Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Ekowego osada - czyli jaka?
Autor Wiadomość
night_train 
weteran


Dołączyła: 06 Sty 2009
Posty: 749
Skąd: Wawa, Moc kotów
Wysłany: 2010-09-15, 02:19   

Zupełnie nie podoba mi się pomysł "rady starszych". Nie po to kupowałabym ziemię, żeby ktoś mną "rządził".
Z kolei bardzo podoba mi się to, co chcecie tam zrobić (elektrownia wodna, plaża).
Być może mieliście na myśli, że "rada starszych" ma zarządzać częściami wspólnymi?
Zgadzam się, że przydałyby się konkrety.
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-15, 09:38   

Ja opisywałem jak to jest w Findhorn, gdzie jest 500 stałych mieszkańców i około 1000 "dojeżdżających".
Przy takiej ilości ludzi i dużej ilości majątku wspólnego, trudno mi sobie wyobrazić, jak o każdą rzecz pytać 1500 osób z których większość może być poza osadą.

Przy małych grupach powoływanie "rady starszych" jest bez sensu...

Wydaje mi się, że musi być też jakaś możliwa forma "nacisku" gdyby ktoś zaczął rażąco łamać zasady uznane przez wszystkich.
I wtedy oczywiście też musiała by być akceptacja większości.
 
 
   
night_train 
weteran


Dołączyła: 06 Sty 2009
Posty: 749
Skąd: Wawa, Moc kotów
Wysłany: 2010-09-17, 05:54   

O ćpunów w osadzie nie martwiłabym się. Uzależnienia rzadko idą w parze z posiadaniem kasy na zakup ziemi czy domu. O ile w osadzie nie będzie warunków na stworzenie "ciepłych kurwidołków" (darmowa micha i dach nad głową) to odpada też problem wszelkiej maści nawiedzonych leni.
No ale pewnie są wyjątki. Np. jakiś religijny freak przy kasie zechce tam stworzyć bazę do nawracania owieczek albo bananowa młodzież wakacyjny domek melanżowy.
Przydałyby się jasne zasady dotyczące części wspólnych i to powinno wystarczyć.

[ Komentarz dodany przez: godot: 2010-09-17, 09:08 ]
przeniosłem z tematu FINDHORN
Marek
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-17, 08:15   

Proponuje prostą zasadę zapożyczona z ewangelii - "kto nie pracuje, niech i nie je";)

Należy to "je" rozciągnąć oczywiście na koszty zamieszkiwania, oczywiście na zasadzie "non profit".
Budowa domów kosztuje, a oprócz wody, prądu i ogrzewania są też koszty utrzymania budynków i ich remontów.
 
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-17, 08:21   

Tym którzy są w trudnej sytuacji, nie zawinionej przez siebie, zawsze można pomóc.

Choć jak ktoś jest w trudnej sytuacji z swojej winy, ale widać, że wyciągnął wnioski i coś zmieni na lepsze, żeby nie robić głupot drugi raz, też bym pomógł.
 
 
   
Anachoreta 
M?odszy Bojownik
ekowioska.eu


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 38
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-18, 07:39   

tomakin napisał/a:
Prawda jest taka, że oni nie robili tego w POLSCE.

Sorki, ale tam jest całkowicie inna mentalność ludzi, od dziecka byli wychowani w innej tradycji, innej kulturze. Uważam, że u nas po prostu nie da się tego zrobić.

A o jakich różnicach w mentalności Ty mówisz w kontekście tworzenia ekowioski?

[ Komentarz dodany przez: godot: 2010-09-18, 12:57 ]
Przeniosłem z tematu FINDHORN

Marek
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-18, 08:59   

Nie chcę się wypowiadać za Tomakina, ale osobiście wydaje mi się, że kluczowe może być nasze powiedzenie "gdzie jest dwóch Polaków, tam są trzy zdania".

Potrafimy się połączyć w obliczu wrogów zewnętrznych (okupacja, powstania), ale w czasie pokoju, nie możemy się sami ze sobą dogadać.

Nawet jak demokratycznie, większość jakoś zdecyduje, to ta mniejszość zaraz się obrazi, zacznie opowiadać o spiskach, robić intrygi, etc...

Tego się boje...
 
