Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
nawracające infekcje gardła
Autor Wiadomość
Thalia
Akolita

Wiek: 47
Dołączył: 04 Gru 2015
Posty: 3
Wysłany: 2015-12-04, 21:40   nawracaj?ce infekcje gard?a

Witam,
od ponad 2 lat zmagam się z problemem ciągłych nawracających infekcji górnych dróg oddechowych (głównie gardło, czasem zatoki).

Pierwsze objawy zaczęły się we wrześniu 2013 r. - typowa jesienna infekcja, ból gardła, mięśni, zmęczenie. Po tygodniu leżenia w łóżku nastąpiła poprawa, potem dwa tygodnie dobrego samopoczucia ale zaraz potem kolejna infekcja. Później cały czas było podobnie, infekcje nie były identyczne raz mocniejsze raz słabsze, prawdopodobnie naprzemiennie wirusowe i bakteryjne (1 stosowałam agumentin).

Po jakiś 6 - 7 takich infekcjach zaczęłam się niepokoić, jednak lekarze (internista, laryngolog) twierdzili że to normalne na jesień. Ja jednak czułam że chorowanie przez 3 miesiące z rzędu nie jest normalne. Zazwyczaj chorowałam raz - dwa razy w roku, przez ok tydzień. Poszłam więc do irydologa, który podobno ocenia stan organizmu po analizie tęczówki oka. Wskazał on na osłabienie dróg oddechowym, słabszą odporność i obciążony układ nerwowy oraz skłonności autoimmunologiczne i skłonności do chorób układu krążenia. Lekarz stwierdził że na ten moment nie widać żadnej aktywnej choroby, raczej osłabienie i ciężko podać przyczynę infekcji. Zaproponowano mi zabiegi akupunktury, które miały pomóc na gardło i wzmocnić odporność.

Pochodziłam na 10 zabiegów i rzeczywiście bardzo pomogło. Przez jakieś 2 miesiące czułam się tak dobrze że zapomniałam o problemie (po miesiącu miałam się pojawić na kolejną serie, bo 1 to za mało). Na przełomie stycznia i lutego pojawiła się silna infekcja. Silny ból gardła, bardzo duże zmęczenie, osłabienie, uczucie gorąca (bez wysokiej gorączki) itp. Przez długi czas zbierałam się na powtórzenie serii akupunktury ale nie miałam nawet na to siły (m. in. dojazdy). Po przeleczonej z grubsza infekcji zaczęła się kolejna i tak przez dwa miesiące.

Po tym czasie udało mi się zabrać na akupunkturę bo była to dla mnie ostatnia deska ratunku, nic innego nie pomagało. Po 1 serii zabiegów znów poczułam bardzo dużą poprawę. Ale po kilku tygodniach infekcje wracały, pojawiały się średnio co dwa tygodnie ale trzeba przyznać że były dużo łagodniejsze i krótsze. Do tego stopnia że czasem trwały ok. 1-2 dni. Między infekcjami czułam się tak w miarę ok. tzn tak na 65-70%. Wystarczyło że się nie wyspałam lub przeciążyłam i od razu pojawia się infekcja. I tak w kółko. Wymaz z gardła zupełnie jałowy. Morfologia w normie.

Z czasem te krótkie infekcje zaczęły przybierać identyczne charakterystyczne objawy (na początku senność + napływ dużej ilości śliny + czasem szybsze bicie serca, potem ból gardła, potem zmeczenie itp.). Z czasem zorienotowałam się że na te krótkie infekcje pomagało wszystko co było antybakteryjne (płukanie gardła ziołami szwedzkimi, bardzo mocny napar z imbiru, halset, miód manuka itp.) ale też pomagało mi wychłodzenie, picie chłodnych napojów. Więc zawsze jak tylko pojawiały się pierwsze objawy to stosowałam te czynności, było to naprawde skuteczne i infekcja potrafiła trwać rzeczywiście 1-2 dni. W tym czasie co jakiś czas chodziłam na akupunkture i to też ogólnie mnie wzmacniało. W całym tym czasie miałam tylko 1 infekcję wirusową (trwała 3 dni). Wydaje mi się że te wszystkie krótkie infekcje mialy podłoże bakteryjne.

