chciał trenować, bo "ja zawsze umiałem grać w piłkę", czyli Romario. Widziałem boskiego Roberto Baggio, Maldiniego, Baresiego, nawet Maradonę pamiętam. Było ich mnóstwo.

I nawet nie żałuję, że po kryjomu wypaliłem klubowego. A co? Wart było!

Pamiętam jak zakochałem się w Heavy Metalu, jak chciałem mieć mięśnie jak Arnold, pamiętam też Erikę. Ją też kochałem. Wszystkie je kochałem! Ależ ja wtedy byłem kochliwy :-)

https://www.youtube.com/watch?v=KZ8ygkx4fL8

6. Jestem wdzięczny za trening siłowy.

Ale to nie jest tak, że obejrzałem film z Arnoldem i chciałem ćwiczyć. To coś więcej. Zawsze miałem to głęboko w sobie.

Bo możesz być silniejszy, szybszy, sprawniejszy i lepiej wyglądać niż ktokolwiek inny. Trening siłowy rozkłada na łopatki każdą inną formę aktywności fizycznej.

Ciężarowcy mają takie wybicie z nóg, że w biegu na 20 m są szybsi niż sprinterzy, najlepszy skok dosiężny mają ci, których nogi są najsilniejsze, a siła i wygląd, to akurat rzeczy, których nie potrzeba potwierdzać dodatkowymi doświadczeniami.

Inni niech ćwiczą po swojemu. Ja już wiem co dla mnie najlepsze.

7. Jestem wdzięczny za bezpieczeństwo.

Jestem wdzięczny, że w wodzie, którą piję nie ma drobnoustrojów, które posłały by mnie na tamten świat. Jestem wdzięczny za pracę zawodową, za dach nad głową, za pieniążki na żywność. Jestem wdzięczny, że nie muszę się martwić tak jak nasi dziadkowie, że w odróżnieniu od nich mam większy dostęp do informacji.

8. Jestem wdzięczny za mój sposób myślenia.

Za to, że wolę cieszyć się życiem niż zamartwiać. Za to, że nie przejmuje się tą "toksyczną chemią, która zewsząd nas otacza". Że nie jestem fanatykiem zdrowia, który nie je warzyw "bo one zawierają za dużo toksyn".

W każdej żywności są toksyny! Toksyczna jest nawet fruktoza! Toksyczne są związki ukryte w roślinach, a w żywności pochodzenia zwierzęcego jest ich jeszcze więcej.

Za to, że nie wierzę, by najbogatsi ludzie na naszej planecie od rana do wieczora myśleli tylko o tym jakby nas wszystkich pozabijać. Za to, że wierzę w naszą cywilizację. Wygramy! Uda się to nam, chociażby w bólach, chociażby ofiarnie, ale damy radę!

9. Jestem wdzięczny za Kill Bill'a.

Niewielu facetów to potrafi. Bywam łagodny jak Seweryn i to zdecydowanie Seweryn pisze ten art. Ale jest też on. I bardzo go sobie cenię. Nazywam go Kill Bill. To ten, który zawsze mówi co mu ślina na język przyniesie. Ten którego ręka świerzbi w obliczu czarnych charakterów.

Ja nie używam wulgaryzmów, on tak. Ja nie chodzę na żadne treningi, on tak. On zawsze podczas treningu ma killera w oczach i nawet zastanawiam się, co ci grzeczni Czesi mogą o ty myśleć (współćwiczący na siłowni).

W każdym razie Czesi ćwiczą jak cioty (tego ja nie napisałem, to napisał on).

Kill Bill to anioł który siedzi mi na ramieniu. Jest zawsze ze mną. Kill Bill to testosteron, siła, tornado, zew krwi. On naprawdę jest kimś. Jest silniejszy ode mnie. Jesteśmy jak Dr. Jekyll i Mr. Hyde.

10. Jestem wdzięczny za to, że przejrzałem na oczy.

Za to, że nie jem mięsa, nabiału ani jajek. Bo dla mojego układu pokarmowego było to jak guma. Za to, że nie przyczyniam się tak do niszczenia środowiska poprzez wspieranie przemysłowej hodowli zwierząt. Za to, że nie przyczyniam się do rozlewu hektolitrów krwi.

Nawet taki twardziel jak Kill Bill to przyzna. Nawet on, nie mając w sobie tej całej "wegańskiej mentalności", może szczerze stwierdzić, że spożywanie tylko i wyłącznie roślinek jest po prostu fajne. Jest lekko na ciele i umyśle.

Nie bądź głupi, przyłącz się i ty. Zrób sobie miesiąc na próbę, a się przekonasz.

12. Za to, że tworzę lepszy świat:

za to, że nie wspieram firm rozprowadzających toksyny po całym środowisku, np. toksycznej żywności
za to, że dbam o własny rozum (alkohol, tłuszcze trans, cukier)
za to, że ciągle się rozwijam
za to, że mam nadzieję na dobre jutro
za to, że jak się ogolę to wyglądam młodziej
za to, że uważam, że dobra kawa, nigdy nie jest zła

13. Jestem wdzięczny za kobiety.

Już wam kiedyś powiedziałem, że możecie spokojnie wrócić się z powrotem na Wenus i nie będziemy za wami płakać.

Żartowałem. Zostańcie tu jeszcze chwilkę.

Jesteście najpiękniejszymi diamentami tej ziemi.

:)

greatergood.berkeley.edu/topic/gratitude/definition
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7484873
https://www.psychologytod...you-sleep-night
www.huffingtonpost.com/20..._n_2147182.html
abcnews.go.com/Health/science-thankfulness/story?id=15008148
https://dibs.duke.edu/scholars/murali-doraiswamy
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-14, 20:40   

Cała prawda o reprezentacji Polski?

Wróciłem dziś późno z roboty, bo o 19. Jedzonko i powoli idziemy spać. Jakoś naszły mnie w robocie dziś takie myśli, że nasi dają coraz bardziej dupy. Bo w sumie po jak najbardziej udanych ME, gdzie przed finałami każdy w ciemno wziąłby ten ćwierćfinał, nasi nie rozegrali jednego naprawdę dobrego meczu.

Co było z Kazachstanem każdy wie. A jak ktoś nie wie, to nasi wygrywali 2:0, a skończyło się na remisie. Przed eliminacjami Boniek powiedział, że drużyna, która z Kazachstanem nie zdobędzie kompletu punktów nie pojedzie na mistrzostwa lub że nie wygra grupy (jakoś tak).

Później przyszedł mecz z Danią i gdyby nie kapitalny Lewandowski to byłyby nici ze zwycięstwa, ale też wygrywaliśmy 3:0, a skończyło się na 3:2. Później były kompletne męczarnie z Armenią i zwycięski gol Lewandowskiego w ostatniej minucie meczu.

Nasi już nie grają tak skoncentrowani jak podczas finałów ME, a może nawet palma im zaczyna odpierdalać, szczególnie może to dotyczyć Krychowiaka, który jest bez formy i jest tylko rezerwowym w PSG. A miał być podstawowym graczem klubu, który będzie liczył się w walce o zwycięstow w Lidze Mistrzów.

