Powiedzmy, że żadna ilość konopi nie powinna zaszkodzić :D
A z tą lecytyną ja serio mówię, że powinieneś próbować DUŻYCH dawek - bynajmniej nie 18 mg, zwłaszcza że dzienne zapotrzebowanie osoby zdrowej wg WHO to około 500 mg.
Ta Twoja lecytyna mimo ze w małych ilościach to czuje że działa - chyba z 4 dni z rzędu nie miałem prawie drgań, w ogóle dobrze wpływa na moje nerwy:) Poopalałem sie trochę / zapodaje jeszcze 4 krople Vigantolu/ i ogólnie jest nieźle /byle nie było gorzej/. Na razie łykam tego solgara w max dawce bo w zadnym sklepie nie znalazłem sypkiej lecytyny, wszystko w pigułkach ale teraz zamówie na allegro żeby zwiększyć dawkę. Nie umiem znaleźć tej uridine'y - spróbuje moze z Rzeszy ściagnąć. Bodzio - rozważ tą lecytynę jak jej jeszcze nie bierzesz.
Dzisiaj wróciłem od neuro / 4 miechy czekania/. Wiedząc ze koniowały nie słuchaja wiecej niż 3 pierwsze zdania za namową dobrych ludzi z Ameryki przygotowałem sobie moje objawy na piśmie i poszedłem z osoba towarzyszącą:) Pani dr nauk med.m troche była zdziwiona ze na jej pytanie w czym moze pomóc dostała kartkędo czytania.. lekko przeleciała w zrokiem i kazała mówic co mi dolega a czytanie olała:) Mówie jej ze dolega mi to co tam napisane a ona ze chce to ode mnie usłyszeć. Z 30 objawów na gorąco przypomniałem sobiez 6 i tyle. Zaczęła ciągnąć w kierunku depresji / lekko byłem zdenerwowany przebiegiem tej wizyty/ a na uwagę ze depresja jej w Polsce naddiagnozowana stwierdziła zebym sie leczył gdzie indziej. Potem pociągnęła w kierunku borelki i czemu sie nie leczę a ja ze w Berlinie nie stwierdzono borelki i sugerowano zaprzestanie antybiotykoterapii. To też jej sie nie podobało.Powiedziałem jej że nawet byłbym skłonny przypisać to depresze gdyby nie wysokie białko w PMR na to ona ze trzeba znowu zrobić punkcję .Ja ze wielokrotne punkcję są szkodliwe dla zdrowia i ze jest jakis syndrom popunkcyjny , a ona ze niby jaki?? moze być tylko ból głowy, i tak w kółko... Bez żadnych testów stwierdziła ze to nie rak płuc, nie miastenia , nie ms, nie grasiczak i nie cukrzyca bo przecież cukier w normie i nie mam neuropatii cukrzycowej.. bąkałem tam jeszcze o przeciwciałach przeciwko kanałom potasowym i ACHR'ach , próbowałem pokazać kwit naukowy gdzie te badania są ZALECANE ale olała to dokumentnie i powiedziała żebym nie mędrkował:) Neuromytonie kompletnie wyłączyła / cholera wie na jakiej podstawie/ i tyle. Acha, nie wiedziała co to arachnoiditis. Finalnie zapisała MRI górnego kregosłupa /dobre i to / i skierowanie do poradni chorób zakaźnych /ta borelka dalej/ i powiedziała ze jak sie nie bede leczył na deprechę to wkrótce stanę sie problemem dla bliskich. Ale ja nie czuje zebym miał deprechę, jakieś tam leki mam / przed lekarestwami i punkcjami/ ichyba odebrała mnie jako takiego lekkiego histeryka...
Trzeba się samemu leczyć, inaczej się nie da ..zazdroszcze tym którym się udaję..
Dla świetego spokoju /dosłownie/ kupiłem sobie dzisiaj , tez od Solgaru, L-Teanine. Pisze ze jest w zielonej herbacie, ale mamy jej nie pić bo zawiera chlor:) Ma wpływać na lęki/ sporadycznie miewam/, ataki paniki /przeszły mi już/, bezsenność/ miewam/ , równowagę emocjonalną, i poprawia pamieć. Tomakin masz jakieś zdanie o tym?
pzdr
Zdania o "l-teanine" nie mam, ale jak pisałem już wcześniej - tą "dodatkową" substancję (która przyznam jest dla mnie zupełną nowością) masz w bardzo dużych ilościach w np drożdżach.
Daję przepis na pastę drożdżową (nie wiem, czy podgrzewanie nie niszczy owej substancji, ale drożdży bez zabicia tak czy tak nie wolno jeść):
Smażysz cebulę , jak już jest usmażona - na patelnię czy do rondla z nią wrzucasz 4-5 kostek drożdży, gotujesz z dodatkiem soli, majeranku, pieprzu, gotujesz, gotujesz na bardzo małym gazie, aż się woda wygotuje. Odstawiasz, gotowe. Przy okazji drożdże mają tony witamin z grupy B, które też działają osłonowo na komórki nerwowe.
Lecytynę koniecznie kup sypką, na allegro masz (co też pisałem) olimpową, z tego co widziałem chyba ma najlepszy stosunek ceny do zawartości choliny. I nie żałuj sobie, nawet te 20 łyżeczek dziennie możesz spokojnie zażywać. W aptekach też powinna być sypka, albo chociaż w sklepach ze zdrową żywnością. Solgarową po prostu wysyp z tych otoczek (bo po co one do szczęścia) i będziesz miał sypką, wyjdzie kilka łyżeczek zamiast kilkunastu wielkich piguł.
