Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: tomakin
2010-07-20, 14:18
Jak wyleczy? stwardnienie rozsiane.
Autor Wiadomość
dc
weteran

Dołączył: 28 Kwi 2009
Posty: 578
Wysłany: 2009-12-10, 20:09   

Ja pierdziele, no teraz to żeś mnie juz wystraszył - wylew do mózgu! :-(
29 czerwca miałem wapń zjonizowany 1.17mmol/l norma 1-1.30, 6listopada miałem wapn zjon. 1.16 mmol/l norma 0.98-1.20.. a więc troche powyżej środka,PTH z 29 czerwca 62.5 pg /ml ale nie po0dali norm.. a poziom wit D oznaczenie 250H-VitD3 27.4 ng/ml i to badaniue było w maju / nie zdązyłem sie jeszcze poopalać/
znalazłem jakąś norme na pth - norma do 60 pg/ml :(
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13630
Wysłany: 2009-12-10, 20:23   

No to witaminą D się nie przejmuj, parathormon - górna granica, ale w normie. Przy parathormonie zaburzenia biorą się z powodu rozwalonej gospodarki wapniem, powinien być podwyższony czy to zwykły, czy zjonizowany. Jak nie jest - to raczej nie to. Chociaż na wszelki wypadek poczytaj o tym, pod hasłem bodajże hyperparathyroidism. Mi się tam ciągle u Ciebie jakieś zaburzenie któregoś hormonu widzi.
 
   
dc
weteran

Dołączył: 28 Kwi 2009
Posty: 578
Wysłany: 2009-12-10, 21:01   

A co to znaczy nie przejmuj sie wit D? Że moge brać? I jeszcze jedno..zastanawiam sie czy to branie magnezu ma wplyw na poziom pth?
pozdro
 
   
dc
weteran

Dołączył: 28 Kwi 2009
Posty: 578
Wysłany: 2009-12-10, 21:04   

i jeszcze jedno - w ulotce o Vigantolu pisze ze lek jest min. stosowany w leczeniu NIEDOCZYNNOŚCI przytarczyc.. jak to rozumieć? przeca obniża poziom pth a w niedoczynności ten poziom jest juz i tak cholernie niski..
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13630
Wysłany: 2009-12-10, 21:14   

Nie przejmuj się = witamina D najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z Twoimi problemami. Czy brać - jak chcesz, sporo korzyści zdrowotnych, trochę ryzyka. A leczenie niedoczynności polega na tym, że witamina D i PTH działają mniej-więcej tak samo. Oznacza to, że braki jednego można nadrabiać drugim - do pewnych granic oczywiście. Jeszcze jakieś są bajery z metabolizmem witaminy D przy niskim PTH, ale to już nie moja działka.

btw

http://www.theaword.org/i...id=91&Itemid=41

tu jest całkiem ładne opracowanie.
 
   
dc
weteran

Dołączył: 28 Kwi 2009
Posty: 578
Wysłany: 2009-12-10, 22:01   

Kompendium wiedzy - już mi sie wydaje ze pół mam :) To jak, myslisz ze magnez podnosi pth?
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13630
Wysłany: 2009-12-10, 22:32   

pojęcia nie mam, ale całkiem możliwe - skoro obniża wapń, organizm może "kontrować" podniesieniem PTH.
 
   
nootka
M?odszy Bojownik

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 38
Wysłany: 2010-01-13, 01:02   

Jeszcze coś odnośnie uleczalności sm'u

http://www.youtube.com/wa...LXY-V63EDE&NR=1

I co Wy na to?
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13630
Wysłany: 2010-01-13, 01:35   

Kombinują, gdy zarówno przyczyny jak i metody leczenia i odwracania są znane od lat.

Wiadomo, czy komukolwiek po tym cokolwiek się poprawiło, czy wprost przeciwnie, pogorszyło po początkowej popawie? Bo może się okazać, że to będzie jak wyciskanie pryszczy chorym na ospę. Z tego co czytam, brzmi naprawdę obiecująco.

W sumie byłoby to dość zabawne, gdyby okazało się, że cała ta choroba bierze się po prostu z zapchania i degeneracji naczyń krwionośnych i wystarczy je odepchać. W zasadzie nawet by się zgadzało, gdyż to właśnie kwasy z grupy omega i tłuszcze regulują działanie tych naczyń (omegi są niezbędne do prawidłowego działania, tłuszcz nasycony uniemożliwia takowe).

Ale ja prawdę mówiąc nie rozumiem tych ludzi. Najpierw sobie całkowicie zdegenerują organizm jedzeniem różnych dziwnych rzeczy, a potem szukają magicznych terapii - oczywiście diety nie zmienią. W drugiej kolejności bypassy na sercu, a co zrobi, gdy dostanie od diety raka?
 
   
dc
weteran

Dołączył: 28 Kwi 2009
Posty: 578
Wysłany: 2010-01-13, 09:45   

Ciekawa sprawa.. zastanawiam się czy chelacja by też pomogła bo zdaje się ona też odtyka żyły ze złogów. Inną sprawą są zachorowania np. wsród młodych lasek - czy jest możliwe żeby zła dietą aż tak sobie zapchały żyły?? moze te przewężenia są genetyczne i dieta tu nic nie pomoze a trzeba interwencji chirurgicznej..
pozdro
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13630
Wysłany: 2010-01-13, 15:57   

Przypuszczam, że to jak z miażdżycą - jeden może 60 lat jeść paskudztwa i będzie miał tylko niewielką, drugi dostanie zawału po 10 latach niezdrowej diety, więc geny mają bardzo duże znaczenie. Ale zawsze miażdżyca będzie dotyczyła wyłącznie osób, które niezdrowo się odżywiają. Że młode laski? A ilu 20 latków schodzi teraz na zawał?