Dalej już nie będę pisał własnymi słowami, bo musze jutro wstać o piątej rano i nie mam już ochoty się teraz wysilać. Zacytuję coś:

U selekcjonera panuje zasada, że dzień po meczu piłkarze mogą robić, co chcą. Nikt ich nie kontroluje. Niestety niektórzy, nawet ci z podstawowego składu, zbyt ochoczo korzystają z podarowanych przywilejów i zapominają o profesjonalizmie. Bo czy po zwycięstwie z Danią mając w perspektywie spotkanie za trzy dni z Armenią powinni sobie pozwolić na imprezę. Zresztą już przed tym pierwszym meczem kilku z nich, głównie rezerwowych, opacznie zrozumiało hasło o rozprężeniu i zarwało noc na grze w karty przy piwie. Tak jakby przyjechali na spotkanie z kumplami, a nie reprezentowanie narodowych barw.

To nie pierwsza taka sytuacja w kadrze Nawałki. Podczas zgrupowania w Arłamowie przygotowującego ich do EURO piłkarze dostali pozwolenie na większą imprezę w hotelowej dyskotece. Mieli zrelaksować się po ciężkiej pracy wykonanej na boisku i w siłowni, wypić drinka, odświeżyć głowy. Jeden z nich tak przesadził, że następnego dnia zamiast na trening wolał iść na masaż pod pretekstem lekkiego urazu.

Również w trakcie mistrzostw Europy reprezentantom zdarzało się imprezować. W La Baule, gdzie mieszkali, po jednym z meczów grupowych opuścili hotel i poszli świętować w mieście. Ich hotel regularnie obserwowali paparazzi. Do obozu biało-czerwonych dotarła plotka, że mają zdjęcia z tego wypadu. Zaczęła się panika, czy ktoś jest w posiadaniu takich fotografii i którzy piłkarze mogli zostać przyłapani. Szczęśliwie dla nich tym razem paparazzi nie zachowali czujności i nic sensacyjnego nie pojawiło się w mediach.

Rodzinne zjazdy

Wystarczyło odwiedzić hotel piłkarzy dzień przed meczem z Armenią, żeby zrozumieć, jak wiele zmieniło się w kadrze w kwestii przygotowania. Mieliśmy poczucie, że o to gwiazdy z Europy wpadły na chwilę do ojczyzny zagrać w jakimś pokazowym meczu. Albo że rodzinne zgrupowanie w Juracie przed EURO, na które Nawałka pozwolił piłkarzom zabrać najbliższych, przeciągnęło się do kolejnych eliminacji. Przed wtorkowym spotkaniem było dużo luzu, nikogo nie dziwiły żony czy narzeczone przesiadujące w pokojach zawodników, jakby ktoś zapomniał, że za 24 godziny czeka ich zadanie do wykonania, a do tego potrzebny jest spokój i wyciszenie. Na początku kadencji Nawałki partnerki mogły przyjeżdżać do hotelu po meczach albo w wolnych dniach. Teraz są obecne częściej, a ostatnie zgrupowania zaczęły przypominać rodzinne zjazdy.

W hotelu DoubleTree by Hilton, w którym kadrowicze mieszkają przed meczami, ciągle coś się dzieje, a prowadzące do niego obrotowe drzwi się nie zatrzymują. Na parterze kręcili się eleganccy goście (z jednego ze szkoleń, jakich tam wiele), którzy na widok kogoś w czerwonym reprezentacyjnym dresie od razu chwytali za telefony, żeby zrobić z nim zdjęcie. Piłkarze mają dla siebie zarezerwowane piętro, a zejść do holu już po prostu unikają. Znajdą tam wszystko, tylko nie spokój. Zamykanie ich na odludziu też zapewne nie zdałoby egzaminu, ale obecna formuła raczej została wyczerpana. Zresztą po meczu z Danią kilku reprezentantów (tych, którzy akurat nie imprezowali) miało kłopoty z zaśnięciem. Przeszkadzała im muzyka dobiegająca z dołu.

Problem innego spojrzenia

Nawałka okazuje się w swoim sztabie autokratą. Współpracownicy nie potrafią rzucić mu innego spojrzenia na kadrę, wyjść przed szereg, bo dla nich jest kimś o niepodważalnym autorytecie. W trakcie zgrupowań zamyka się z nimi na wielogodzinnych naradach, gdzie obowiązuje jedna linia. Brakuje kontry, dyskusji, korekty. Wydaje się, że selekcjoner bardziej liczy się ze zdaniem piłkarzy niż sztabu. Praktycznie każde działanie dotyczące kadry konsultuje z Robertem Lewandowskim. Dobrze, że słucha głosu szatni. Pytanie, czy nie idzie na zbyt duże ustępstwa? Kapitan ma u niego ogromny posłuch. Po meczu z Armenią, niezadowolony z poziomu, jaki zaprezentowała reprezentacja, poprosił selekcjonera o rozmowę. Ostro dyskutowali na temat postawy zespołu.

To zgrupowanie było inne niż wcześniejsze. Zajęcia nie były intensywne, piłkarze sporo odpoczywali. O ile w przypadku Lewandowskiego przyniosło to skutek, bo po jednym treningu z zespołem strzelił trzy gole Danii, to zawodników, którzy nie grają w klubie tak dużo jak „Lewy” (środa-sobota) trzeba przygotować inaczej.

W kadrze jest kilka mocnych postaci, które bez względu na formę są nietykalne. Grzegorz Krychowiak zagrał w tych eliminacjach od pierwszej do ostatniej minuty we wszystkich meczach, choć gołym okiem widać, że w tej chwili to cień zawodnika zachwycającego na EURO, który zapracował na prestiżowy transfer za ponad 30 milionów euro. O zmianę prosił się już w meczu z Kazachstanem, kiedy był najgorszy na boisku. W reprezentacji mamy kilka gwiazd europejskiego formatu, ale czy Nawałka jest w stanie się im przeciwstawić? Czy za kompromis, który z nimi zawarł, nie płaci zbyt wysokiej ceny?

W poszukiwaniu pasji

Niech początek eliminacji będzie ostrzeżeniem. Owszem, na razie są punkty, drugie miejsce w grupie, ale jak zauważył Lewandowski – coś w tej kadrze przestało funkcjonować. Nie ma tego zacięcia, tej pasji, jaka karmiła tych samych piłkarzy jeszcze cztery miesiące temu podczas EURO. Reprezentanci muszą jak najszybciej opuścić obłoki i zejść na ziemię. Najtrudniejsze mecze w tych eliminacjach – z Rumunią i Czarnogórą – dopiero przed nimi.

Reprezentanci w podgrupach świętowali zwycięstwo w pokojach. Żeby było jasne – nie wszyscy, a niektórzy, za przyzwoleniem trenera, który od kilku miesięcy pozwala im, niestety, na więcej i więcej. Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli – nie mam nic przeciwko temu, że piłkarze oblewają sukcesy, nawet pojedyncze, natomiast prawda jest taka, że drużyna, którą w ostatnich latach tak polubiliśmy, zaczyna nam lekko odfruwać. Upadki na ziemię bywają zaś bolesne...

