Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Wywiad ze Scottem Jurkiem
Autor Wiadomość
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13595
Wysłany: 2008-09-13, 06:00   Wywiad ze Scottem Jurkiem

Autor: Evets Sivad

Gdy pierwszy raz spotkałem Jurka, już od kilku miesięcy uczęszczał do mojej szkoły jogi. Niemal 190 cm wzrostu, długie czarne włosy opadające na plecy - ciężko było go nie zauważyć, gdy przechodził koło biura. Bez względu na pogodę przychodził w butach do jazdy na rowerze i z rowerowym hełmem. Zauważyłem u niego wyjątkowo silną zdolność do koncentracji jak na początkującego studenta. Pewnego ranka po zajęciach zapytałem go, gdzie był przez ostatnie parę tygodni - nie widziałem go i zastanawiałem się, czy wyjechał z miasta. Powiedział mi, że był w Kalifornii, gdzie brał udział w wyścigu.

"Oh, i jak Ci poszło?" - spytałem od niechcenia. "Wygrałem", odparł równie lekkim tonem. "Wow", wyksztusiłem nieco zaskoczony, "bardzo się cieszę. Co to był za wyścig?". "Nazywa się to Western States 100", odparł. "Czy to maraton?" moja ciekawość zaczęła narastać. "To ultramaraton", wyjaśnił. "To jest około 50 mil?", spytałem z rosnącym niedowierzaniem. "Ultramaraton to każdy wyścig dłuższy od maratońskiego dystansu 26,2 mili, w tym wypadku było to 100 mil". "Sto mil... i wygrałeś?" wykrztusiłem w szoku.

Czego by nie mówić, z pewnością ten student nie cierpiał na brak skromności. Chcąc się dowiedzieć czegoś więcej o tym 100 milowym wyścigu, przejrzałem zasoby internetowe. Poszukiwania zaowocowały odkryciem dziesiątek artykułów o tym nietypowym zawodniku, który wygrywa nietypowy wyścig. Western States 100 jest uznawany nie tylko za najbardziej prestiżowy ultramaraton na świecie, ale też jest jedną z najstarszych i najtrudniejszych tras. Zaczyna się nad jeziorem Tahoe, poprzez góry Sierra, kończąc się za Sacramento, po wielu wzniesieniach, cały czas w nieludzkiej temperaturze. Niesamowite, pomyślałem przerzucając informacje. A potem przyszedł prawdziwy szok. Jurek wygrywał każdego roku przez pięc ostatnich lat z rzędu! W wieku lat 29 Scott był żywą legendą ultramaratonu. Czego nie dowiedziałem się z oficjalnych źródeł, ale bezpośrednio od Scotta, zanim zaczął wygrywać przeszedł na dietę czysto wegańską. Zapewne dla mięsożerców taka wiadomość byłaby zbyt ciężka do strawienia, więc media wolały nie ryzykować utraty czytelników.

Jako że z żoną zawsze staraliśmy się przekonać studentów do korzyści płynących z wegańskiej diety, muszę przyznać, że od razu zobaczyłem w Scoccie kandydata na propagatora diety. W końcu czy ktokolwiek, widząc pasmo zwycięstw tego zawodnika, zechce jeszcze ośmieszać się twierdzeniem, że na diecie wegańskiej brakuje białka? Poprosiłem Jurka o udzielenie wywiadu:

Jak to się stało, że zacząłeś brać udział w ultramaratonach?

Zawsze lubiłem biegi przełajowe, więc to był dla mnie niejako naturalny krok naprzód. Jeden ze znajomych wziął udział w biegu na 50 mil i wygrał. Był tym faktem tak podniecony, że zaraził mnie entuzjazmem. Uwielbiałem treningi na świeżym powietrzu, a teraz nadarzała się okazja do wielogodzinnego biegu na tle pięknych krajobrazów, jakże różniącego się od nudnych wyścigów rozgrywanych dookoła miast.

W jakim wieku pobiegłeś swój pierwszy ultramaraton i jaką wtedy miałeś dietę?