Taa, polscy neuro są w znakomitych nastrojach, pewnie dlatego ze nikt ich jeszcze nie zapytał czy udało im się kogoś wyleczyć:)
Tą wiadomość w wiki o uridine podaje ze połaczenie tego z omega3 daje podobne rezultaty jak łykanie antydepresantów http://en.wikipedia.org/wiki/Uridine , nastepnym razem powiem jej ze juz jestem na antydepresantach jak tylko skombinuje tą urydyne .. swoją drogą tu piszą o eksperymentach na szczurach - z kąd oni wiedzą kiedy szczury mają deprechę i jak je w ową wprowadzają:)
Lecytyna z Solgaru jest w płynie, nie da sie jej raczej wysypać mogę ja co najwyżej wyssać z tej grubej powłoki. Dziwne bo w sklepach dla kulturystów nie ma lecytyny sypkiej gdyż nie cieszy sie popularnością wiec nie zamawiają - moze ludziska boją się smaku:) Dzisiaj sie dowiedziałem ze jest w aptekach jakaś w granulkach ale nie mieli na stanie..a co do tej L-teaniny to na ulotce pisze ze wystepuje niemal wyłacznie w zielonej herbacie..napisze co napisali w ulotce bo to zachecajace / drogie to paskudztwo , 122zł za 60 piguł!! /:
"" W badaniach na ludziach wykazano ze L-teanina wytwarza poczucie odprezenia po ok. 30-40 min od zażycia,bezposrednio pobudzając wytwarzanie fal mózgowych alfa i wprowadzając człowieka w stan głebokiego relaksu a jednoczesnie jasności umysłu'', no i na co komu mardżihuana??
Wcale się nie dziwię, że ludzie nie chcą lecytyny w proszku, smak ma hmm... DYSKUSYJNY :D
Do tej pory nie udało mi się opanować techniki bezstresowej konsumpcji, najlepsze co wymyśliłem to 2 łyżeczki do ust, nabrać soku pomarańczowego, wymieszać, zamknąć oczy, przełknąć. brrr....
Z tą urydyną to jeszcze nie do końca wiadomo chyba jak jest. Głownie ludzie leczacy HIV zdaje sie ze ją zażywają bo coś tam poprawia w mitochondriach co sie psuje na skutek chemii. Tu czytam ,ze obniża poziom dobrego cholesterolu i podwyższa trójglicerydy a tego byśmy nie chcieli:) Cholera, chyba wiem czemu mi ciagle zimno / odkryłem przy okazji/ - chyba zmniejszył mi się 'subcutaneous fat' , zauważyłem ze onegdaj tak z dnia na dzień zrobił mi się jakby dołek na policzku i ni z gruchy taka bruzda dosyć spora / dosłownie z dnia na dzień/, zląkłem się:) I tak mam do teraz - a przypisywałem to tarczycy , chciaz cholera wie co to powoduje..
http://www.catie.ca/tu.ns...52570f500594287!OpenDocument
Tu piszą o preparacie urydyny - NucleomaxX, 30 saszetek po 250 euro,lol :) Nie dla mnie.. pomysle o tych Twoich drożdżach ale boje się jakiejs drozdzycy czy innego grzyba..
Może coś wiesz Tomakin o tym 'subcutaneous fat' i jak go można odbudować?
pzdr
Zmierz sobie po prostu grubość fałd skórnych, jeśli nie masz podskórnego tłuszczu, skórę na udzie czy na brzuchu masz cienką jak pergamin i doskonale widać Ci "sześciopak" nawet jak nie masz mięśni.
Cholesterolami się nie przejmuj, na diecie 80 węgli 10 tłuszczu 10 białka (albo zbliżonych) problem miażdżycy po prostu nie występuje. Drożdżycy od ZABITYCH drożdży też nie dostaniesz, wprost przeciwnie.
Drożdze mam w kostkach po 100g. Czyli wrzucam 400-500 gram na podsmażona cebule, tak?
Teraz jeszcze - na czym tą cebulę smażyć? na oliwie czy bez niczego? Jak zwykle diabeł w szczegółach:)
Jeszcze jedno, jak to potem jeść? z czymś czy tak bezpośrednio?
Ja to teraz gotuje, zanim przeczytałem Twoja odpowiedź. Walnałem od razu 4 kostki po 100 gram i dwie wielkie cebule. Teraz nie wiem kiedy to już jest pasta - zrobiło sie gęste, taka maź, rodzina już mnie wyklnęła bo strasznie capi ale pies się oblizuje, to dobry znak:) Nie wiem tylko ile tego od razu zjeść.. reszte dam do lodówki..
Mam tą lecytynę w proszku i musze powiedzieć ze z tym smakiem to trochę przesadziłeś , nie jest tak źle a nawet mi smakuje:) Takie tłustawe trochę, nie wiem po co to mieszać z czymkolwiek..Najgorszy syf jaki jadłem a nawet trudno to nazwać jedzeniem to babka ptasznika / psyllium / na przeczyszczenie jelit - bueaaahhh :)
Tak jak polecałes, z Olimpu..zjadłem od razu 2 łyżki i zjadłbym nastepne 3 ale nie chce tak od razu tyle łykać wiec bede zapodawał w ciągu dnia po łyżce..na opakowaniu pisze 2-3 dziennie, mówisz ze mozna 10?
Można nawet 100 dziennie, lecytyny jako takiej nie da się przedawkować. Co najwyżej dostaniesz lekkiego rozwolnienia jak po każdym tłustym pokarmie w takiej ilości. Przedawkować można czystą cholinę, a i to muszą być dawki dużo większe niż masz jej w tych 100 łyżkach.
Ktoś mi wspominał, że lecytynę trzeba jeść pomiędzy posiłkami, inaczej organizm ją trawi tak jak zwykłe źródło energii - ale pojęcia nie mam, czy to prawda.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum