Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Dieta nisko-węglowodanowa, czy możliwe dla wegetarian?
Autor Wiadomość
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13588
Wysłany: 2013-02-10, 20:02   

nie każdy też chce mieć przepływ krwi przez tętnice w sercu zmniejszony o 60% po roku diety niskowęglowej (jak wyszło w jednym z badań na stronie którą podałem).
 
   
molooko 
M?odszy Bojownik

Wiek: 25
Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 43
Wysłany: 2013-02-10, 20:34   

Po roku. Redukcje trwają zazwyczaj od kilku do kilkunastu tygodni.
:)
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13588
Wysłany: 2013-02-10, 21:47   

a to tylko o redukcję chodzi? no lol....

whey protein isolate + jajka, masz prawie czyste białko, tłuszcze - żaden problem, nawet możesz nabiałem jechać, zero węgli. Tylko po co, efektem takiej redukcji jest spalenie glikogenu, człowiek robi się słaby jak dziecko, chudnie się owszem (bo znika glikogen), ale maleją też mięśnie.

powodzenia w powstrzymywaniu ketozy, nie wiem po co bawić się w takie redukcje jak wystarczy podstawowa matematyka, mniej dostarczać kalorii niż się spala przy zachowaniu odpowiedniej podaży białka. Efekt gwarantowany.
 
   
molooko 
M?odszy Bojownik

Wiek: 25
Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 43
Wysłany: 2013-02-11, 10:07   

Izolaty są za drogie, zwykłe serwatkowe wystarczy.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13588
Wysłany: 2013-02-22, 10:17   

to się nazywa "izolat białka serwatkowego", praktycznie to samo, no ale ja nie o tym

badania ostatnio wygrzebałem całkiem fajne, sportowcy robili redukcję na zwykłej diecie i sprawdzano, czy tracą masę mięśniową. Do pewnej granicy (bodaj 500 kcal dziennie, ale nie jestem pewien) deficytu sportowiec zyskiwał masę mięśniową, jednocześnie tracąc masę ciała (czyli w praktyce spalając tłuszcz). Nie były potrzebne żadne diety "keto" i inne cuda niewidy. Przypuszczam, że tak naprawdę jedyne zalety diety "keto" to po pierwsze spalenie glikogenu, co powoduje szybką utratę parę kilogramów, po drugie - najzwyczajniej w świecie żreć się na tym człowiekowi nie chce. A żadnego magicznego "spalania tłuszczu przy zachowaniu mięśni" po prostu tam nie ma, badanie wykazało, że identyczny efekt da każda inna dieta z odpowiednio niskim (ale nie za niskim) bilansem kalorycznym.
 
   
molooko 
M?odszy Bojownik

Wiek: 25
Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 43
Wysłany: 2013-03-27, 19:54   

http://hormonwzrostu.edu....z-mitow-i-ryzu/

Gość przedstawia ciekawą, ale na pewno bardzo kontrowersyjną wizję prawidłowego żywienia.

A i tematy są tak wyświetlane, że na samej górze są najnowsze, więc trzeba zacząć od tego na samym dole. I wysłałem link tylko do jednego cyklu, reszta jest z prawej strony do wyboru.
 
   
Mateusz91 
M?odszy Bojownik
Wegetarianin


Wiek: 26
Dołączył: 29 Paź 2011
Posty: 20
Skąd: KROSNO
Wysłany: 2013-04-05, 21:44   

Ciekawy artykuł jednego ze znanych polskich kulturystów:

http://www.animalpak.pl/f...pic.php?t=18017
 
 
   
vedzie 
Akolita

Dołączyła: 12 Mar 2014
Posty: 6
Wysłany: 2014-03-16, 14:35   

tomakin napisał/a:
jeszcze raz, prosto i wyraźnie, bo prościej i wyraźniej się nie da:

- każdy naród w historii ludzkości który stosował dietę low carb miał fatalne zdrowie, mnóstwo chorób i krótką średnią życia
- każdy naród w historii ludzkości który stosował dietę high carb miał długą średnią życia i brak chorób cywilizacyjnych
- wszystkie dotychczasowe badania wykazały szkodliwość low carb i korzyści high carb

(oczywiście nie dotyczy to węgli typu fastfoody)

a jak ktos chce mieć sylwetkę, to musi ĆWICZYĆ


Możesz sprecyzować > "każdy naród w historii ludzkości który stosował dietę high carb miał długą średnią życia i brak chorób cywilizacyjnych"

O które narody chodzi? Mi się wydaje że w tym całym towarzystwie produktów największą odpowiedzialność za choroby cywilizacyjne ponosi cukier i mocno przetworzone węglowowany.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13588
Wysłany: 2014-03-16, 20:18   

historycznie, żaden naród nie stosował ani cukru, ani mocno przetworzonych węglowodanów - to są wynalazki nowożytne. Narody z dietami naturalnie high - carb to między innymi Japonia, Chiny, Indie, biegacze z Kenii bądź Etiopii czy np ludność wyspy Kitava - która to populacja często jest wspominana jako żywa reklama diety paleo - tyle, że jest to dieta paleo w której ~80% kalorii pochodzi z węgli.
 
   
krokiet 
M?odszy Bojownik

Dołączył: 14 Gru 2012
Posty: 11
Wysłany: 2014-04-09, 16:02   

Historycznie nie istniały też pierwotne populacje na diecie stricte wegańskiej.