N koniec zostawmy piłkę. Jeśli ktoś lubi mocne brzmienia, polecam grupę Brujeria.
https://www.youtube.com/watch?v=348dq39UZ4I
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13622
Wysłany: 2016-10-15, 07:58   

To wpisy ze starego bloga, czy w ten pokrętny sposób realizujesz ideę "będę mniej pisał"? :D
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-15, 21:01   

Tak, to jest ze starego bloga. Lubię czasem coś napisać i mam nadal zamiar to robić, ale już nie na bloga. Wolę tu, bo na blogu wali mi na łeb. Bierze mnie jakaś wielka ambicja żeby pisać dużo i w miarę atrakcyjnie, i ostatecznie zajmuje mi do za dużo czasu i energii. Na forum lepiej, bo luzik :) Od czasu do czasu, może raz w tygodniu chcę napisać jakiś sensowny art, a dziś kilka zdań o jeszcze innym temacie.

Kolejny dzień spędziłem w robocie. W zasadzie jutro też powinienem iść. Pracuję zawsze przez dwa-trzy dnia, a później dwa - trzy dni wolnego. Jutro nie pójdę. Urlop :)

Jak to w robocie bywa, człowiek musi zająć czymś swoje myśli. Tym razem padło na wegański fanatyzm, choć podczas 12-godzinnej zmiany można połowę życia przemyśleć :)

Kiedyś miałem profil na fejsie. Usunąłem bo nie mogłem znieść fanatyzmu i skrajnej głupoty wegan i witarian. Jak chociażby wiara w bicie rekordu świata w martwym ciągu na jednym posiłku dziennie. Cóż, ten trójboista najwyraźniej robi sobie jaja, jest niespełna rozumu, a może nawet jakiś bogaty weganin/witarianin mu rzucił troszkę siana za wygadywanie takich bzdur. To tylko taki przykład głupoty, bo w tym środowisku teoria spiskowa kolejną tego typu teoryjkę goni.

To i tak mała wada w porównaniu z fanatyzmem, a więc "padlinożercy", "mordercy", oraz "oni jedzą szczątki ciał" pod adresem osób, które zażywają witaminę D czy omegę-3 z ryb.

Ze mnie jest jednak kawał kurwy i zamiast mieć w sobie odczucia a la patriotyzm, to widzę w weganach bandę oszołomów. Choć oczywiście nikt nigdy nie zmierzył jaki procent wegan jest dotknięty fanatyzmem czy głupotą, co zresztą byłoby trudne do sprawdzenia.

Moje spostrzeżenia co do różnych typów wegan i witarian:

1. Witarianin atleta - waży to 50 kg w glanach i pierdoli jak to za dużo kulturyści białka jedzą.

2. Witarianin dobrze odżywiony - jak wyżej, składa się to głównie z kości i skóry, a pierdoli, że witarianie nie są wychudzeni.

3. Witarianin znawca sportu - nawet bardzo znana polska blogerka napisała o sobie "w mojej karierze trenerskiej". Trenuje, podobnie jak ja, najwyżej samą siebie.

4. Witarianin bananowy - nie czepiam się, nie ma nic złego w zjedzeniu 30 bananów dziennie, ale postanowiłem o tym wspomnieć, to obrazuje, że chyba czegoś na takiej diecie potrafi zabraknąć, przynajmniej kalorii...

5. Weganin fanatyk - wiadomo o co chodzi.

6. Weganin niedożywiony (wiadomo, że weganin może być jednocześnie witarianinem) - jakiś taki blady, skulony, jakby nieszczęśliwy. Niektórzy mogą być pozbawieni energii po dłuższym braku omegi-3 od zwierząt, przynajmniej tak twierdzą znawcy tematu. Nie wspomniawszy o innych składnikach, ale to też może być jakiś cycu, co bez przerwy żre soję i pszenicę, i mu to bokiem wychodzi.

7. Weganka nastoletnia - jest (prawie) weganką, bo jej koleżanka jest weganką :) No, po prostu taka moda, jak moja koleżanka, to ja też. Je byle co, zdrowie ma głęboko w dupie, byle tylko być weganką lub ją ewentualnie udawać. Te pizdy nie zawsze z tego wyrastają. Starsze czy młodsze, to one w największym stopniu są odpowiedzialne za internetowe hejty i fanatyzm, czyli one w największym stopniu stanowią grupę 5.

8. Weganie pseudo, ja nie udaję, mam witaminę d3 i omegę-3 z ryb. Ale nie każdy taki szczery, a tym bardziej zainteresowany własnym zdrowiem. Zazwyczaj tzw. weganie od czasu do czasu coś przekąszą od zwierząt np. słodycze zawierające mleko, chociażby dlatego, że cukier UZALEŻNIA, o czym przekonałem się na własnej skórze.

9. Bretarianin - to po mojemu zaburzenie umysłowe za samo podejście do spraw odżywiania, ale to też największe oszołomy, jak chociażby "między nami są osoby mające po kilkaset lat, które mają dowody osobiste z fałszywymi datami urodzenia" lub "w najwyższym stopniu bretariańskiego wtajemniczenia można rozumieć się nawet bez znajomości wspólnego języka". Ja pracuję z Japończykami, kiepsko to widzę...

Kto najbardziej nie lubi wegetarian? Może hodowcy zwierząt? Miłośnicy diet typu Kwaśniewskiego?

Nie!

To oczywiście weganie. Wyzywają ich od hipokrytów, jakby w wegetarianizmie o litość nad zwierzętami chodziło. Tymczasem chodzi o nie jedzenie mięsa!

Poza tym realia takie, że nie każdy może być weganinem i być jednocześnie idealnego zdrowia. Niestety tego już ci idioci nie są w stanie zrozumieć.

Czasem sobie tak myślę, że gdyby każdy weganin raz w tygodniu zjadł jajko czy dziką rybkę, to może spojrzałby na świat również z punktu widzenia mięsożercy i w główce by się poukładało i horyzonty poszerzyło...
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13622
Wysłany: 2016-10-16, 03:25   

Prosta rzecz, czy powinno się oskarżać zwierzęta o zabijanie zwierząt? Jeśli nie, nie powinno się też oskarżać ludzi. Co z tego, że "człowiek ma wybór", czy mordowane zwierzę przez to mniej cierpi?

Innymi słowy, każdy kto jest "wojującym" wege robi to nie dlatego, że żal mu zwierząt, bo wtedy ratowałbym je też przed innymi zwierzętami, ale po to, żeby atakować innych ludzi.

No, tyle mojej filozofii :D
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-16, 11:16   

Choc ten trójboista pewnie rzeczywiście próbuje zaistnieć, tak jak to napisałeś w innym temacie...

Dodam jeszcze, że wśród wegan istnieje chore zjawisko zdrady. Jeśli np. razem z kolegami z siłowni jesz kreatynę i nagle przestaniesz i poinformujesz ich o tym, to nic wielkiego nie będą sobie z tego robić. Jeśli jednak masz znajomych wegan i oni mają cię za weganina, a później zaczniesz jeść coś od zwierzątek i im o tym powiesz, to będą cię mieli za zdrajcę właśnie.

Dziś poszedłem na siłkę całkiem wcześnie rano. Zacząłem o 9. Zaczynam tak lekko jak tylko się da. Ostatnio miałem przerwę w treningach...