To było w wieku lat 19, wtedy moja dieta nie różniła się specjalnie od tej, na jakiej zostałem wychowany - można by ją określić jako typową amerykańską dietę, czyli w praktyce mięso z ziemniakami. Moja matka gotowała wszystko sama, nie korzystając z gotowych produktów, więc posiłki były nieco lepiej zbilansowane niż te spotykane na codzień w amerykańskich domach, niemniej wszystko opierało się mniej więcej na mięsie. Wszystko zmieniło się kiedy poznałem moją żonę, Leah, dzięki której poznałem zalety zdrowej, holistycznej diety wegetariańskiej. Następnie, studiując zagadnienia związane z dietetyką, stopniowo ograniczałem mięso, przechodząc na dietę coraz bardziej roślinną. Punktem zwrotnym była lektura książki "Szalony kowboj". Otworzyła mi ona oczy na horror rozgrywający się w rzeźniach, jednocześnie uświadamiając mi jak niezdrowe jest mięso, tak dla mnie jak i środowiska naturalnego. Po lekturze natychmiast odrzuciłem z diety wszelkie produkty zwierzęce.

Jakie zmiany odczułeś po przejściu na dietę wegańską?

Odczułem naprawdę wiele zmian, ale nie nastąpiły one szybko. To nie jest tak, że budzisz się następnego dnia i czujesz dziesięc razy lepiej. Zmiany następują stopniowo i widzisz je znacznie lepiej, jeśli porównasz stan zdrowia po pewnym czasie z tym, jaki był kiedyś. To samo dotyczyło treningów. Zauważyłem, że skrócił się mój czas regeneracji, byłem znacznie mniej podatny na kontuzje, miałem znacznie więcej energii. Największe zmiany jednak nastąpiły w moim stosunku do jedzenia i jego przygotowywania. Zacząłem zwracać szczególną uwagę nie tylko na weganizm, ale też na prawidłowe proporcje składników pokarmowych. Poznałem wielu wegan, którzy ciągle piją napoje gazowane. Możesz być weganinem i ciągle mieć niezdrową dietę. Tak więc zmieniłem wszystko od podstaw, dochodząc w końcu do tego, że sam mieliłem mąkę na swój chleb.

Czy miałeś jakieś szczególne trudności?

Największym problemem dla mnie, a także dla wielu innych których znam, jest nabranie pewnej pewności dotyczącej wyboru diety. Zwłaszcza w przypadku zawodowych sportowców zawsze pojawi się niepewność - czy dobieram składniki pokarmowe tak, jak powinienem? Wiele czasu i eksperymentów zajęło mi uzyskanie takiej pewności, jako że niespecjalnie jest skąd czerpać informacje bądź wsparcie dotyczące tego tematu. Tak wiele osób ciągle je mięso, że widząc osobę, która całkowicie rezygnuje z mięsa, mleka i jajek, niejako automatycznie negują zdrowotne aspekty tej diety. To wszystko potrafi się nawarstwić i zrobić w głowie niezłe zamieszanie, zwłaszcza jeśli właśnie jesteś na 100 kilometrze wyścigu i nie czujesz się tak dobrze, jak chciałbyś się czuć. Te gierki umysłowe zawsze dla każdego będą problemem, więc trzeba dołożyć wysiłku aby mieć pewność, że ma się odpowiednią ilość kalorii, białka, snu etc aby mieć podstawy do budowy przekonania o słuszności swojej drogi.

Jak wygląda Twój plan treningowy teraz i jak ma się do tego dieta?

Biegam zazwyczaj około 120 mil tygodniowo po wzniesieniach. Jeśli przygotowuję się do wyścigu, robię w któryś weekend intensywne wbieganie na górę Si, trzykrotnie na pełnej szybkości. To daje mi około 4000 metrów wzniesienia na dystansie 24 mil. Następnego dnia biegnę po wziesieniu 3300 metrów na dystansie 35 mil. To daje mojemu organizmowi sygnał do przygotowania się na intensywny wysiłek 100 milowego wyścigu. Dieta? Staram się jeść jak najwięcej wartościowych pokarmów jak to tylko możliwe. Kocham przygotowywać pokarm i kocham jeść. Nie liczę kalorii, ale kiedyś to robiłem i wiem, że zjadam pomiędzy 5000 a 8000 kcal dziennie. Uwielbiam zieleninę, szczgólnie jarmuż (? dinosaur kale?), który dodaję na surowo do moich sałatek. Ostatnio znacznie zwiększyłem ilość surowych warzyw i owoców w diecie, co sprawia że czuję się jeszcze lepiej.