Ja się cieszę dietą low-carb (nie mylić z ketogeniczną) od od 4 mies. Po kilkunastu latach porzuciłem wegetarianizm. Trzy lata poszukiwań lepszego zdrowia i samopoczucia, zakończyły się na zwiększeniu tłuszczów i powrocie do pokarmów mięsnych. Na razie tylko ryby, w tym wątróbki z dorsza raz w tygodniu. :)

Wraca: libido, dobry sen, odporność na stres i na przeziębienia, i grypy, kondycja, gubienie kilogramów bez liczenia kalorii i bez głodowania. Mięśnie rosną lepiej, znikają problemy z układem trawiennym, oczy są mniej zmęczone, jaśniej się myśli. Rozsądek przeważył nad moim kilkunastoletnim wegetariańskim ego.

Pożegnałem się z soją, ze zbożami, większością olejów roślinnych, strączkowe to teraz u mnie rzadkość. Ew. niedobory węgli uzupełniam słodkimi owocami, ale nadmiaru fruktozy unikam. Przez trzy miesiące zjadałem około 200 do 400 gram wiórków kokosowych dziennie - takie miałem ssanie na wióry.

Pewnie w miarę zrzucania tłuszczu ilość węgli będę zwiększał, ale samopoczucie mam teraz wyśmienite.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13588
Wysłany: 2014-04-09, 18:15   

Prawdopodobnie (jak w większości tego typu przypadków) problemem był gluten - odstawiając go czujesz się lepiej, ale mylisz przyczynę poprawy samopoczucia. Sporo osób daje się wkręcić w diety typu low-carb, odstawiają zboża i oczywiście jest poprawa, ale przypisują ją odstawieniu węgli jako takich - co jest pomyłką nie tyle głupią, ale wręcz niebezpieczną, diety low-carb są na dłuższą metę bardzo szkodliwe. O czym pewnie przekonasz się za lat kilkanaście.

Inna możliwość to zwykły niedobór omega 3, uzupełniłeś rybami i znowu poprawa samopoczucia (i ogólnego zdrowia) jest bardzo duża, ale po cholerę mieszać w uzupełnienie jednego składnika pokarmowego całą filozofię dietetyczną?

Ostatnia możliwość to faktycznie niedobór tłuszczu, jeśli ktoś ma dużo genów z północy (np jakaś pamiątka po potopie szwedzkim...) będzie miał nieco większe zapotrzebowanie na tłuszcz. Można to wykryć zwykłym badaniem cholesterolu ogólnego - będzie obniżony. I to faktycznie najlepiej się uzupełnia olejem kokosowym, samymi kokosami albo chociażby wiórkami. I w sumie dobrze że o tych wiórkach napisałeś, bo sam sobie próbuję cholesterol podnieść, obieranie kokosów to mordęga a olej kokosowy jest dość drogi (i smak ma no... dyskusyjny).

//edit

a najbardziej to interesuje mnie stan Twoich paznokci przed i po :D
 
   
krokiet 
M?odszy Bojownik

Dołączył: 14 Gru 2012
Posty: 11
Wysłany: 2014-04-10, 05:37   

Wiem, że problemem był gluten i ogólnie wysoko przetworzone węgle jakimi są zboża, i to nie tylko gluten, ale też lektyny (WGA), duża zawartość kwasu fitynowego (zajadałem się razowym chlebem), także w strączkowych. Soja też śmierdzi na kilometr, szczególnie przetworzona.

Omega 3 - próbowałem od dawna suplementacji olejami konopnymi, lnianymi super świeżymi tłoczonymi na zimno. Niewiele dawało, konwersja u mnie widocznie prawie nie istnieje, u ludów północnych ogólnie jest słaba, albo żadna. Jak w końcu kupiłem supla na bazie oleju rybiego i wciągnąłem łososia z konserwy i wątróbkę z dorsza w tłuszczu własnym to efekt poczułem prawie natychmiastowo. Chwała opatrzności, że nigdy nie wkręciło mnie w weganizm, choć było blisko.