1. Wyciskopodrzut z klatki

20 kg x 7
30 kg x 10

2. Martwy ciąg na prostych nogach

20 kg x 10
50 kg x 6
60 kg x 10

3. Przysiad tylny

20 kg x 6
20 kg x 10

4. Wspięcia ze sztangą, stojąc

20 kg x 8
50 kg x 20

5. Wyciskanie ze sztangą, skos górny

20 kg x 7
30 kg x 15

6. Przyciąganie wyciągu górnego z rączką V (jak na zdjęciu na dole)

30 kg x 6
42,5 kg x 112

7. Unoszenie przedramion z hantlami, naprzemienne

2 x 5 kg x 6
2 x 7,5 kg x 15

8. Unoszenie bokiem, stojąc

5 kg x 6
5 kg x 15

9. Unoszenie nóg w leżeniu

2 serie

Po przerwie w treningach, nawet po tak lekkim treningu będą zakwasy, dlatego na kolejny trening pójdę dopiero we wtorek, jutro raczej nie ma sensu.

No i jeszcze kwestia tytułu dziennika, bo zostałem zasypany mailami, skąd taki tytuł (no dobra, trochę ściemniam :))

Cytując wiki:
Nazwa „Jolly Roger”, w odniesieniu do pirackiej bandery, została użyta po raz pierwszy w książce Charlesa Johnsona pt. Historia najsłynniejszych piratów, ich zbrodnicze wyczynki i rabunki (ang. A General History of the Robberies and Murders of the most notorious Pyrates), wydrukowanej wWielkie Brytanii w 1724.[1]

Johnson nazwę "Jolly Roger" usłyszał od pirata Bartholomew Roberts w czerwcu 1721[2], a następnie od kapitana Francis Spriggs w grudniu 1723.[3] Roberts i Spriggs używali tej samej nazwy, choć ich flagi były zupełnie inne, co zasugerowało, że "Jolly Roger" jest potoczną nazwą każdej pirackiej bandery. Ani flaga Robertsa, ani flaga Spriggsa, nie zawierały kości i piszczeli.
Richard Hawkins, który został porwany przez piratów w 1724, zanotował, że piraci używają czarnej flagi z postacią szkieletu przebijającego serce dzidą.[4]

Początek nazwy nie jest do końca znany. Jolly Roger w XVII wieku było określeniem jowialnego i beztroskiego mężczyzny, ale w XVIII wieku jego znaczenie całkowicie się zmieniło na rzecz czarnej flagi ze szkieletem lub czaszką. W 1703, angielski pirat John Quelch wieszał flagę "Old Roger" (ang. Stary Roger), co z kolei było przydomkiem diabła.

I kawałek dalej, nadal na wikipedii:

W XX wieku Jolly Roger używany był przez załogi brytyjskich okrętów podwodnych przy powrocie z patrolu do portu jako oznaka odniesionego zwycięstwa. Podczas drugiej wojny światowej zwyczaj ten miał również miejsce na polskich okrętach. Po drugiej wojnie światowej do tej tradycji wrócił HMS „Conqueror”, który podczas powrotu do macierzystego portu po wojnie o Falklandy wywiesił Jolly Rogera jako symbol zatopieniaargentyńskiego krążownika „General Belgrano”[5]. Od czasów pierwszej wojny w Zatoce Perskiej flagi tej używają również okręty, które odpaliły w kierunku lądu pociski rakietowe[6].

A tutaj stary, ale jary metalowy utwór o piratach:

https://www.youtube.com/watch?v=DZUN6-JwwMA

UCHWYT-DO-WYCIAGU-ATLASU-GUMOWAN_[212248]_240.jpg
Plik ściągnięto 2724 raz(y) 10 KB

 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13622
Wysłany: 2016-10-17, 06:13   

A, jeszcze dodam, że forum w sumie trochę spisałem na straty - 99% ruchu obecnie to facebook, zostało parę molochów, ale nawet one mają 5% tego ruchu co kiedyś. Patrzę na znajome fora, których admini byli tacy buńczuczni że tak dobrze sobie radzą, tak duży ruch mają, po 200-300 postów na dobę, w sensie - ze mnie się naśmiewali (cholera wie po co, komuś ego rośnie bo ma więcej postów?), teraz mają poniżej 10 postów dziennie. Zobaczyłem tę tendencję już dawno temu, dałem jeszcze ogłoszenie czy ktoś chce forum administrować, po czym przeszedłem na facebooka, gdzie rozwinąłem grupę regionalną i zostałem adminem największej grupy wege w Polsce - z czego zresztą błyskawicznie zrezygnowałem.

Innymi słowy, pisz, ale nie licz, że ktoś to będzie czytał - a ten wstęp dałem na wypadek jakbyś chciał zapytać "co można z tym zrobić" - nic nie można, idea forum dyskusyjnego zmarła śmiercią naturalną.
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-17, 10:57   

Zdaję sobie sprawę z wszystkiego co napisałeś. Również z tego, że któregoś dnia forum może przestać istnieć. Pocieszam się, że jednak kilkaset osób wyświetleń ten dziennik już ma. Ja na fecebook nie wrócę nigdy. Nie po drodze mi tam.

Ale nie wiem czy jeszcze będę w ogóle pisał. Po raz kolejny odczułem, że wysysa to ze mnie energię. Jeśli mógłbym cokolwiek zrobić dla promocji wege, to zamiast pisać, co jest dla mnie przyczyną stresu, lepiej żebym skoncentrował się na treningach i był przykładem, że na wege można być zdrowym (a na to nie narzekam) i silnym. Kiedyś już potrafiłem pociągnąć ok. 200 kg w ciągu, a teraz chcę do tego wrócić i nawet to przebić. Muszę o tym myśleć, to daje mi szczęście i rosnę na poziomie mentalnym, ale ten dziennik będę nadal prowadził regularnie.

10 ciekawostek o Dorianie Yatesie :)

1. Dorian Yates ćwiczył tylko przez godzinę cztery razy w tygodniu. To znacznie mniej niż większość kulturystów, jednak zanim doszedł do takiej rutyny dużo eksperymentował.

2. Wykonywał tylko jedną serię danego ćwiczenia (oczywiście wcześniej robił jedną lub dwie serie rozgrzewkowe), tymczasem większość kulturystów wykonuje po trzy robocze serie lub nawet więcej.

Twierdził, że mięsień powinien być gruntownie przetrenowany jedną serią, a wykorzystywał do tego techniki podnoszące intensywność treningu, jak chociażby powtórzenia wymuszone. Uważał, że jedna intensywna seria naprawdę pobudza mięsień, a następne wywołują tylko katabolizm.

3. Każdą grupę mięśniowa ćwiczył raz w tygodniu. Wielu ćwiczy częściej, w tym Ronnie.

4. Celem nie jest podnoszenie dużych ciężarów, a wykonywanie powtórzeń z idealną techniką. Podnosił ciężar szybko, a następnie powoli go opuszczał. Zanim ostatecznie kończył serię, bywało, że wykonywał kilka częściowych ruchów.

5. Nie miał trenera w odróżnieniu od wielu kulturystów.

6. Ćwiczył w Wielkiej Brytanii, z daleka od Venice Beach, gdzie w tamtych czasach można było spotkać większość zawodowców.

