Portal
Całkowicie otwarty portal dla wegetarian, oferuje darmowe blogi, wikipedie, forum wegetariańskie, galerie, randki, kanał irc.
Wegetarianizm i weganizm - dieta, prawa zwierzat, przepisy, ekologia
Rejestracja / Register  Zaloguj / Login  Galeria  Czat  Mapa Google  
Szukaj Użytkownicy 




Portal partnerski: Dołącz do Vivy, ratuj zwierzęta, promuj wegetarianizm - nie zwlekaj!


Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Pekin 2008 - pomyśl
Autor Wiadomość
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 8710
Skąd: PrzejdĹş do mapy
Wysłany: 2008-03-25, 02:25    Pekin 2008 - pomyśl

Kurcze, znowu będę niepopularny. Znowu mnie znielubią. Znowu napiszę posta, będącego przykrą prawdą, która w oczy zakłuje dziesiątki osób, burząc im porządek świata, w którym są oni wielkimi obrońcami praw człowieka.

Do poczytania, przemyślenia, nie mojego co prawda autorstwa:

za http://trystero.salon24.pl/67031,index.html

Z powodu braku dostępu do czystej wody, co 19 sekund umiera na świecie jedno dziecko. W tym samym czasie sześcioro innych umrze z głodu. Ku rozpaczy swoich rodziców, żadne z umierających dzieci nie stało się duchowym przywódcą kilku bufonów z Hollywood. Nikt nie wybrałby się na film zatytułowany 'Siedem lat w obozie dla trędowatych dzieci'. To dlatego miliony zapomnianych maluchów umiera samotnie na malarię, biegunkę, dur brzuszny, z powodu głodu i wojen a 100 martwych Tybetańczyków wzbudza globalną histerię.
Oczywiście, każdy człowiek ma prawo dokonać wyboru tego, która śmierć wzbudzi jego zainteresowanie i współczucie. Istnieją przecież liczące tysiące członków organizacje przeznaczające miliony dolarów na ratowanie walenii błękitnych i orłów bielików. Być może ktoś policzy ile zmarłych z głodu dzieci dałoby się uratować przeznaczając na to pieniądze wydawane na ratowanie jednego orła bielika. Ja sam dokonałem takiego wyboru. Zdecydowałem, że syndrom Alla Gora nie będzie determinował mojego życia. Nie czuję się odpowiedzialny za ludzkość. Na całym świecie jest kilkoro ludzi, na których naprawdę mi zależy i kilkadziesiąt, których losem się przejmuję. Nie oznacza to jednak, że będę milczał, gdy grupa łasych na sławę obłudników zechce medialnie zaistnieć stając w obronie marginalnego problemu.
Nie wszyscy obrońcy Tybetańczyków są hipokrytami. Wielu z nich kieruje się szczytnymi intencjami. Powinni jednak zdawać sobie sprawę z kilku fundamentalnych faktów. Po pierwsze: Tybetańczycy nie są jedyną mniejszością etniczną walczącą o wolność, nie tylko na świecie ale także w Chinach. Od wielu lat zapomnianą walkę w obronie własnej tożsamości etnicznej toczą Ujgurowi (Ujgurzy). Problem Ujgurów polega na tym, że są muzułmanami. To wystarcza by protestujących Ujgurów traktować jak terrorystów. Oczywiście, każdy człowiek może zdecydować, że walka Ujgurów go nie obchodzi i wysyłać koszulki w obronie Tybetańczyków – musi jednak zdawać sobie sprawę, że takie zachowanie wzbudzi uzasadnione wątpliwości co do szczerości jego intencji.
'Przyjaciele Tybetu' jak mantra powtarzają informacje o akcji osiedleńczej w Tybecie, o niszczeniu tybetańskiej kultury i zabytków. Niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że w związku z budową Tamy Trzech Przelomów przesiedlono 1 300 000 Chińczyków. Operacja ta odbyła się przy minimalnym zainteresowaniu opinii światowej. Znalazły się nawet organizacje, które przejęły się losem... delfinów słodkowodnych. Trudno nawet wyliczyć ile historycznych zabytków znalazło się pod wodą sztucznego jeziora.