Taki stan trwał ok. 2 lata. W lipcu 2015 zrobiłam powtórny wymaz z gardła - wykazał niewielkie ilości gronkowca. Trochę się to zgadzało z moimi objawami więc zakupiłam sobie preparat paraprotex, na wszelki wypadek, bo męczyła mnie już bezsilność. Po jakimś tygodniu zaczęłam się czuć bardzo dobrze. Ale to było na urlopie wiec na początku myślałam że to kwestia odpoczynku. Dobra forma trwała jeszcze przez jakieś 1,5 miesiąca, w miedzy czasie dołączyłam jeszcze ekstrakt z drzewa oliwnego ale zaczęłam mieć wtedy mocny refluks i odstawila oba preparaty żeby zregenerować żołądek.

Zaczęła się jesień i złapałam infekcję wirusową. Tym razem objawy były zupełnie inne niż te krótkie ostatnio - dreszcze, silne poty, bardzo mocny ból gardła, silne zmęczenie, ból mięśnie itp. Zupełnie nie pomagały rzeczy które stosowałam do tej pory. Nawet po małym łyku chłodniejszej wody wszystko się strasznie pogarszało. Wizyta u lekarza wykazała silną infekcję wirusową. Jak tylko poczułam się lepiej poszłam na kolejną serię akupunktury, ale nie odczułam specjalnej poprawy ... Po ok. tygodniu objawy infekcji powróciły identyczne ale słabsze. Znowu odleżałam swoje, potem tydzień funkcjonowałam normalnie a potem znów wróciły identyczne objawy, ale jeszcze słabsze niż poprzednio.

Po kolejnych 2 tygodniach dopadła mnie nowa silna infekcja wirusowa, troche inne objawy niż poprzednio ale też bardzo silny ból gardła. Po poprawie znowu wracały objawy w lżejszej formie, a potem znowu jeszcze raz wracałyjeszcze lżejsze. Następnie była 3 infekcja wirusowa, która również zakończyła się jeszcze 2 lżejszymi powtórkami. Za każdym razem gardło było bardzo czerwone i opuchnięte.

W tym czasie zaczęłam już popadać w depresje, ze to już się nigdy nie skończy... Nie wiem o co chodzi...W końcu od połowy listopada 2015 zaczełam znowu stosować preparat paraprotex, już po kilku dniach poczułam znacznie wiecej energii. Od tego czasu (ok. 3 tyg) czuje się znacznie lepiej, bardzo podobnie jak na urlopie. Choć co kilka dni mam wrażenie takiej bardzo lekkiej infekcji wirusowej, ale na tyle lekkiej że mogę normalnie funkcjonować. Dopiero teraz skojarzyłam też, że moje dobre samopoczucie w sierpniu mogło być spowodowane tym preparatem, a nie tylko urlopem, a po jego odstawieniu nastąpiło pogorszenie we wrześniu.

Ostatnio zrobiłam też badania krwi. Poza normą były wyniki:
Neutrofile 71,5% (norma 40-70)
Limfocyty 18,9% (norma 20-45)
Granulocyty segmentowe 71% (norma 40-70)
Limfocyty 17% (norma 20-45)
Limfocyty atypowe (2%) (norma: brak)
Płytki olbrzymie (11%) (norma: brak)
Wyniki tarczycy w normie
TSH 1,34
FT3 3,7
FT4 1,32
Anty TPO 6,7
Anty TG 17,64
Badanie ogólne moczu w normie
Hormony w normie
Wirus Epshteina Barra IGG I IGM - poniżej 10 co świadczy o brak zakażenia
Panel wziewny - Panel 20 alergenów wziewny wykazał całkowity brak alergii na te czynniki
Robiłam testy na nietolerancje pokarmową – wyszła nietolerancja pszenicy, mleka, jajek i orzechów brazylijskich – ograniczyłam mocno te produkty. Brak nietolerancji na gluten
Powtórnie odwiedziłam irydologa, stwierdził że organizm jest w dużo lepszej formie niż przy pierwszym badaniu w 2013 roku, zniknęły skłonności do chorób autoimmunologicznych, nie widać niedoboru odporności itp. Mówił że to może być dzięki akupunkturze i zmianie diety. Jedyne co się pogorszyło wg irydologa od tamtego czasu to układ wegetatywny, ale to może wynikać z tej frustracji którą powodują choroby...