 
   
whatever
Starszy Bojownik
MINDFUCKER


Dołączył: 29 Lip 2009
Posty: 130
Wysłany: 2010-09-18, 10:26   

to zanim tam kogokolwiek przyjmiecie - zróbcie kwalifikacyjne testy psychologiczne ;-)
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-18, 10:36   

Działałem w ciągu 20 lat w paru organizacjach społecznych, w jednej jestem do dziś.
Z mojej autopsji, 80% pojawiających się osób, sama nie wie czego szuka i znika dość szybko.
10% zawsze wie lepiej, nic dobrego nie zrobi, "napsuje dużo krwi", ale po czasie też znika.
Pozostałe 10% to "diamenty", na które zawsze można liczyć i można iść z nimi "w ogień".

Dla nich i z nimi warto coś robić...
 
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-18, 10:42   

whatever napisał/a:
to zanim tam kogokolwiek przyjmiecie - zróbcie kwalifikacyjne testy psychologiczne ;-)


Po prostu trzeba zrobić "okres próbny", kiedy będą ograniczone prawa, jak ktoś będzie potrafił się na to zgodzić, to później nie powinien robić problemów, gdy już będzie dysponował takimi prawami jak wszyscy.
 
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13702
Wysłany: 2010-09-18, 17:05   

Ja działam raptem 5-10 lat w różnego rodzaju wege organizacjach, głównie netowo co prawda, ale to też umożliwia poznanie ludzi, a przede wszystkim - poznanie sytuacji.

Właśnie doświadczenia z tego okresu tak "pesymistycznie" mnie nastawiają, starczy popatrzeć jak to wszystko wygląda. Mamy grupę portali wege, w większości przypadków admini z jednego by gardła popodrzynali drugim. Mamy organizacje wegetariańskie oraz praw zwierząt, większość z nich przeznacza połowę swoich sił i środków na dyskredytowanie pozostałych orgazacji. Przez te wszystkie lata nie spotkałem się jeszcze z porządnie działającą, otwartą i zrzeszającą bardzo wiele osób inicjataywą wege. Viva wygląda na najbardziej "pozytywną", a to chyba tylko dlatego, że osoby zaangażowane postawiły same sobie twardy warunek - jeśli mają skorzystać zwierzęta, zostawiam wszystkie swoje osobiste przekonania na boku i po prostu robię. Dlatego tak "gładko" układa się moja współpraca z Czarkiem - a swego czasu byliśmy dwiema najbardziej kłótliwymi osobami w całym polskim internecie.

Popatrzmy na polskie demonstracje wege - yeah, 12 osób z transparentem. Jesteśmy wspaniali. Ludzie z drugiej organizacji nie przyszli, bo szef tego co to organizował 7 lat temu przyszedł na spotkanie w skórzanych butach, pozostałe chciały organizować coś od siebie ale nie wyszło, więc - dla pewności - w ogóle nie wzięły udziału.

Demonstracja wege w jakimś "zachodnim" kraju - tysiące albo i dziesiątki tysięcy osób.

Tak patrzę na wszelkiego rodzaju osady "alternatywne", dwie z nich mi się narzucają - Gardzienice i Wolimierz. Są to osady skupione na SZTUCE i TWÓRCZOŚCI, a nie na eko-wege hodowli grochu. Charakterystyczne w nich jest to, że ściągają setki ludzi, którzy tworzą klimat tych miejsc. Przypuszczam, że one są najbliżej tej inicjatywy którą opisałeś w sąsiednim wątku. Weź pod uwagę, że tam nikt pola nie uprawia, tam jest wspólnota ludzi "alternatywnych", a nie "eko-rolników". Jest to też wspólnota bardzo "mobilna", w tym sensie że stałych mieszkańców - nie jestem pewien, tylko zgaduję - będzie pewnie wielokrotnie mniej, niż przejeżdżających.

Eh, starczy popatrzeć zresztą, jak "my, Polacy" zaczynamy robić "eko-wioskę". Są pomysły żeby zrobić psychotesty, okresy próbne, radę starszych, wszystko co tylko możliwe nastawione "negatywnie" w stronę drugiej osoby, których jedyną konsekwencją może być coś negatywnego dla członka wspólnoty. Tymczasem temat "pozytywny", jak postawić samemu domek holenderski albo mini-elektrownię na gaz drzewny - leży i kurzem porasta.
 
   
Anachoreta 
M?odszy Bojownik
ekowioska.eu


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 38
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-18, 17:26   

No tak piszecie, główny powód to kłutliwość i brak życzliwości, umiejętności współpracy.

