Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 


Poprzedni temat :: Następny temat
Uzasadnienie umowy spo?ecznej
Autor Wiadomość
tomakin
Administrator


Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 13685
Wysłany: 2012-07-29, 04:25   Uzasadnienie umowy spo?ecznej

Minęła 4 w nocy, a ja siedzę i myślę o bzdurach. Nie wiem, coś się ze mną stało ostatnio - całymi dniami trzymają się mnie jakieś rozważania filozoficzne, najczęściej kompletnie z bani i do niczego nie dające się zastosować w praktyce. No ale to jedno może być całkiem przydatne w walce z korwinoidami.

Otóż chciałem przedstawić uzasadnienie pewnej tezy - że bogatsi powinni płacić większe podatki. Nawet niekoniecznie na zasadzie "biedny płaci 10%, bogaty 50%" - ale chociażby "biedny płaci 20% z 1000 zł, czyli 200 zł, bogaty 20% z miliona, czyli 200 000 zł". Korwinoidy uważają, że to niesprawiedliwe, bo bogacz jest "karany" za to, że jest zaradny i bogaty.

Jak wiadomo, są dwie skrajne postawy - jedna, wczesny kapitalizm - kasta bogaczy którzy ustalają wszystkie zasady gry, biedni są ich tanią siłą roboczą, cały zysk z produkcji idzie do kieszeni bogacza. Druga to komunizm, gdzie jednostki najzaradniejsze zarabiają dokładnie tyle samo, co najmniej zaradne. Jedna i druga wersja nie za bardzo się sprawdza - w pierwszym wypadku błyskawicznie następuje rozwarstwienie, biedni przestają być rynkiem zbytu i wali się struktura społeczna. To będzie się trzymać, póki będą zewnętrzne rynki zbytu na produkty. Drugą przerabialiśmy u nas - nie działa z przyczyn oczywistych, nikomu zdolnemu nie chce się pracować - albo nie ma możliwości aby prowadzić jakiś biznes, bo wszystkim kierują nieudacznicy z nadania partyjnego. Z reguły dąży się do jakiegoś kompromisu, chociaż ostatnio wszystko przechyla się w stronę zasad "zabieramy biednym, dajemy ponadnarodowym korporacjom i bankom".

Gdzie tu uzasadnienie przymuszania bogatszej, zaradniejszej grupy do oddawania większej części swoich zarobków tak, aby ci biedniejsi, mniej zaradni z nich żyli? Teoretycznie jest to okradanie bogatych przez biednych. Ale nie do końca. Umowa społeczna ma bardzo ładne uzasadnienie. Wezmę skrajnie uproszczony model.

Spróbujmy sobie wyobrazić teoretyczne państwo - tak małe, że mieszczą się w nim tylko dwie osoby. Jedna z nich jest zaradna, druga nie. Jedna z nich jest właścicielem połowy kraju, druga - drugiej połowy, oczywiście. Ta zaradna pracując i tworząc różne dobra doprowadza w końcu do tego, ze w zamian za usługi, ta mniej zaradna oddaje jej w końcu swoją część ziemi. Wszystko jest OK, zgadza się?

A teraz te dwie osoby umierają ze starości, na ich miejsce wchodzi potomstwo. Z jednej strony wszystko jest OK, potomek zaradnego dziedziczy całą ziemię, potomek mniej zaradnego - nic nie dziedziczy, jest goły i wesoły. Ale w tym momencie ten, który nic nie dostał pyta "Chwila, moment, czemu niby ten drugi ma mieć wszystko? JA mu nic nie dawałem. Dostał na zasadzie umowy z moim rodzicem, ale ja nie mam najmniejszego zamiaru podporządkowywać się tej umowie - JA jej nie podpisywałem. Ty tam synu drugiego gościa, tej ziemi nie zrobiłeś, nie zapracowałeś na nią, nie dostałeś jej ode mnie - spadaj z MOJEJ połowy.".

I będzie miał najzupełniejszą rację. Jeśli ktoś nie rozumie dlaczego, niech spróbuje sobie odpowiedzieć na pytanie - czy byłoby OK, gdybym kupił sobie super wypasiony samochód, willę z basenem i jeszcze ladacznicę babilońską, a to wszystko na kredyt - tyle, że na umowie z bankiem napisałbym, że kredyt spłacą moje dzieci? Do końca życia bym się bawił i nic nie robił, zaciągał kolejne długi, a spłacać by musieli synowie, wnuki, prawnuki... Czy takie obciążanie potomstwa jest OK? Nie, nie jest, bo dzieci w żadnym wypadku nie mogą być obciążone długami rodziców (chyba, że te długi stanowią część spadku, a dziecko zgodzi się je przejąć aby uzyskać prawa do reszty spadku). Co sobie rodzic zadłużył, niech sam spłaca. I z tym wszyscy się zgadzają, jakoś tak intuicyjnie. Ale intuicja zawodzi nas gdy nie dziedziczymy długów, tylko dobra. Jest to dokładnie taka sama sytuacja - ale gdy w poprzedniej byliśmy przekonani, że to nie jest fair, teraz jesteśmy już przekonani, że jest. Nie, nie jest.