A więc na razie póki biore paraprotex jest dużo lepiej ale boje się myśleć o jego odstawieniu. Generalnie pije olej z wiesiołka, olej lniany, nie pije alkoholu, nie pale, śpie 8h, nie mam za dużo stresu...mięsa i nabiału prawie nie jem. Ostatnio jem dość sporo warzyw i kasz. Dbam o siebie naprawde dużo lepiej niz przeciętna osoba w moim wieku (mam 25 lat).

Tomakin, moje pytanie brzmi:
Czy masz podejrzenia z czego mogą wynikać takie objawy? Irydolog na ile mu wierzyć zapewniał że odporność mam dobrą. Inni lekarze też tak twierdzą bo mówią że gdybym miała obniżąną odporność to łapałabym opryszczki, półpaścia itp a nic mi takiego nigdy nie doelgało. Pozatym nie mam innych infekcji niż oddechowe. Ale mi ciężko uwierzyć że mam dobrą odporność skoro ciągle jestem chora.
Jeden lekarz podejrzewa alergie być może na coś czego nie ma w panelu wziewnym ale nawet nie wiem od jakich innych alergenów zacząć badania...? Na wiosne czułam specyficzne swędzenie w gardle i uszach (to chyba była alergia) i pomagała mi allegra, ale normalnie nie mam tego swędzenia tylko infekcje... więc troche dziwne to wszystko

Jakie badania mogę jeszcze wykonać? (w najbliższym czasie planuje zbadać jeszcze immunoglobuliny)?


pozdrawiam

Thalia
 
   
Thalia
Akolita

Wiek: 47
Dołączył: 04 Gru 2015
Posty: 3
Wysłany: 2015-12-04, 21:49   

mam 25 lat
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13588
Wysłany: 2015-12-05, 10:55   

Ale dlaczego pytasz na forum dla wegetarian? Spróbuj na www.zdrowiej.vegie.pl które zostało wydzielone własnie na takie tematy
 
   
Thalia
Akolita

Wiek: 47
Dołączył: 04 Gru 2015
Posty: 3
Wysłany: 2015-12-05, 11:11   

ok, dzięki za informację. Już się przenoszę
 
   
ania555
Akolita

Wiek: 47
Dołączył: 26 Kwi 2016
Posty: 1
Wysłany: 2016-04-26, 20:56   

Popieram poprzednika
 
   
wojtek siwek
M?odszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 12 Wrz 2016
Posty: 12
Wysłany: 2016-09-12, 10:25   

Jednym z najlepszych naturalnych sposobów na infekcje gardła, jest płukanie go roztworem wody utlenionej 3%. Jedna łyżka stołowa na szklanke przegotowanej wody, bardzo odkaża i usuwa bakterie.
 
   
Jolaaa
M?odszy Bojownik

Wiek: 47
Dołączył: 26 Paź 2016
Posty: 13
Wysłany: 2016-10-26, 15:52   Re: nawracaj?ce infekcje gard?a

Thalia napisał/a:
Witam,
od ponad 2 lat zmagam się z problemem ciągłych nawracających infekcji górnych dróg oddechowych (głównie gardło, czasem zatoki).

Pierwsze objawy zaczęły się we wrześniu 2013 r. - typowa jesienna infekcja, ból gardła, mięśni, zmęczenie. Po tygodniu leżenia w łóżku nastąpiła poprawa, potem dwa tygodnie dobrego samopoczucia ale zaraz potem kolejna infekcja. Później cały czas było podobnie, infekcje nie były identyczne raz mocniejsze raz słabsze, prawdopodobnie naprzemiennie wirusowe i bakteryjne (1 stosowałam agumentin).

Po jakiś 6 - 7 takich infekcjach zaczęłam się niepokoić, jednak lekarze (internista, laryngolog) twierdzili że to normalne na jesień. Ja jednak czułam że chorowanie przez 3 miesiące z rzędu nie jest normalne. Zazwyczaj chorowałam raz - dwa razy w roku, przez ok tydzień. Poszłam więc do irydologa, który podobno ocenia stan organizmu po analizie tęczówki oka. Wskazał on na osłabienie dróg oddechowym, słabszą odporność i obciążony układ nerwowy oraz skłonności autoimmunologiczne i skłonności do chorób układu krążenia. Lekarz stwierdził że na ten moment nie widać żadnej aktywnej choroby, raczej osłabienie i ciężko podać przyczynę infekcji. Zaproponowano mi zabiegi akupunktury, które miały pomóc na gardło i wzmocnić odporność.