Przy SM jest bardzo wyraźny związek między zachorowaniami a dietą, w zasadzie podobny do tego między zachorowaniem na raka płuc a paleniem papierosów. No i nie zapomnij, że w badaniach przywracanie równowagi kwasów tłuszczowych cofało chorobę u każdego pacjenta.

Fajnie by było, jakby wystarczył niewielki zabieg i potem np terapia komórkami macierzystymi, o której wspomniano w filmie, tyle że ciągle będę miał 2 uwagi. Pierwsza - odbudowa uszkodzonych komórek nie sprawi, że z miejsca przejmą one funkcje tych uszkodzonych, trzeba będzie się od nowa uczyć. Druga - SM to tylko jedna z chorób, które są dietozależne, jeśli ludzie po takim zabiegu nie zmienią trybu życia to wkrótce załapią się na następną atrakcję.

I jeszcze jedna sprawa - nie wszyscy chorzy na SM mają te zapchania naczyń krwionośnych.
 
   
nootka
M?odszy Bojownik

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 38
Wysłany: 2010-01-13, 17:14   

Jest jeszcze filmik o lekarzu- chirurgu, który znalazł tę zależność (jego żona choruje/chrowała??? na sm). Ponoć tą patologię ma się od urodzenia. Na tych filmikach pokazany jest postęp pacjentów w czasie zaledwie 2 tygodni :-D Ja bym już sobie to zrobiła, ale ludzie rzucili się na to jak na gorące bułeczki- ja mam termin na wrzesień, więc zostaje mi cierpliwie czekać. Kuszące jest też- obok natychmiastowej poprawy u KAŻDEGO pacjenta- że wszyscy chorzy nie mieli rzutu (póki co) przez 2 lata, bez względu na formę i stadium choroby. A...jeszcze cena :) średnio 9 tyś co jest właściwie niczym w porównaniu z pieniędzmi na leki (na mnie poszło dobre 60 tyś a leki immunomodulujące okazały się nieskuteczne)
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13630
Wysłany: 2010-01-13, 17:24   

Nie może być "od urodzenia", bo SM zależy ściśle od czynników środowiskowych, a z tego co wyczytałem, te niedrożności naczyń krwionośnych występują tylko u chorych. Chyba, że coś źle doczytałem i niedrożności mogą występować u każdego, a tylko u niektórych wywołają chorobę - prawdę mówiąc nie zagłębiałem się w temat zbytnio.

Tak czy tak, niech zgadnę - lekarze nie mówią pacjentom o tej taniej metodzie, tylko wciskają drogie leki, right?
 
   
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13630
Wysłany: 2010-01-13, 17:45   

A tak swoją drogą, czy to nie ciekawe, że ten lekarz znalazł dość oczywistą zależność dopiero wtedy, gdy jego żona zachorowała? Przypuszczam, że wcześniej miał setki pacjentów z SM, każdemu mówił, że nic się nie da zrobić i mają płacić za leki opóźniające rozwój choroby. Przypomina mi się od razu historia opisana w książce "antyrak", gdzie lekarz ułożył przeciwrakową dietę... swojemu przyjacielowi. Dieta zadziałała o wiele, wiele lepiej niż wszystkie dostępne terapie (gość miał wg lekarzy 2 tygodnie życia, a żył ponad 5 lat), ale pytanie - czemu nie ułożył tej diety któremuś ze swoich wcześniejszych pacjentów, tylko kierował ich na chemię? Swego czasu zrobiono badania, jak często onkolodzy przepisują chemioterapię pacjentom, których nie znają, jak często sobie czy swoim rodzinom. Okazuje się, że ani sobie, ani rodzinie onkolog niemal nigdy nie przepisze chemii.

Mam dziwne wrażenie, że cała współczesna medycyna stoi w miejscu, interesując się tylko zwiększaniem zysku, a wszelkie przełomy są dziełem przypadku, gdy pojedynczy lekarz jest zmuszony sytuacją do pójścia "pod prąd".
 
   
nootka
M?odszy Bojownik

Dołączył: 07 Sie 2009
Posty: 38
Wysłany: 2010-01-13, 18:12   

Faktem jest, że sytuacja jego żony sprowokowała go do drążenia tematu. Ale on jest chirurgiem i ze sprawami neurologicznymi nie miał nic do czynienia. Mało tego- po przedstawieniu całej historii wielu neurologów odrzuciło jego pomysł- tylko jeden się zainteresował...
A co do chemii- właśnie na początku lutego zaczynam chemioterapię (mitoksantron). Do września jeszcze sporo czasu, więc warto się czegoś 'uczepić'
Jeżeli chodzi o dietę, to faktycznie przez miesiąc byłam na veganiźmie, ale miałam rzut- a do tego sporą anemię, więc wróciłam do swojej wegetariańskiej :)
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11