Wracając do przykładu z naszym teoretycznym państwem w którym mieszczą się tylko dwie osoby - jak widać, sprawa dziedziczenia nie jest taka prosta. Podobnie zresztą jak sprawa własności. Respektujemy czyjeś prawa do ich majątku, ziemi czy czegokolwiek innego w zasadzie tylko na podstawie umowy społecznej. Gość ma fabrykę na swojej ziemi - ale czy JA mu tę ziemię oddałem? Zgodziłem się, żeby ją przejął? Na podstawie jakiego prawa ziemia, wspólne dobro całej ludzkości, ma być JEGO? Nikt nie może mieć prawa do takiego czegoś jak ziemia - podobnie jak nikt nie może mieć prawa do powietrza czy wody (wyobrażacie sobie, że ktoś wykupuje całe powietrze i każe wam płacić, albo inaczej się udusicie?). To prawo jest udzielane właścicielom tylko na podstawie umowy społecznej.

I wracając do początkowego problemu - bogacz zapłaci większy podatek, utrzyma biednych i niezaradnych ze swojej kieszeni, a biedni za to pozwolą mu zatrzymać środki produkcji, które w ogromnej większości są wynikiem dziedziczenia oraz własności rzeczy umownych (takich, jak grunty).

No, jak to się mówi... zapraszam do dyskusji!
Ostatnio zmieniony przez tomakin 2014-05-04, 16:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
   
Antisocial
weteran


Dołączył: 04 Lip 2008
Posty: 1828
Skąd: Nowe Laski
Wysłany: 2012-07-29, 14:12   

Zmień suple...
 
 
   
U-234 
Starszy Bojownik


Wiek: 47
Dołączył: 23 Kwi 2007
Posty: 198
Skąd: Oberschlesien
Wysłany: 2012-07-29, 14:31   

tomakin napisał/a:
Respektujemy czyjeś prawa do ich majątku, ziemi czy czegokolwiek innego w zasadzie tylko na podstawie umowy społecznej. Gość ma fabrykę na swojej ziemi - ale czy JA mu tę ziemię oddałem?


Nie oddales tom bo jej nie miales nigdy:)

http://www.youtube.com/watch?v=urOORtbw61Q

Poza tym wszystkim -od jutra nie robie-czekam na spadek po Billu Gatsie - a co? :mrgreen:

PS a co z genami w koncu to spadek po rodzicach :lol:
 
   
U-234 
Starszy Bojownik


Wiek: 47
Dołączył: 23 Kwi 2007
Posty: 198
Skąd: Oberschlesien
Wysłany: 2012-07-29, 14:39   

tomakin napisał/a:
czy byłoby OK, gdybym kupił sobie super wypasiony samochód, willę z basenem i jeszcze ladacznicę babilońską, a to wszystko na kredyt - tyle, że na umowie z bankiem napisałbym, że kredyt spłacą moje dzieci? Do końca życia bym się bawił i nic nie robił, zaciągał kolejne długi, a spłacać by musieli synowie, wnuki, prawnuki... Czy takie obciążanie potomstwa jest OK? Nie, nie jest, bo dzieci w żadnym wypadku nie mogą być obciążone długami rodziców (chyba, że te długi stanowią część spadku, a dziecko zgodzi się je przejąć aby uzyskać prawa do reszty spadku).


Dlatego w sklepie trzeba placic jak swiat swiatem-za darmo mozna najwyzej w pysk dostac :)

Dlatego istnieje cos takiego jak aktywa i passywa-radze o to opierac wywody-bede wtedy mialy pozory logicznosci:)
 
   
igor4433
Akolita

Wiek: 49
Dołączył: 23 Wrz 2019
Posty: 1
Wysłany: 2019-09-23, 09:48   

Mnie zawsze w sprawach jak jest umowa pomaga prawnik.Bez prawnika to ja naprawdę nie dałbym rady.

__________________________________________________
https://kancelariawonama.pl/#kontakt
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template TeskoGreen v 0.1 modified by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8