Nie zamierzam naturalnie czynić wyrzutów antydemokratycznej klice tworzącej tybetański rząd na uchodźstwie z powodu stworzenia wokół Tybetu doskonałego klimatu medialnego. Warto jednak zaznaczyć, że siła protybetańskiej propagandy jest tak wielka, że tysięce inteligentych ludzi nie mogło sobie wyobrazić by Tybetańczycy zdolni byli do użycia nieuzasadnionej przemocy. Zupełnie jakby stanowili jakąś wyjątkową rasę. Doniesienia dziennikarzy zachodnich mediów traktujące o brutalnych atakach Tybetańczyków na domy i sklepy, których właścicielami byli Chińczycy przeszły niemal zupełnie bez echa.
Nie sposób także przejść do porządku dziennego nad faktem, że obrońcy Tybetu odważnie stają w obronie feudalnego modelu państwa, z teokratycznym władcą wybieranym przez religijną klikę. Otóż mówienie o prawach człowieka w kraju, który przed wkroczeniem Armii Chińskiej tolerował niewolnictwo jest czystą aberracją. Jeżeli sytuację Tybetańczyków mielibyśmy ocenić w sposób neutralny ideologicznie to moglibyśmy napisać, że panowanie antydemokratycznych, religijnych radykałów zamienili na totalitarną władzę aparatczyków biurokratycznego kapitalizmu. Nie wiem jak Państwo, ale ja nie czuję się zdolny opowiedzieć się po jednej ze stron. Tym bardziej, że totalitarna władza CHRL przyniosła Tybetańczyków gigantyczny skok w poziomie życia – mierzony wartością PKB per capita, długością życia czy wskaźnikami śmiertelności niemowląt.
Osobnym problemem są ignoranci szermujący hasłem Wolnego Tybetu. Otóż, Wolny Tybet jest takim samym tworem naiwnych umysłów co Wolny Texas czy Wolny Vermont. Chiny są potegą gospodarczą i militarną, stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa. Podważanie integralności terytorialnej Chin (fakt inkorporacji Tybetu został uznany przez wszystkie liczące się na świecie kraje i organizacje międzynarodowe) jest intelektualnym nadużyciem. Chciałbym przypomnieć, że nawet Dalajlama nie mówi o niepodległym Tybecie.
Podsumowując, uważam, że medialna histeria wokół Tybetu przynosi więcej szkody niż pożytku ponieważ odciąga uwagę opinii światowej od dużo poważniejszych przypadków łamania praw człowieka w Chinach. Dużo poważniejsze konsekwencje geopolityczne dla świata będzie mieć olbrzymia nadpopulacja mężczyzn w Chinach – będąca wynikiem polityki jednego dziecka. Naukowcy oceniają, że w przeciągu kilku dekad kilkadziesiąt milionów Chińczyków nie będzie w stanie znaleźć sobie partnerki życiowej. Trudno nawet wyobrazić sobie co taka sytuacja w połączeniu z gigantycznym rozwarstwieniem ekonomicznym społeczeństwa chińskiego oznaczać będzie dla stabilności politycznej całego świata. A przecież to tylko jeden z wielu poważnych problemów społecznych w Chinach.
Nigdy nie rozważałem przyłączenia się do protybetańskiej apelomanii ponieważ celem mojego pisania jest opisywanie rzeczywistości a nie kształtowanie jej. Trudno mi jednak powstrzymać się od konstatacji, że nawet najbardziej szczerzy obrońcy Tybetu przypominają stado mrówek, które stojąc na bezpiecznym brzegu rzeki żarliwie demonstruje przeciwko Wielkiemu Smokowi. Biorąc pod uwagę fakt, że swoje apele piszą na wyprodukowanych w Chinach komputerach łatwo sobie wyobrazić wspomniane wcześniej stado mrówek piszące swoje antysmocze hasła na kawałkach smoczych łusek.
_________________
FELINE DISRESPECT FROM BEHIND!
 
     
Prado 

Wiek: 18
Dołączyła: 22 Mar 2008
Posty: 8
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2008-03-25, 13:34    

Cóż, ja nie widzę powodu do gniewu zez strony obrońców praw czŁowieka. Taka jest niestety prawda i nic nie poradzimy. Świat jest jaki jest. Ale na obronę obrońców, powiem tyle, że chcą przynajmniej coś zrobić i choć pewnie nie ma to wielkiego skutku, to się starają ;) Nie można ich też zupełnie potępiać, jak mniemam intencje mają dobre, a to jeszcze nikomu nie zaszkodziło :mrgreen:
_________________
"Największe zło na świecie, to tolerować krzywdę" Platon
 
     
vanityy 
girly girls power!!