7. Zaczynał treningi ok. 10:30-11:00, a do czasu treningu nadążał jeść dwa posiłki. Jadł regularnie, uważał, że to pozwala na idealne wykorzystywanie posiłków przez organizm, a unikanie kilkugodzinnych głodówek powoduje, że organizm nie będzie magazynował energii na ich okres, lecz wykorzystywał ją do budowania mięśni.

8. Przez większy okres kariery nie robił przysiadów, podciągania na drążku i wyciskania w leżeniu ze sztangą. Robił przysiady na hack maszynie, wyciskał sztangę w leżeniu na skosie dolnym oraz wykonywał wyciskanie na maszynie. Na najszersze lubił ćwiczenia na maszynach, wyciągach oraz sławetne "yates rows", czyli podciąganie w opadzie w niewielkim pochyleniu tułowia (pochylenie około 70 stopni).

9. Uważał, że ćwiczenia cardio trzy razy w tygodniu pomagają w regeneracji, ponieważ poprawiają krążenie. Nie wszyscy kulturyści mają takie podejście do tematu, niektórzy potrafią nie robić cardio w ogóle (z wyjątkiem okresu przed startem). Wykonywał cardio w dni w które nie ćwiczył siłowo, uważał, że dzięki temu cardio nie miało negatywnego wpływu na proces wzrostu mięśni. Wykonywał także krótkie cardio przed treningiem siłowym, co było elementem jego rozgrzewki.

10. Był wielkim fanem celów krótkoterminowych. Np. zwiększenie siły w wyciskaniu w leżeniu o 5 funtów w skali miesiąca. Próbował zwiększać minimalnie obciążenie z tygodnia na tydzień, co jest bardziej rozważnym podejściem niż każdorazowe porywanie się na jak największe obciążenia.
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-18, 15:51   

1. Wyciskanie sztangi zza karku, stojąc

20 kg x 7
30 kg x 10

2. Martwy ciąg, klasyk

20 kg x 10
30 kg x 6
60 kg x 5
90 kg x 1
95 kg x 8

3. Przysiad tylny

20 kg x 5
20 kg x 12

4. Wspięcia ze sztangą, stojąc

20 kg x 10
50 kg x 30

5. Wyciskanie w leżeniu

30 kg x 6
45 kg x 12

6. Zginanie nóg w leżeniu

12,5 kg x 6
20 kg x 10

7. Podciąganie hantli w opadzie

2 x 15 kg x 6
2 x 25 kg x 5
2 x 30 kg x 10

8. Unoszenie hantli bokiem w opadzie

2 x 5 kg x 6
2 x 7,5 kg x 10

9. Unoszenie przedramion za sztangą

20 kg x 6
20 kg x 12

10. Unoszenie nóg w leżeniu

2 serie

Zrobiłem sobie małą wycieczkę do sklepu ze zdrową żywnością i poczyniłem zakupy na złość wszystkim smalcożercom:

500 g nasion dyni
400 g makaronu żytniego
500 g odżywki białkowej z konopi

To był mój drugi i ostatni wstępny trening. Od piątku trzeba będzie ZAPIERDALAĆ!!!

Romantyczna muzyka idealna do treningu i duchowych kontemplacji:

https://www.youtube.com/watch?v=GncdHdySmTo
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-21, 16:40   

Piątek 21.10. 2016

1. Podciąganie w opadzie, podchwyt
20 kg x 10
20 kg x 7
40 kg x 3
50 kg x 15

2. Martwy ciąg klasyczny, nachwyt
20 kg x 10
30 kg x 6
70 kg x 5
90 kg x 1
100 kg x 6

3. Wspięcia ze sztangą, stojąc
20 kg x 10
40 kg x 5
55 kg x 26

4. Zginanie nóg, leżąc
12,5 kg x 6
20 kg x 12

5. Wyciskanie nogami
20 kg x 6
40 kg x 25

6. Wyciskanie w leżeniu
20 kg x 6
40 kg x 3
50 kg x 10

7. Wyciskanie zza karku, stojąc
20 kg x 7
35 kg x 7

8. Unoszenie bokiem, stojąc
2 x 5 kg x 6
2 x 7,5 kg x 11

9. Unoszenie przedramion, chwyt młotkowy
2 x 7,5 kg x 6
2 x 10 kg x 10

Wiosło - idealne na rozgrzewkę przed ciągiem. Wynik to bobry prognostyk na przyszłość.
Ciąg - robię nachwytem, setkę dam radę utrzymać w ten sposób.
Łydka - nie robię normalnie na podłodze, wspinam się na piątki.
Wyciskanie na suwnicy - ciężar z racji kolana, zero jakichkolwiek negatywnych odczuć, czyli trzeba dorzucić.
Ława - należę do nielicznych, którzy nie mają fioła na punkcie tego ćwiczenia. Należę też do tych, którym trudno tu o progresję.
Wycisk zza karku - podobnie jak w przypadku pozostałych ćwiczeń, nie chcę porywać się od razu na większe ciężary, a że siły ni ma, to inna rzecz.
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-25, 19:53   

Moje propozycje na lepsze życie. Co ty na to? Część II

Cześć pierwsza znajduje się na 10-tej stronie mojego byłego dziennika "Kill Bill trening - nigdy się nie zestarzeć", który znajduje się w tym samym dziale.

17. Spróbuj wcześnie wstawać.

Sam raczej nie wstaję wcześniej niż o 6:30 i nikogo nie namawiam, aby wstawał o 5-tej, ale zarywanie nocy i spanie do południa, to sposób na zdezorganizowanie sobie życia, a przy okazji nie jest to najzdrowsze. Rano możesz działać!

18. Prowadź dziennik.

Prowadź dziennik w którym będziesz mógł umieszczać wszystko na co masz ochotę. Swoje spostrzeżenia, odczucia, ulubione cytaty, linki do ulubionych stron. Może to być forma pamiętnika w którym będziesz zapisywał jedno lub kilka zdań codziennie. Coś, co chętnie odczytasz kilka miesięcy później.

Innym rodzajem dziennika jest dziennik treningowy. Jeśli ćwiczysz choćby z odrobiną ambicji, to zapisywanie przebiegu treningu, rodzaju ćwiczeń, liczby serii i powtórzeń, może w przyszłości służyć ci jako wskazówka, jaki plan ćwiczeń daje ci najlepsze efekty.

19. Bądź romantykiem.

Ta cudowna bliskość z drugą osobą to jest to! Bądź bardziej romantyczny, a pomoże ci to w utrzymaniu udanego związku pełnego "werwy" i pozytywnych wibracji.

20. Wyznaczaj cele długoterminowe.

Wyznaczanie celów długoterminowych określa co powinieneś zrobić dziś, podczas najbliższego tygodnia i w ciągu następnych miesięcy. Pamiętam jak Arnold opowiadał, że gdy jeszcze był w Austrii, marzył nie tylko o karierze wielkiego kulturysty, ale już wtedy myślał o karierze aktora w USA. Wszystko udało mu się zrealizować i to wyznaczało jego plany na najbliższy dzień. Tym planem było wykonanie sesji treningowej. Pracuj dziś, by po latach zbierać plony.