Doskonałe zdrowie to jedna z oczywistych korzyści diety wegańskiej, ta która sprawiła że zacząłeś, ale co powiesz na temat konsekwencji dla środowiska naturalnego i społeczności ludzkiej?

Życie to sztuka uczenia się. Wybory które podejmujemy są lekcjami, z których się uczymy, zdobywamy coraz więcej doświadczenia, co w konsekwencji daje nam możliwość mądrzejszego kształtowania swojej przyszłości. Chciałbym utrzymać ten stan, w którym ciągle mogę się uczyć, aby mieć otwarty umysł na to, co przyjdzie. Niektórzy ludzie stają się weganami z pewnego konkretnego powodu i jego trzymają się przez resztę swego weganizmu. Moim początkowym powodem było zdrowie. Potem jednak rozszerzyło się to na wpływ, jaki dieta ma na stosunki międzyludzkie, na środowisko naturalne, na zwierzęta wokół nas. To zgadza się z moją osobistą filozofią i pozwala spojrzeć na wszystko z większej perspektywy. Pochodzę z rodziny gdzie polowanie i rybołóstwo było tradycją od pokoleń i szanuję tą tradycję, ale teraz widzę teraźniejszość i przyszłość całkiem inaczej, co w znaczny sposób wpływa na całość światopoglądu. Tak samo jak zaczynałem biegi długodystansowe powodem była chęć poprawy kondycji i przyjemność. Dalej odczuwam przyjemność z biegu, ale teraz biegi stały się dla mnie pomostem łączącym z naturą oraz ludźmi, którzy starają się samodoskonalić oraz dbają o planetę, na której mieszkają. Mój sukces jest dla wielu przykładem, wywieram powazny wpływ na otoczenie. Mój wybór weganizmu zmienił moje życie, a teraz wpływa na życie innych, zmienia je, a w konsekwencji zmienia cały świat. Możliwość wywoływania pozytywnego wpływu na otoczenie ma dla mnie bardzo duże znaczenie, to z pewnością jest warte chwilowych przykrości które trzeba czasem znosić.

Czy podczas tych tysięcy godzin treningów oraz ponad 20 godzinnych wyścigów miałeś kiedyś kiedykolwiek coś, co można by określić jako przeżycie duchowe?

Z całą pewnością jest w tym jakaś magia. Prawdę mówiąc, to właśnie te chwilowe przebłyski głębszego spojrzenia na rzeczywistość są tym, co sprawia że ciągle robię to, co robię. Myślę, że to odczucie jest wspólne dla wszystkich sportowców, po prostu każdy inaczej je opisuje. W moim przypadku będzie to kiedy całe to szaleństwo wokół mnie, pęd do wygranej, ból fizyczny i psychiczne cierpienie dochodzą do granicy która jest niemal nie do zniesienia, tak że muszę szukać głębiej. To właśnie w tych momentach coś pęka i otwiera mnie na to niezwykłe doświadczenie, nagle czuję się nie tylko nie do powstrzymania, ale wręcz całkowicie pozbawiony wszelkich granic. Udział w tych zawodach stał się dla mnie lekcją osiągania tego stanu, do którego nie potrafiłem dotrzeć w żaden inny sposób. Czasem dostrzegam te biegi jako podróże duchowe zamknięte w krótkim wymiarze niecałych 24 godzin. Demony twego jestjestwa wypełzają, aby dręczyć możliwością najgłębszego odczuwania samego siebie w tym najbardziej krytycznym momencie słabości. Aby poradzić sobie ze 100 milami trasy jestem zmuszony znaleźć taką część siebie, która nie podda się wizjom przegranej, która będzie w stanie w zgodzie z samą sobą dobiec do mety, ponad tym wszystkim, zwycięska. Aby to osiągnąć, naprawdę muszę czasem sięgać bardzo głęboko.