Pochodziłam na 10 zabiegów i rzeczywiście bardzo pomogło. Przez jakieś 2 miesiące czułam się tak dobrze że zapomniałam o problemie (po miesiącu miałam się pojawić na kolejną serie, bo 1 to za mało). Na przełomie stycznia i lutego pojawiła się silna infekcja. Silny ból gardła, bardzo duże zmęczenie, osłabienie, uczucie gorąca (bez wysokiej gorączki) itp. Przez długi czas zbierałam się na powtórzenie serii akupunktury ale nie miałam nawet na to siły (m. in. dojazdy). Po przeleczonej z grubsza infekcji zaczęła się kolejna i tak przez dwa miesiące.

Po tym czasie udało mi się zabrać na akupunkturę bo była to dla mnie ostatnia deska ratunku, nic innego nie pomagało. Po 1 serii zabiegów znów poczułam bardzo dużą poprawę. Ale po kilku tygodniach infekcje wracały, pojawiały się średnio co dwa tygodnie ale trzeba przyznać że były dużo łagodniejsze i krótsze. Do tego stopnia że czasem trwały ok. 1-2 dni. Między infekcjami czułam się tak w miarę ok. tzn tak na 65-70%. Wystarczyło że się nie wyspałam lub przeciążyłam i od razu pojawia się infekcja. I tak w kółko. Wymaz z gardła zupełnie jałowy. Morfologia w normie.

Z czasem te krótkie infekcje zaczęły przybierać identyczne charakterystyczne objawy (na początku senność + napływ dużej ilości śliny + czasem szybsze bicie serca, potem ból gardła, potem zmeczenie itp.). Z czasem zorienotowałam się że na te krótkie infekcje pomagało wszystko co było antybakteryjne (płukanie gardła ziołami szwedzkimi, bardzo mocny napar z imbiru, halset, miód manuka itp.) ale też pomagało mi wychłodzenie, picie chłodnych napojów. Więc zawsze jak tylko pojawiały się pierwsze objawy to stosowałam te czynności, było to naprawde skuteczne i infekcja potrafiła trwać rzeczywiście 1-2 dni. W tym czasie co jakiś czas chodziłam na akupunkture i to też ogólnie mnie wzmacniało. W całym tym czasie miałam tylko 1 infekcję wirusową (trwała 3 dni). Wydaje mi się że te wszystkie krótkie infekcje mialy podłoże bakteryjne.

Taki stan trwał ok. 2 lata. W lipcu 2015 zrobiłam powtórny wymaz z gardła - wykazał niewielkie ilości gronkowca. Trochę się to zgadzało z moimi objawami więc zakupiłam sobie preparat paraprotex, na wszelki wypadek, bo męczyła mnie już bezsilność. Po jakimś tygodniu zaczęłam się czuć bardzo dobrze. Ale to było na urlopie wiec na początku myślałam że to kwestia odpoczynku. Dobra forma trwała jeszcze przez jakieś 1,5 miesiąca, w miedzy czasie dołączyłam jeszcze ekstrakt z drzewa oliwnego ale zaczęłam mieć wtedy mocny refluks i odstawila oba preparaty żeby zregenerować żołądek.

Zaczęła się jesień i złapałam infekcję wirusową. Tym razem objawy były zupełnie inne niż te krótkie ostatnio - dreszcze, silne poty, bardzo mocny ból gardła, silne zmęczenie, ból mięśnie itp. Zupełnie nie pomagały rzeczy które stosowałam do tej pory. Nawet po małym łyku chłodniejszej wody wszystko się strasznie pogarszało. Wizyta u lekarza wykazała silną infekcję wirusową. Jak tylko poczułam się lepiej poszłam na kolejną serię akupunktury, ale nie odczułam specjalnej poprawy ... Po ok. tygodniu objawy infekcji powróciły identyczne ale słabsze. Znowu odleżałam swoje, potem tydzień funkcjonowałam normalnie a potem znów wróciły identyczne objawy, ale jeszcze słabsze niż poprzednio.