21. Znajdź sposób na poprawę jakości życia.

To może być medytacja, dla innych joga, dla mnie trening siłowy, są też osoby, które lubią biegać. Ale można skorzystać z co najmniej dwóch tego typu technik i to może być kluczem do sukcesu dla wielu osób. Sukcesu emocjonalnego, bo właśnie o to chodzi, by czuć się znakomicie i być szczęśliwym. To największy z możliwych sukcesów.

22. Miej pasję, która buduje twoje wnętrze.

Niektóre z moich artykułów są jak balsam dla mojej duszy. Dzięki blogowej pasji odkryłem wiele zakątków mego umysłu, które wcześniej były mocno uśpione. Nie wiem z jaką szybkością podążam do przodu, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Wierzę, że jeszcze będą ze mnie ludzie. Dziękuję Wam, że towarzyszycie mi w tej drodze. Dziękuję, że pomagacie mi w tworzeniu lepszego świata. Znajdźcie i wy w swoim życiu coś, co potrafi aktywować wasz rozwój duchowy. Dla mnie nawet trening siłowy to coś więcej niż tylko skaczący poziom testosteronu.

Kiedy miałem 5 lat, matka powiedziała mi, że szczęście jest podstawą dobrego życia. Kiedy poszedłem do szkoły, zapytali mnie, kim chcę być kiedy dorosnę. Odpowiedziałem, że pragnę być szczęśliwy. Odpowiedzieli mi, że nie rozumiem pytania, a ja im na to, że nie rozumieją życia.

John Lennon

23. Uczyń swoje życie prostym.

Bo te najprostsze rzeczy są najbardziej genialne. Uprość wszystko. Garderobę, bo nie szata zdobi człowieka - najsympatyczniejsze dziewczyny są zawsze najpiękniejsze. Posiłki - WHOLE PLANT DIET i nic więcej. Ogranicz kontakty z portalami społecznościowymi - naprawdę nie musisz milion razy dziennie tam zaglądać. Ćwicz prosto jak John Grimek lub Steve Reeves - oni nie słyszeli o przetrenowaniu ani o tygodniu wolnego między treningami danej grupy mięśniowej. Uprość kontakty z nieznajomymi - stawiaj na jakość, nie na ilość. Kochaj prosto - całym sercem, to nie partia szachów.

24. Postaraj się, by zapał cię nie opuścił.

Pamiętasz jak czułeś się gdy szedłeś na pierwszy trening? Dlaczego gdzieś po drodze to straciłeś? Pamiętasz jak poznałeś tą drugą osobę? Tą chemię między wami? Dlaczego ten ogień wygasł?

Wiesz jak dochodzą wielcy sportowcy do swoich sukcesów? Oni po prostu potrafią utrzymać ciągły zapał w sobie, potrafią podsycić ogień. Wszystko w twoich rękach. Ja po prostu czasem patrzę na wyczynowych sportowców i zadaję sobie pytanie:

- Dlaczego nie ja?

I chociaż nigdzie nie chcę wystartować, to na początek chcę oderwać dwie paczki od podłogi, a co będzie potem? Kto wie...

paczka - 100 kg

25. Poświęć trochę czasu, by odetchnąć po okresie stresu.

Jest na to kilka sposobów:

czytaj książkę
ćwicz
idź na spacer
spotkaj się z bliską osobą
kochaj
udaj się na łono natury
skorzystaj z technik relaksacyjnych jak joga czy medytacja
nie rób nadgodzin, kapitalizm i bez tego nie upadnie
ukryj się przed całym światem na jakiś czas
szczesliwe-zycie (2)

26. Spędzaj czas z rodziną i najbliższymi.

To powinno być dla ciebie priorytetem każdego dnia. Ciesz się możliwością spędzania czasu z najbliższymi, bo życie masz tylko jedno. I bądź wówczas naprawdę sercem z tymi ludźmi, nie myśl o problemach, na nie przyjdzie czas, gdy zostaniesz sam.

27. Spróbuj postawić się na miejscu drugiej osoby.

Pytam starsze stażem małżeństwo o ich sukces. Twierdzą, że gdy dochodzi do kłótni, to któreś z nich szybko wpadnie na pomysł, by przymknąć sobie buźkę. Zawsze możesz zadać sobie pytanie czy chcesz mieć rację, czy może chcesz być szczęśliwym. Ja wybieram tą drugą opcję.

Jest jedna rzecz, której warto się nauczyć. Spróbuj postawić się na miejscu drugiej osoby. Zamiast wykłócać się z kimś w internecie na temat sposobu odżywiania, zadaj sobie pytanie czy przypadkiem organizm tej osoby nie reaguje pozytywnie na dany sposób odżywiania. A koniec końców i tak ty pozostaniesz przy twojej diecie, a on przy swojej, ale przecież bez wzajemnych "pozdrowień", by się nie obyło...

28. Bądź zorganizowany.

I chociaż to nie jest konieczne, by być szczęśliwym, to jednak daje efekty, a to czyni cię szczęśliwszym. Daje ci poczucie, że trud który włożyłeś w cokolwiek nie poszedł na marne. Bo to był trud zorganizowany.

29. Nie daj się ogłupić - to tylko kapitalizm.

W internecie można znaleźć mnóstwo informacji jak być bardziej produktywnym, wydajnym, bo liczą się tylko efekty, kasa i... i tak właśnie zrobili ci z mózgu jajecznicę.

Sprawny warsztat, wprowadzanie poprawek, uporządkowanie i większa samodyscyplina nie mają dawać większej kasy. Masz tylko szybciej uporać się z własnymi obowiązkami, by mieć więcej czasu na bycie szczęśliwym, na zajmowanie się tym, co sprawia ci prawdziwą frajdę, na miłość i relaks.

Robienie kasy to nie prawdziwe życie. Ono zaczyna się po pracy!

30. Podczas podróży nie zapomnij o prawdziwym jej celu.

Bez względu na cel twojej podróży, ważne byś ciągle był szczęśliwy i był nade wszystko sobą. Nie wiem kto to powiedział:

To kim staniesz się podczas dążenia do celu jest istotniejsze niż samo jego osiągnięcie.

Trzymaj się z daleka od wron, by nie krakać tak jak one.

31. Wydawaj mniej kasy.

Uwolnij swój umysł od ciągłej konsumpcji. To wcale nie jest tak, że potrzebujesz najnowszego typu telefonu, kolejnego ładnego ciucha ani tego co ma twoja koleżanka, a nade wszystko

32. Nie wspieraj toksycznego przemysłu.

Nie kupuj przetworzonej toksycznej żywności. Te toksyny zaśmiecają nie tylko twój organizm, ale również całe środowisko. Środowisko w którym żyją twoi bliscy i w którym będą żyły twoje dzieci.

Unikaj tych wszystkich kosmetyków po których witarianom robi się niedobrze, gdy tylko je poczują. Nie jestem witarianinem, ale też czuję, że to toksyny. Dezodorant nie jest fajny.

Nie przykładaj ręki do rozwoju przemysłu, który zaśmieca naszą planetę. Pamiętaj, że za tym stoją ludzie, którzy chcą się wzbogacić na ludzkiej głupocie.

I ludzkiej krzywdzie.