Co do szkodliwości low carb to się nie zgodzę, ale nie zamierzam trollować ani się spierać. Nie dałem się wkręcić. Zrobiłem głębokie badania tematu i wiem, że straszenie tłuszczami nasyconymi i duża ilością tłuszczu w diecie to tylko straszenie. Polecam książki Grain brain (poparta wieloma badaniami) oraz Nutrition and Physical Degeneration. Warzyw sobie nie żałuję. Węgle uzupełniam tak jak mi to dyktuje organizm. W potrzebie dają radę jabłka, pomarańcze, banany i inne słodkie owoce, a czasem jakaś suszona żurawina czy suszone śliwki.

Odnośnie wiórków to ciężko kupić dobre i świeże. Obieranie kokosa też mnie męczy. W biedronce były świeże, ale tylko z jednej partii. Jak zareklamowałem inną partię to się patrzyli na mnie jak na świra, bo koleś przyszedł i mu wiórki nie pasują. Na allegro można znaleźć świeże od gości, którzy mają spory obrót. Najlepsze są drobne. Kupiłem od tego gościa (http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=19911120) i było dobre. Dobre były w stokrotce, ale to rzadki sklep. Trzeba znaleźć dobrej jakości producenta i się go trzymać. Sam tłuszcz kokosowy może jest i dobry, ale drogi, ale wióry to mimo wszystko całościowe żarcie (chyba jedno z najlepszych źródeł potasu). Tłuszcz kokosowy kupuję u lokalnego producenta świeży i zimnotłoczony z wiórków i jest smaczny, dobrze się komponuje z surówkami, szczególnie kapustą kiszoną.

Spoko, paznokcie sfotografuję, ale nie wiem czy znajdę jakieś przed. Ogólnie są coraz lepsze.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13588
Wysłany: 2014-04-10, 14:54   

Oj widzisz, papier jest cierpliwy, wszystko przyjmie. Każdy może sobie książkę napisać i napleść w niej, co mu się żywnie podoba. Faktem jest, że ciężko ocenić jaki składnik odżywczy jest szkodliwy a jaki nie, badania powinny być dość specyficznie prowadzone i niemal nikt tego nie robi. Często bada się populację, gdzie ocenia się ilość tłuszczu w diecie w różnych grupach - ale tłuszcz tłuszczowi nierówny, nasyconych też masz kilkanaście przynajmniej. Co więcej, osoby jedzące mniej tłuszczu często jedzą więcej wysoko przetworzonych węgli.

Dobrym punktem wyjścia jest przebadanie wpływu diety zero-tłuszczowej, bo to bardzo prosto uzyskać - daje się grupie osób taką dietę i ocenia efekty.

http://www.newsweek.pl/ta...,30074,1,1.html

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9863851

I mnie to przekonuje, bo obecnie na świecie nie istnieje żadne badanie stylu odżywiania, które jest równie dokładnie przeprowadzone. Cała reszta to gdybanie. Jeszcze ewentualnie temu można się przyjrzeć, bo bardzo fajnie się złożyło że dało się porównać high carb z low carb

http://www.atkinsexposed...._spect_scan.htm

Natomiast faktem jest, że gluten to świństwo. Faktem też jest, że niewielka część populacji (z genami bardziej "północnymi") ma spory problem z przerabianiem ALA w EPA i DHA, takie osoby faktycznie powinny brać suplementy z tymi konkretnymi kwasami tłuszczowymi - wersje wege są, ale bardzo drogie. Tylko nie powinno się mieszać niedoboru EPA albo niskim cholesterolem (a co za tym idzie, niskim testosteronem i niską sprawnością nadnerczy) z ilością węgli w diecie, bo to nie ma nic wspólnego.

Jest jeszcze taka prosta możliwość, która wczoraj nie przyszła mi do głowy - jod. Po iluś latach wege mogłeś mieć jego spory niedobór, głównym jego źródłem są ryby albo wodorosty (w Polsce prawie wyłącznie ryby, ale na przykład w Japonii już różnego rodzaju glony). Jeśli miałeś duże jego niedobory, po dosłownie jednym posiłku z rybą mogłeś poczuć zmianę samopoczucia. Tu też jednak stawiałbym raczej na suplementy, ryby oprócz jodu mają też inne niezbyt ciekawe pierwiastki - nie tyle chodzi o metale ciężkie, co o fluor i brom.