Po kolejnych 2 tygodniach dopadła mnie nowa silna infekcja wirusowa, troche inne objawy niż poprzednio ale też bardzo silny ból gardła. Po poprawie znowu wracały objawy w lżejszej formie, a potem znowu jeszcze raz wracałyjeszcze lżejsze. Następnie była 3 infekcja wirusowa, która również zakończyła się jeszcze 2 lżejszymi powtórkami. Za każdym razem gardło było bardzo czerwone i opuchnięte.

W tym czasie zaczęłam już popadać w depresje, ze to już się nigdy nie skończy... Nie wiem o co chodzi...W końcu od połowy listopada 2015 zaczełam znowu stosować preparat paraprotex, już po kilku dniach poczułam znacznie wiecej energii. Od tego czasu (ok. 3 tyg) czuje się znacznie lepiej, bardzo podobnie jak na urlopie. Choć co kilka dni mam wrażenie takiej bardzo lekkiej infekcji wirusowej, ale na tyle lekkiej że mogę normalnie funkcjonować. Dopiero teraz skojarzyłam też, że moje dobre samopoczucie w sierpniu mogło być spowodowane tym preparatem, a nie tylko urlopem, a po jego odstawieniu nastąpiło pogorszenie we wrześniu.

Ostatnio zrobiłam też badania krwi. Poza normą były wyniki:
Neutrofile 71,5% (norma 40-70)
Limfocyty 18,9% (norma 20-45)
Granulocyty segmentowe 71% (norma 40-70)
Limfocyty 17% (norma 20-45)
Limfocyty atypowe (2%) (norma: brak)
Płytki olbrzymie (11%) (norma: brak)
Wyniki tarczycy w normie
TSH 1,34
FT3 3,7
FT4 1,32
Anty TPO 6,7
Anty TG 17,64
Badanie ogólne moczu w normie
Hormony w normie
Wirus Epshteina Barra IGG I IGM - poniżej 10 co świadczy o brak zakażenia
Panel wziewny - Panel 20 alergenów wziewny wykazał całkowity brak alergii na te czynniki
Robiłam testy na nietolerancje pokarmową – wyszła nietolerancja pszenicy, mleka, jajek i orzechów brazylijskich – ograniczyłam mocno te produkty. Brak nietolerancji na gluten
Powtórnie odwiedziłam irydologa, stwierdził że organizm jest w dużo lepszej formie niż przy pierwszym badaniu w 2013 roku, zniknęły skłonności do chorób autoimmunologicznych, nie widać niedoboru odporności itp. Mówił że to może być dzięki akupunkturze i zmianie diety. Jedyne co się pogorszyło wg irydologa od tamtego czasu to układ wegetatywny, ale to może wynikać z tej frustracji którą powodują choroby...

A więc na razie póki biore paraprotex jest dużo lepiej ale boje się myśleć o jego odstawieniu. Generalnie pije olej z wiesiołka, olej lniany, nie pije alkoholu, nie pale, śpie 8h, nie mam za dużo stresu...mięsa i nabiału prawie nie jem. Ostatnio jem dość sporo warzyw i kasz. Dbam o siebie naprawde dużo lepiej niz przeciętna osoba w moim wieku (mam 25 lat).

Tomakin, moje pytanie brzmi:
Czy masz podejrzenia z czego mogą wynikać takie objawy? Irydolog na ile mu wierzyć zapewniał że odporność mam dobrą. Inni lekarze też tak twierdzą bo mówią że gdybym miała obniżąną odporność to łapałabym opryszczki, półpaścia itp a nic mi takiego nigdy nie doelgało. Pozatym nie mam innych infekcji niż oddechowe. Ale mi ciężko uwierzyć że mam dobrą odporność skoro ciągle jestem chora.
Jeden lekarz podejrzewa alergie być może na coś czego nie ma w panelu wziewnym ale nawet nie wiem od jakich innych alergenów zacząć badania...? Na wiosne czułam specyficzne swędzenie w gardle i uszach (to chyba była alergia) i pomagała mi allegra, ale normalnie nie mam tego swędzenia tylko infekcje... więc troche dziwne to wszystko

Jakie badania mogę jeszcze wykonać? (w najbliższym czasie planuje zbadać jeszcze immunoglobuliny)?


pozdrawiam

Thalia


hehe ktos tu sie pomylil, to nie ta tematyka forum :) to jest forum dla wegetarian, pozdrowionka :p
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11