33. Bądź sobą.

Nie udaję nikogo kim nie jestem. Niektórzy nie lubią mnie za ateizm, inni za to, że nie chcę jeść mięsa itp. Ale ja to mam wszystko głęboko w dupce :-)

Steve Pavlina, to taki bloger (stevepavlina.com), który zaimponował mi pewnym tekstem.

Gościu nie udaje nikogo, kim nie jest. Całkowita szczerość z jego strony. Jedzie po nie-weganach za to, że przyczyniają się do zatrucia środowiska i cierpienia zwierząt, po wierzących, dlatego, że ... (co on ma do religii, to już wyjaśnił na własnym blogu) i wreszcie usunął konto z facebooka, gdy miał 5000 followersów!

Jaki tego efekt? Jego strona jest w ciągu miesiąca odwiedzana przez prawie milion osób i chociaż mi taka popularność nie grozi, i nigdy nie przedstawiałem fałszywego obrazu swojej osoby, to Steve chcąc nie chcąc, stał się dla mnie wzorem godnym do naśladowania.

W każdym razie na byciu sobą wyszedł dobrze i wszyscy powinniśmy brać z niego przykład.

Nie przejmuję się zbyt bardzo tym, że urażam ludzkie uczucia. Urażanie uczuć, to krok naprowadzający wielu ludzi w prawidłowym kierunku. Jestem zdolny łatwo cię urazić. Dla mnie oznacza to, że możesz dostrzec jakąś prawdę w tym co piszę, ale nie jesteś gotowy spojrzeć jej w oczy. Jeśli przeczytasz u mnie coś wywołującego reakcję emocjonalną, to jest to ziarenko, które właśnie zasiałem.

Steve Pavlina

34. Delektuj się drobiazgami.

Bo decydują one o jakości twojego całego życia. Zatrzymaj się i rozkoszuj się chwilą. Rozkoszuj się piękną balladą Johna Lennona i zastanów się nad jej tekstem.

35. Kreuj lepszy świat.

Wyobrażam sobie, że nie ma nieba

to łatwe jeśli spróbujesz

Bez piekła pod nami

nad nami tylko nieboskłon

Wyobrażam sobie, że wszyscy ludzie

żyją dniem dzisiejszym

wyobrażam sobie, że nie ma państw

tego nie tak trudno dokonać

bez powodu by zabijać i umierać

i bez religii też

Wyobrażam sobie wszystkich ludzi

żyjących w pokoju

Możesz powiedzieć, że jestem marzycielem,

ale nie jestem jedyny

Mam nadzieję, że któregoś dnia dołączysz do nas

i świat będzie jednością

https://www.youtube.com/watch?v=RwUGSYDKUxU

cdn.
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-26, 08:50   

Doga - czeski rock

https://www.youtube.com/watch?v=pRngkq48uTc

Ozzy - the best

https://www.youtube.com/watch?v=BPF-piv-WWQ

Epicka muzyka - Ivan Torrent, bardzo polecam!

https://www.youtube.com/watch?v=qD8OnPC1fLI

Trauma -Karma Obscura, cały album, polski death metal

https://www.youtube.com/watch?v=5G-nTEwYDFY
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-27, 09:43   

Artykuł z mojego byłego bloga

Relacje interpersonalne - opieka matki ma wpływ na dorosłe życie dziecka

Więzi między matką, a niemowlęciem kształtują w dziecku zdolność do nawiązywania oraz utrzymywania bliskich relacji. Dziecko czuje się doceniane, szanowane i kochane, a dzięki temu będzie również w stanie tworzyć bliskie więzi w dorosłym życiu. Bliższe poznanie tematu pozwoli zbudować zdrowsze relacje i skuteczniejsze komunikowanie się.

Urodziłeś się zaprogramowany do nawiązania bardzo bliskich więzi z twoim pierwszym opiekunem, którym zazwyczaj jest matka (w pierwszej fazie życia kobiety mają przewagę nad tatusiami). Podobnie jak większość dzieci byłeś kłębkiem emocji. Intensywnie przeżywałeś strach, gniew, smutek i radość. Emocjonalne przywiązanie między tobą, a twoim opiekunem to pierwszy interpersonalny związek w twoim życiu zależący od komunikacji niewerbalnej. Więzi, których doświadczyłeś w tamtym okresie mogą mieć olbrzymi wpływ na twoje związki z innymi ludźmi w późniejszym życiu. To fundament.

Osoby, które w początkowym okresie życia doświadczają negatywnych emocji często wyrastają na ludzi, którzy mają problemy z nawiązywaniem relacji, ze zrozumieniem emocji własnych i cudzych. Nawiązanie relacji zaraz po urodzeniu z pierwszym opiekunem kształtuje:

-zdolność do utrzymywania równowagi emocjonalnej
-zdolność do bronienia się przed negatywnymi emocjami, jak nieszczęście, rozczarowanie, zniechęcenie
-zdolność do nawiązywania przyszłych udanych związków
-zdolność do odczuwania szczęścia, radości z własnego życia i własnych emocji
-zdolność do odczuwania radości ze współżycia z innymi

Badania naukowe mózgu i roli jaką odgrywa kształtowanie się w nim zdolności do tworzenia więzi z drugim człowiekiem pozwalają w dużym stopniu wyjaśnić dlaczego niektóre osoby mają problem z komunikacją z innymi ludźmi w pracy czy związkach. Kiedyś mogliśmy tylko zgadywać dlaczego rozwój mózgu pewnych osób nie pozwalał na łatwe nawiązywanie relacji. Teraz dzięki nowemu spojrzeniu na rozwój mózgu, możemy zrozumieć co jest konieczne do nawiązywania i pielęgnowania bliskich i znaczących relacji w domu i pracy.

Czym jest przywiązanie?

Więź matki z dzieckiem jest głównym motorem napędowym rozwoju niemowląt, zgodnie z teorią przywiązania, którą stworzył angielski psychiatra John Bowlby. Teoria zyskała poparcie dzięki wielu badaniom, które ją potwierdziły, a w których korzystano z technologii obrazowania mózgu.

Teoria mówi, że więzi między niemowlęciem, a opiekunem są odpowiedzialne za:

-umiejętność kształtowania przyszłych związków/relacji
-umiejętność radzenia sobie z nieszczęściem
-bycie świadomym swoich uczuć, umiejętność panowania nad emocjami, zdolność do skupiania się

Badania ujawniają, że pewne interakcje między dzieckiem, a opiekunem, prowadzą do udanego kształtowania rozwoju emocjonalnego dziecka. Są to te zachowania, w których zarówno matka, jak i dziecko są w stanie wyczuwać wzajemne emocje. Najlepszym przykładem jest stwierdzenie, że niemowlę czuje się bezpieczniej, gdy matka reaguje na krzyki dziecka, gdy dokładnie interpretuje jego potrzeby. Nieudane relacje między nimi prowadzą do zaburzeń w rozwoju emocjonalnym dziecka. Samotność i izolacja to wystarczające przyczyny, by dziecko nie rozwijało się prawidłowo.

Naukowcy odkryli, że udane związki dorosłych zależą od:

-radzenia sobie ze stresem
-umiejętności "wsłuchiwania się" w emocje
-komunikacji
-zdolności do wybaczania i zapominania o urazach
-posiadania wspólnych zainteresowań, umiejętności przyciągania uwagi

Więzi kształtują mózg niemowlęcia

Mózg dziecka znajduje się pod olbrzymim wpływem relacji z pierwszym opiekunem. Jeśli opiekun dziecka uspokaja niemowlę, wspiera je, obniża poziom odczuwalnego stresu, wyraża miłość, jest cierpliwy i wybacza, to układ nerwowy dziecka ma dogodne warunki do prawidłowego rozwoju. Silne więzi z matką pozwalają dziecku rozwinąć pewność siebie, zaufanie i brak strachu w obliczu konfliktu. W życiu dorosłym taki człowiek może być kreatywny, elastyczny i pełen optymizmu.

Udany związek opiekuna z dzieckiem kształtuje:

-poczucie bezpieczeństwa
-równowagę emocjonalną
-tworzenie relacji z innymi
-umiejętność radzenia sobie ze stresem
-odkrywanie samego siebie
-kształtuje się uczucie sensu życia
-tworzą się pozytywne wspomnienia, a to jest podstawą do dążenia i oczekiwania przyszłych udanych związków

Opiekunowie nie muszą być idealni, oni tylko muszą zwracać uwagę na emocje dziecka i je szanować. Muszą spędzać z dzieckiem dużo czasu.

Słabe więzi w wieku niemowlęcym wpływają na relacje w życiu dorosłym

Niepewność może być poważnym problemem w życiu. Powstaje, gdy dziecko nie otrzymuje wystarczającego zrozumienia, uznania, poczucia bezpieczeństwa i wystarczającej komunikacji. Ta niepewność może doprowadzić do:

Jeśli opiekun jest niedostępny, zajęty czymś innym, dziecko może zagubić się we własnym wewnętrznym świecie, bez nawiązywania bliskich więzi społecznych i emocjonalnych. Następstwem mogą być problemy z nawiązaniem udanych związków w dalszej części życia.
Jeśli opiekun jest osobą natrętną lub niestałą w okazywaniu uczuć, to dziecko będzie odczuwało strach i niepewność, nie wiedząc czego się spodziewać. Dziecko może wyrosnąć na osobę, która w jednej chwili okazuje ciepłe emocje, a w następnej odrzuca.

Jeśli pierwsi opiekunowie nie obdarzają dziecka ciepłymi emocjami, gdy zachowanie opiekuna wprowadza dziecko w stan dezorientacji lub jest źródłem terroru, to dziecko w dorosłym życiu może mieć problemy z wyrażaniem emocji, może być nieczułe na potrzeby partnera.
Negatywne więzi między dzieckiem, a opiekunem mogą być przyczyną słabszego rozwoju fizycznego i emocjonalnego, mogą prowadzić do niepełnosprawności społecznej i edukacyjnej.
W kolejności: typy więzi między opiekunem a dzieckiem, typ zachowania opiekuna oraz następstwa w dorosłym życiu:

reaktywny - bez więzi emocjonalnej lub negatywne emocje, brak możliwości nawiązania pozytywnych relacji

niezorganizowany - ignorowanie potrzeb dziecka lub ich niedostrzeganie, zachowania przerażające i traumatyczne, obraźliwy, chaotyczny, wybuchowy, nieufny nawet w przypadku okazywania troski i opieki

ambiwalentny - niespójne i czasem uciążliwe zachowania, niespokojny i niepewny, niekonsekwentny, nieobliczalny, bywa uroczy

niedostępny - odtrącenie, niedostępność, unika bliskości i więzi, odległy, sztywny, nietolerancyjny, krytyczny

bezpieczny - dostosowanie do dziecka, jego emocji i potrzeb, umiejący tworzyć znaczące relacje, empatyczny

Te wszystkie typy zachowań i ich następstwa funkcjonują tak samo we wszystkich typach kultury, warstw społecznych itp.

Przyczyny negatywnych więzi

Głównymi przyczynami negatywnych relacji są:

1.fizyczne zaniedbanie - niedożywienie, brak aktywności fizycznej, zaniedbanie pod kątem opieki medycznej

2.fizyczne lub seksualne - uszkodzenie ciała lub wykorzystanie seksualne

3.emocjonalne zaniedbanie lub emocjonalne nadużycia - nie poświęcanie uwagi dziecku, brak prób zrozumienia potrzeb i emocji dziecka, werbalna agresja

4.utrata opiekunów - z powodu śmierci, choroby, rozwodu czy adopcji

5.częsta zmiana opiekunów - nadmierna rotacja osób, które opiekują się dzieckiem (rodzice, nianie, inni członkowie rodziny), uniemożliwia to trwałe zbudowanie więzi

6.traumatyczne doświadczenia - poważne choroby i wypadki

7.depresja matki - brak możliwości wypełniania przez nią obowiązków z powodu smutku i izolacji, brak wsparcia dla matki ze strony innych osób

8.uzależnienie matki od alkoholu lub narkotyków - uniemożliwia jej prawidłowe wypełnianie obowiązków i stworzenie więzi emocjonalnej

9.młodociane lub niedoświadczone matki/opiekunowie - brak umiejętności rodzicielskich

Więź z matką uczy nas nawiązywać związki w dorosłym życiu

Więź z matką lub innym opiekunem jest potężną lekcją, która uczy nas nawiązywać relacje z innymi ludźmi w późniejszym życiu. Ta więź ma wpływ na całe nasze życie!

Rozwój emocjonalny i społeczny dziecka zależy od niewerbalnej komunikacji. Noworodki nie potrafią rozmawiać, ale w pełni odczuwają swoje potrzeby, ich spełnienie lub brak, oraz emocje ze strony opiekuna. Gdy niemowlę komunikuje się z matką, która w pełni rozumie ich potrzeby i spełnia je na poziomie fizycznym i emocjonalnym, to dziecko rozwija się znakomicie.

Udane więzi z opiekunem uczą dziecko:

-odpowiednim zachowaniem można łagodzić nieporozumienia w związkach międzyludzkich
-niewerbalne sygnały mają duży wpływ na relacje miłosne
-konflikty mogą pomóc w budowaniu zaufania jeśli podchodzimy do nich bez strachu i konieczności ukarania

Jeśli możesz rozpoznać we własnym zachowaniu odruchy wynikające z minionych doświadczeń (łącznie z tym czego nie pamiętasz, ale możesz się domyśleć, że twoi opiekunowie nie byli idealni), możesz zakończyć ich negatywny wpływ na twoje dorosłe życie. Uznanie i szacunek pozwalają stworzyć nowe niewerbalne umiejętności dzięki którym będziesz mógł nawiązać nowe, jak najbardziej udane, relacje.
 
   
Kill Bill 
Starszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 18 Maj 2015
Posty: 241
Wysłany: 2016-10-27, 20:00   

Genialna muza epicka:

https://www.youtube.com/watch?v=zKN_pnzIM7k

https://www.youtube.com/watch?v=94TAFSMdkvk

https://www.youtube.com/watch?v=aItrMzaMxe0

Muzyczny żarcik:

https://www.youtube.com/watch?v=3vnVzoEz_Zs

i na koniec absolutny metalowy wypas PRIMAL FEAR:

https://www.youtube.com/watch?v=JcrH48BYdXc
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 11