Fajnie, że piszesz o tym, jakiś procent ludzi na diecie wege ma problemy i z takiego opisu przypadku mogą zgadywać, co jest przyczyną - dieta wege ma jednak niesamowicie pozytywny wpływ na zdrowie, co widać w linkach wyżej i jeśli można ją uregulować, to dla samego tylko zdrowia powinno się jej trzymać (pomijam aspekt etyczny, bo to już osobisty wybór każdego człowieka). Jeśli regulacją może być np butelka jodyny za 4 zł, która starczy na ponad rok - to jak dla mnie nie ma się nad czym zastanawiać. Po to zresztą jest na forum podpięty temat "o czym wege powinni pamiętać", gdzie są wymienione wszystkie chyba potencjalne przyczyny pogorszenia stanu zdrowia związane z niedoborami.

Sam mam na diecie wege problemy, które mogą (ale nie muszą) z tej diety wynikać, więc temat interesuje mnie wyjątkowo mocno. Ale o zmianie diety nawet nie zamierzam myśleć, a to dlatego, że pamiętam, jaki stan zdrowia miałem na wszystkożerstwie. Nie ma w ogóle żadnego porównania, z chorowitego słabeusza stałem się nigdy nie chorującym gościem z jedną z najlepszych wydolności fizycznych w całej szkole, znikły problemy niemal uniemożliwiające mi normalne funkcjonowanie. Dla mnie dieta wege była zdrowotnym wybawieniem. Coś się potem popsuło, może nie ma nic z dietą wspólnego, może ma - ale wolę szukać rozwiązania w rodzaju np jodu czy podniesienia poziomu cholesterolu, niż ryzykować, że wrócą te wszystkie rzeczy które męczyły mnie na mięsożerstwie.

Wiórki właśnie z biedrony wziąłem, ale jak mówisz że bywają nieświeże - zainteresuję się allegro :D Do tej pory pamiętam jak w biedronie kupiłem zepsute mleko sojowe i wziąłem łyka zanim się zorientowałem...

//edit

fine czy medium z aukcji tego gościa? te biedronkowe dla porównania mają jaką wielkość?
 
   
meinong 
Starszy Bojownik

Dołączył: 03 Gru 2012
Posty: 421
Wysłany: 2014-04-13, 19:47   

krokiet znockautowany?
 
   
krokiet 
M?odszy Bojownik

Dołączył: 14 Gru 2012
Posty: 11
Wysłany: 2014-04-15, 05:59   

Niedoboru jodu nie mam, od ponad roku wciągam dużo.

Tłuszcze nasycone, cóż, jak się nie zje to organizm musi sam je wytworzyć, bo są jednym z podstawowych budulców komórek, ok 50% tłuszczu z mleka ludzkiego to tłuszcze nasycone. Nawet bakterie w jelitach wytwarzają tłuszcz nasycony.

Co do badania z newsweeka to jak się weźmie grupę ludzi, którzy całe życie odżywiali się śmieciowo i przerzuci się ich na prawdzie, nieprzetworzone jedzenie to nie da rady żeby im się nie poprawiło, ale ten artykuł nie daje argumentów o przewadze jednego sposobu odżywiania nad drugim.

Kolejne cytowane badanie też nic nie wnosi do porównania sposobów odżywiania.

A pan, który prowadzi atkinsexposed to twardogłowy weganin. Jako lekarz wie, ze jego dieta nie dostarcza mu wszystkiego co potrzebne do życia.

Co mnie obchodzą medyczne autorytety.
Cytat:
The warnings from medical authorities continue to this day. "People need to wake up to the reality," former U.S. Surgeon General C. Everett Koop writes, that the Atkins Diet is "unhealthy and can be dangerous."[6]

The world's largest organization of food and nutrition professionals,[7] calls the Atkins Diet "a nightmare of a diet."[8] The official spokesperson of the American Dietetic Association elaborated:


Jak słucham/czytam czasem wypowiedzi specjalistów to odnoszę wrażenie, że wielu z nich jest niedouczona i broni swojego status quo. Ego to największy przeciwnik argumentów.
Nie wgłębiałem się nigdy w dietę Atkinsa, ale czytałem, że teraz nawet batony Atkinsa sprzedają. Podobno wielu "specjalistów" przeinacza to co on pisze i wyrywa jakieś twierdzenia z kontekstu zaciemniając idee, którą on chciał sprzedać.

Ale np:
http://www.ncbi.nlm.nih.g...%20Clin%20Nutr.

Jak pisałem, nie będę się argumentował. Żeby dyskutować coś to najpierw należy opanować swoje ego. Zapraszam do przeczytania książek i zapoznania się badaniami, których jest tam cytowanych bardzo dużo. Każdy może napisać papier zniesie wszystko - ja też. Wiele osób przed przejściem na wegetarianizm odżywiało się śmieciowo, więc poprawa będzie u praktycznie każdego Nikt nie kwestionuje roli warzyw i owoców w diecie, a szczególnie dużej ilości warzyw, bo fruktoza chyba najszybciej ze wszystkich cukrów zamienia się w tłuszcz.
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 8