Jeśli ktoś jest w stanie lepiej przetłumaczyć te trudniejsze fragmenty, zapraszam :)
 
   
mia 
weteran

Dołączyła: 09 Lut 2007
Posty: 1546
Wysłany: 2008-09-13, 09:07   Re: Wywiad ze Scottem Jurkiem

tomakin napisał/a:
Jeśli ktoś jest w stanie lepiej przetłumaczyć te trudniejsze fragmenty, zapraszam :)

no nie mów że Ty to tłumaczyłeś
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13595
Wysłany: 2008-09-13, 16:01   

a czemu nie?
 
   
mia 
weteran

Dołączyła: 09 Lut 2007
Posty: 1546
Wysłany: 2008-09-13, 16:02   

skrajnie nie w twoim stylu
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13595
Wysłany: 2008-09-13, 16:11   

Bo to nie ja tylko Scott Jurek, ja tylko tłumaczyłem
 
   
Gość

Wysłany: 2008-09-13, 22:42   

Super Wywiad :-) super tlumaczenie :-)
Pozdro
 
   
trututu
Starszy Bojownik

Dołączył: 17 Cze 2008
Posty: 194
Wysłany: 2008-09-13, 22:51   

tomakin napisał/a:
Bo to nie ja tylko Scott Jurek, ja tylko tłumaczyłem


Hej Tomakin! A moze by opublikowac ten wywiad w Vege? Tylko najpierw trzeba bylo poprosic o zgode Scotta, pana przeprowadzajacego wywiad, no i tlumacza :P
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13595
Wysłany: 2008-09-13, 23:31   

Właśnie chciałem do Vege to podesłać, hehe. No ale co fakt to fakt, nie mamy zgody ani Jurka, ani tłumacza. Sprawdzę, czy przypadkiem nie jest toto na licencji creative common, sporo by ułatwiło.
 
   
mia 
weteran

Dołączyła: 09 Lut 2007
Posty: 1546
Wysłany: 2008-09-14, 10:32   

heh
 
   
Pinkberry 
Starszy Bojownik


Wiek: 32
Dołączyła: 11 Lip 2007
Posty: 155
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-09-14, 17:58   

Kale to kale, takie warzywo liściaste, nie ma polskiej nazwy. Jarmuż pochodzi z tej samej rodziny, ale to nie jest dokładnie to samo warzywo
 
 
   
Proekologia 
M?odszy Bojownik
www.proekologia.pl

Wiek: 39
Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 44
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-09-30, 10:40   

Ja uprawiam dużo sportów. Kiedyś uprawiałem "zawodowo" sztuki walki i byłem na diecie wegetariańskiej. Także moje rodzeństwo i kuzyni i każdy z nas odnosił sukcesy.
 
   
sum
weteran


Dołączył: 10 Lis 2007
Posty: 1587
Wysłany: 2008-09-30, 12:59   

To znaczy jak, kiedyś byłeś na diecie wege, potem zrezygnowałeś i teraz się zastanawiasz znowu? A ile w sumie Twoich pobratymców jest wege?
 
   
Proekologia 
M?odszy Bojownik
www.proekologia.pl

Wiek: 39
Dołączył: 10 Wrz 2008
Posty: 44
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-10-03, 15:11   

Mięsa nie jem ciągle od prawie 20 lat, a kuzynów na diecie bezmięsnej mam 3 wcześniej było 6 ale część się wykruszyła :-/
 
   
Antisocial
weteran


Dołączył: 04 Lip 2008
Posty: 1833
Skąd: Nowe Laski
Wysłany: 2008-10-26, 10:24   

Nie rozumiem jak można przestać być wege oO
 
 
   
sum
weteran


Dołączył: 10 Lis 2007
Posty: 1587
Wysłany: 2008-10-26, 10:50   

Jeśli ktoś został wege za sprawą perswazji tomakina, to po dwóch tygodniach przestaje być wege za sprawą perswazji pierwszego lepszego z brzegu mięsożercy. ))
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 8