Dołączyła: 14 Cze 2007
Posty: 1836
Skąd: Kuala Lumpur
Wysłany: 2008-03-25, 14:06    

Sranie w banie Tomo, to co wkleiłeś.
tomakin napisał/a:
Być może ktoś policzy ile zmarłych z głodu dzieci dałoby się uratować przeznaczając na to pieniądze wydawane na ratowanie jednego orła bielika.

Normalnie wstyd, że to wkleiłeś zważając na to, że jesteś wege.
Identyczne "mądrości" można przeczytać pod artykułami o obronie praw zwierząt, że zajmują się zwierzętami kiedy umierają ludzie...

tomakin napisał/a:
stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa. P

O ironio, chyba nie muszę tego komentować.

tomakin napisał/a:
Podważanie integralności terytorialnej Chin

Niemcy też była potęgą, po cholere Polsce odzyskanie niepodległości .. ? =/
tomakin napisał/a:
Z powodu braku dostępu do czystej wody, co 19 sekund umiera na świecie jedno dziecko. W tym samym czasie sześcioro innych umrze z głodu.

Ciekawe czy autor jest wege, jeśli nie- to sam się do tego przyczynia, a więc niech sie zamknie.
To tyle.
_________________
http://lalucza.bzzz.net

http://wegusiowe-przysmaki.blogspot.com
good night meat pride
 
     
keyra 

Wiek: 20
Dołączyła: 16 Mar 2008
Posty: 70
Skąd: pn
Wysłany: 2008-03-25, 15:06    

vanityy napisał/a:
tomakin napisał/a:
Być może ktoś policzy ile zmarłych z głodu dzieci dałoby się uratować przeznaczając na to pieniądze wydawane na ratowanie jednego orła bielika.

Normalnie wstyd, że to wkleiłeś zważając na to, że jesteś wege.
Identyczne "mądrości" można przeczytać pod artykułami o obronie praw zwierząt, że zajmują się zwierzętami kiedy umierają ludzie...


zgadzam się. i tak z innego punktu widzenia: ludzi na świecie jest ponad 6 miliardów, orłów bielików w Polsce ok. 70 par . trzeba założyć jakimi wartościami chcemy się kierować, czy dalekosiężnymi planami czy krótkowzrocznością (uratujesz dzieci i co? urodzą kolejne dzieci, które będą głodować i tak w kółko). umieranie z głodu - takie są niestety wyniki przeludnienia i nierówności panującej na świecie.
 
     
sówka 

Wiek: 33
Dołączyła: 20 Mar 2008
Posty: 54
Skąd: z lasu
Wysłany: 2008-03-25, 17:08    

no sorry, ale autor textu jest kompletnym ignorantem- zarówno jeśli chodzi o prawa człowieka, jak i podejście do przyrody! Po to na świecie są organizacje przyrodnicze, czy ekologiczne- aby broniły praw zwierząt, dbały o bioróżnorodność, czy reagowały na wszelkie uchybienia człowieka wobec przyrody. Powstały również organizacje broniące praw człowieka; funkcjonuje również coś takiego jak opieka społeczna. Niby podobne struktury tych organizacji, wszyscy mniej więcej wiedzą jakie są ich kompetencje, pojawia się jednak istotna różnica między nimi- podejście do tematu. Mało znam osób, które zajmują się sprawami socjalnymi właśnie, czy bronią praw człowieka, które bez zastanowienia przyszłyby na akcję typu "Stop rzezi fok", "Stop wiwisekcji" itd. Argumenty zawsze te same: w większości ludzie uważają, że jest to marnowanie czasu i pieniędzy i lepiej zająć się czymś pożytecznym. Przecież tyle ludzi jest bez pracy, tylu nie ma gdzie mieszkać, tyle jest sierot w domach dziecka itd. Natomiast ja sama od kilkunastu lat działam w kilku organizacjach przyrodniczych i ekologicznych, nie przeszkadza mi to jednak być wrażliwą na cierpienie ludzi. Bez względu na to, czy ma to miejsce w Tybecie, Czeczeni, Darfurze... Dlatego pójdę na demonstracje antychińską w moim mieście, mało tego- sama ja zorganizuję. Będę głośno sprzeciwiać się łamaniu praw człowieka wszędzie na świecie! Może taka postawa autorowi textu- kompletnemu ignorantowi dałaby coś do myślenia...
_________________
nie jestem ekoterrorystą!
non violence direct action!
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 8710
Skąd: PrzejdĹş do mapy
Wysłany: 2008-03-25, 17:22    