Zgadzam się ja też mam doświadczenie we wspólnotach, ale nie ekologicznych tylko religijnych.
Kiedyś byłem nawet liderem 30 wspólnoty, więc niby wszystko zależało ode mnie.
Jednak wszystko się rozpadło z powodu innych liderów, którzy delikatnie mówiąc nie byli mi życzliwi.

W religijnych już teraz nie działam. Przeniosłem się do ekologii, a tu patrzcie prawie to samo.


Jednak tak się zastanawiam jaki jest powód tego braku życzliwości?
Dlaczego w innych narodach potrafią się dogadać, a w Polsce nie?
Przecież cechy narodowe nie są niezmienne. To tylko psychika, którą można zmienić.
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13702
Wysłany: 2010-09-18, 17:40   

Nie każdy naród jest wychowywany w "katolickiej" tradycji. Jeśli dzieciakowi wbijesz do głowy religijne ideały, będzie spaczony do końca życia, tego się nie zmieni. W zasadzie każdy katolicki kraj jest zdegenerowany moralnie, zresztą na świecie jest takich kilka - Polska, Brazylia, jakieś jeszcze są?

Druga rzecz to socjalizm, widać to szczególnie jak się porówna wschodnie niemcy z zachodnimi.
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-18, 21:21   rozma?anie przez podzia??

Socjalizm i katolicyzm, na pewno jakieś piętno wywarły, ale popatrz Tom dalej w historie, rokosze, konfederacje, "liberum veto", podział na dzielnice...
Komuniście świetnie na tym grali, pokłócili solidarność ponad 20 lat temu, a ci dalej się kłócą:/

Może jakieś słowiańskie cechy?
Indywidualizm, potrzeba dowartościowania się?

Trochę podobna pod tym względem wydaje mi się Irlandia.
Nieco ich "ustatkowali" Anglicy, ale nie wiem czy się z tego cieszą, na pewno nie IRA;)

Ruch ekologiczny w Bydgoszczy jest za słaby, aby mógł wpaść na pomysł zwalczania wzajemnego, ale organizacje zajmujące się zwierzętami, walczą na całego u nas:/
Kiedyś był Bydgoski Klub Przyjaciół Zwierząt "Animals", mający niezłą renomę i charyzmatyczną szefową, dla której zwierzęta i stowarzyszenie to było całe życie, ale koleżanki z stowarzyszenia robiły jakieś intrygi.
Świetnie kobitka sobie radziła, ale opadłą z sił na stare lata, do tego zawał i oddała władzę, licząc że następcy godnie poprowadzą stowarzyszenie, a ona dostanie tytuł honorowego prezesa.

Pomyliła się, jej przeciwniczki tylko na to czekały, wywaliły ją z stowarzyszenia z hukiem.
Dobrze, że nie dostała drugiego zawału...

Zgorszone jej zwolenniczki wypisały się i założyły kolejne stowarzyszenie z nazwą "Animals" w tytule.
Nazwa w Bydgoszczy dobrze znana i ciesząca się wielkim zaufaniem, ale "dziwnym zbiegiem okoliczności", pewna "medialna" pani z TOnZ, wypisała się i założyła nową organizacje którą nawałą nomen omen Ogólnopolskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami "Animals".
I mamy trzy organizacje o nazwie "Animals", mało kto potrafi jej rozróżnić.
 
 
   
godot 
weteran

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 561
Wysłany: 2010-09-18, 21:35   i co z t? ekowsi?

Pamiętasz Tom jak się zaczęło, gdy napisałem o planach budowy ekowsi tu na vegie?
Od razu rzucił się na nas Tosiek i mimo iż staraliśmy się iść z nim na ugodę, nawet Sławek był skłonny zaoferować mu kawałek ziemi, w najodleglejszym kawałku swoich włości, a ten cały czas wylewał na nas swoje frustracje.
Ponoć był nawet i Sławka rodziców, mówiąc im, że Sławek chce stworzyć bigamistyczną komunę;)

I dziwisz się nam, że teraz myślimy o konkretnych zasadach?

Byłem w Wolimierzu na Ekotopii, zdaje się, że wtedy był ich rozkwit.
Sama Nikol nie uważa, że ich osadę można nazwać ekowsiom.
Faktycznie społeczność alternatywna.
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10