A ja dalej będę swoje - żeby zrozumieć o co tutaj chodzi, trzeba by zrobić ceremonię ratowania orłów bielików, ze wszystkimi sztampami i kosztownymi bajerami. Zrobić ją na oczach głodujących dzieci, popatrzeć w oczy ich matkom. A potem wypisywać pierdoły.

Sorki, ale do ludzi siedzących w ciepłych pokoikach przed monitorami swoich komputerów takie coś nie dotrze, po prostu. To trzeba zobaczyć, przeżyć.

To jest po prostu kwestia hierarchii wartości. Jasne, sporo poświęcam obronie praw zwierząt, ale nie traktuję tego jako wyczynu czy czegoś szczególnie dobrego, dla mnie to raczej takie "kosztowne hobby". Dużo więcej czasu (i kasy) poświęcam na niesienie pomocy ludziom, np na walkę z tymi, którzy są jednym z głównych winowajców stanu rzeczy w Afryce, czyli bandzie pasożytów w czarnych kieckach.
_________________
FELINE DISRESPECT FROM BEHIND!
 
     
keyra 

Wiek: 20
Dołączyła: 16 Mar 2008
Posty: 70
Skąd: pn
Wysłany: 2008-03-25, 18:37    

tomakin napisał/a:
A ja dalej będę swoje - żeby zrozumieć o co tutaj chodzi, trzeba by zrobić ceremonię ratowania orłów bielików, ze wszystkimi sztampami i kosztownymi bajerami. Zrobić ją na oczach głodujących dzieci, popatrzeć w oczy ich matkom. A potem wypisywać pierdoły.

Sorki, ale do ludzi siedzących w ciepłych pokoikach przed monitorami swoich komputerów takie coś nie dotrze, po prostu. To trzeba zobaczyć, przeżyć.

To jest po prostu kwestia hierarchii wartości. Jasne, sporo poświęcam obronie praw zwierząt, ale nie traktuję tego jako wyczynu czy czegoś szczególnie dobrego, dla mnie to raczej takie "kosztowne hobby". Dużo więcej czasu (i kasy) poświęcam na niesienie pomocy ludziom, np na walkę z tymi, którzy są jednym z głównych winowajców stanu rzeczy w Afryce, czyli bandzie pasożytów w czarnych kieckach.


to bądź świadom, że robi to ponad 90% ludzi, którzy chcą w ogóle coś robić. zauważ, że proporcje są - jak dla ciebie, który ma taką hierarchię wartości - dobre. przecież jest bardzo mało organizacji broniących praw zwierząt, a praw ludzi - codziennie się o tym słyszy. Tak więc ja o prawa człowieka jestem spokojna, wiem że jest wielu którzy nie pozwolą żeby działy się takie rzeczy jak w Chinach. I każdy zaprotestuje. Co innego z prawami zwierząt albo ochroną środowiska - tutaj nawet ludzie wrażliwi na ludzką krzywdę mogą po prostu wzruszyć ramionami. Chyba wiem dlaczego tak się dzieje ale nie o to chodzi. Jeśli chodzi o matki głodujących dzieci - niech same sobie spojrzą w oczy - po co rodziły dzieci skoro wiedziały że będą one głodować?
Skoro nie traktujesz "Tego wyczynu" jako czegoś szczególnie dobrego to wyznajesz zupełnie inną filozofię niż zwykły aktywista!! filozofia ta opiera się na innych zasadach niż ta ogólnie przyjęta , zgodna z duchem cywilizacji zachodniej i całym antropocentryzmem, tak więc żaden szanujący się aktywista nie powie że to co robi jest w sumie tylko rozrywką, trochę bez sensu, ale za to przyjemne hobby. to zupełnie inne spojrzenie na świat i inna wrażliwość.
ostatnie zdanie-bez komentarza.
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 8710
Skąd: PrzejdĹş do mapy
Wysłany: 2008-03-25, 19:11    

Problem w tym, że w Chinach dzieją się naprawdę paskudne rzeczy, które wszyscy "obrońcy praw człowieka" najzwyczajniej olewają. Za to histeria prawdziwa wybuchła,gdy nagle jakiś człowiek z hollywood zwrócił uwagę na najmniejszy chyba z możliwych chińskich problemów. Ten masowy płacz nad setką Tybetańczyków jest chyba trochę nie fair w stosunku to kilku milionów Chińczyków?
_________________
FELINE DISRESPECT FROM BEHIND!
 
     
sówka 

Wiek: 33
Dołączyła: 20 Mar 2008
Posty: 54
Skąd: z lasu
Wysłany: 2008-03-25, 21:27    

tomakin napisał/a:
Ten masowy płacz nad setką Tybetańczyków jest chyba trochę nie fair w stosunku to kilku milionów Chińczyków?

nie chciałabym wdawać się tu specjalnie w dyskusję, która jak każdy temat polityczny ma swoje drugie dno... natomiast, Twoje drogi Tomo podejście do tematu dziwi mnie bardzo. Każdy rodzi się, mieszka i wzrasta w jakimś kraju. Biednym, czy bogatym- to jego jakaś karma, zwał jak zwał... ale każdy powinien mieć prawo choć do minimum wolności i poszanowania. Chiny jakby zapomniały o tym, że każdy jest odrębną jednostką, odczuwającą wiele złożonych emocji i mającą inne potrzeby. Nie można wszystkich wsadzić do jednego wora i nakazać im myśleć, robić i czuć coś odgórnie ustalonego. Nie można wszystkich kontrolować i pozbawiać odrębności. Tybet od ponad 50-ciu lat jest pod chińską okupacją. Ci ludzie nie mają prawa kultywować swoich tradycji, nie mają prawa do własnej religii. Za posiadanie w domu zdjęcia Dalajlamy idziesz do więzienia na kilka, kilkanaście lat. Za publiczne okrzyki "wolny Tybet" jesteś aresztowany i torturowany! To chyba nie jest normalne... Prawda jest taka, że Chiny nie potrafią poradzić sobie z masą swoich obywateli, z nadmiernym przyrostem naturalnym, a mimo to uparcie okupują kraj WOLNYCH kiedyś ludzi i podważają suwerenność Tybetu. Niestety nie dziwi mnie takie podejście do sprawy, skoro w XXI w. w kraju tym prawie oficjalnie działają obozy pracy i kara śmierci. Ja w każdym razie nie mogę się temu biernie przyglądać i jako głos społeczeństwa zachodniego będę mówić w imieniu cierpiących Tybetańczyków!!
_________________
nie jestem ekoterrorystą!
non violence direct action!
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 8710
Skąd: PrzejdĹş do mapy
Wysłany: 2008-03-25, 21:44    

sówka, a wiesz że w identycznej sytuacji jak Tybetańczycy znajdują się miliony ludzi w Chinach, również z plemion i narodów które znalazły się pod okupacją? Tyle że nie mają przywódcy zdolnego zrobić medialny show. Dlatego o nich się zapomina. Dalajlama też ma głęboko w tyle to, co dzieje się z pozostałymi ludźmi torturowanymi przez władze chin. Jemu zależy - odnoszę wrażenie - na zrobieniu show wokół własnej osoby. Kurcze, czy on chociaż jednego dolara dał na pomoc Tybetańczykom? Zarabia grube miliony na tej tybetańskiej szopce.

Każdy jakoś bez problemu potrafi pokrzykiwać jakie chiny są złe i okrutne zza monitora komputera. Oczywiście monitor i komputer made in china :D Szkoda tylko, że nie pokrzykują w sprawach, które są naprawdę istotne.Tybetańczycy mają dokładnie tak samo przerypane, jak pozostały miliard z kawałkiem mieszkańców chin. Czemu jednak tak niewiele się słyszy o całej reszcie ludzi torturowanych i zamykanych w więzieniach w tamtym państwie?
_________________
FELINE DISRESPECT FROM BEHIND!
 
     
sówka 

Wiek: 33
Dołączyła: 20 Mar 2008
Posty: 54
Skąd: z lasu
Wysłany: 2008-03-25, 22:19    

tomakin napisał/a:
Tybetańczycy mają dokładnie tak samo przerypane, jak pozostały miliard z kawałkiem mieszkańców chin. Czemu jednak tak niewiele się słyszy o całej reszcie ludzi torturowanych i zamykanych w więzieniach w tamtym państwie?

wiem, że nie jest lekko mieszkać w Chinach... Powiem Ci tak, w grudniu (jak co roku) Amnesty International na całym świecie organizowała maraton pisania listów w sprawie łamania praw człowieka na świecie. Generalnie jest to dość skuteczny sposób na zwrócenie uwagi opinii publicznej i wszelkich decydentów. Bo doświadczenie pokazuje, że udaje się pomóc mniej więcej w co 6 sprawie. Idea takiego maratonu polega na tym, że piszesz list mówiący o konkretnej osobie, że np. jest niesłusznie torturowana albo więziona, nie ma możliwości kontaktu ze swoją rodziną. Nikt nie wie, gdzie ten człowiek przebywa, czy żyje, czy jest zdrowy itd. Ty pisząc list żądasz np. od władz danego kraju polepszenia warunków życia w więzieniu, dostępu do leków, możliwości kontaktu z rodziną itd. dla tego konkretnego człowieka. Dla mnie, piszącej listy nie było ważne, czy ten człowiek jest biały, czarny, czy niebieski; Pisałam więc także listy w obronie cierpiących Chińczyków, wobec których są łamane prawa człowieka w ich własnym kraju. Tybet pokazuje jedynie extremum zjawiska jakim jest okupacja jakiegoś kraju, czyli wtrącanie nosa nie w swoje sprawy. Gdyby Chiny oddały niepodległość Tybetańczykom, to tym samym zmniejszyłaby się skala wewnętrznych problemów tego kraju...

P.S.
komputer, sprawdzałam- mam zbudowany z japońskich podzespołów...
i jeśli chodzi o to, to od wielu lat staram się bojkotować produkty made in China. Jestem świadomym konsumentem ;-)
_________________
nie jestem ekoterrorystą!
non violence direct action!
 
     
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 8710
Skąd: PrzejdĹş do mapy
Wysłany: 2008-03-25, 23:08    

A zdajesz sobie sprawę z tego, ile milionów osób umrze jeśli upadnie gospodarka Chin? I to nie tylko chińczyków? Akurat bojkotowanie produktów to nie jest taki najmądrzejszy pomysł. Ot, kolejny paradoks - jeśli doprowadzimy do zawalenia gospodarki chiń i całego kraju, jest możliwość że zakończy się to nawet totalną wojną ekspansyjną.
_________________
FELINE DISRESPECT FROM BEHIND!
 
     
Prado 

Wiek: 18
Dołączyła: 22 Mar 2008
Posty: 8
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2008-03-26, 12:53    

Moim zdaniem powinno się ratować zarówno zwierzęta, jak i ludzi. Wszystkie te akcje są kosztowne, ale są osoby, które poświęcają pieniądze dla danej sprawy. jedni ratują przykładowe orły bieliki inni ratują ludzi. Ten temat jest bardzo kontrowersyjny.
_________________
"Największe zło na świecie, to tolerować krzywdę" Platon
 
     
krowa


Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 2471
Skąd: PrzejdĹş do mapy
Wysłany: 2008-03-26, 13:19    

Tomo, o co Ci właściwie chodzi?

Ale tak konkretnie.

Nie bronić Tybetu bo inni też mają przekichane
Chińczycy mają przekichane
no mają
Uszyli buciki za miskę ryżu
Kupić te buciki czy też nie?

Jak kupię, powiesz że źle, nie kupię, też nie najlepiej.

A wszystkiemu są winni obrońcy praw człowieka :roll:
 
     
cassandra


Dołączył: 26 Maj 2007
Posty: 160
Wysłany: 2008-03-26, 13:20    

cóż, autor chyba wyszedl z zalozenia, ze skoro gdzies jest jeszcze gorzej to nie warto pomagac tam, gdzie jest zle, ale nie az tak zle jak tam. i w wyniku nie pomaga sie wtedy nigdzie.

kazdy wie, ze nie da sie pomoc wszystkim i wszedzie. ale trzeba robic, co sie da, zeby choc troche tego cholernego swiata zmienic...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11