Wiek: 24 Dołączyła: 10 Lut 2009 Posty: 64 Skąd: Warszawy
Wysłany: 2009-03-31, 21:50
ja odstawiłam mieso 20 marca- zupełnie świeża jestem. Niestety bardzo mi brakuje tego w diecie.
Dziś niestety zjadłam kanapkę z wędlinom...
ale tak sobie tłumaczę, ze to trzeba stopniowo zmniejszać ilości spożywanego mięsa.
Na kolację była sałatka z rukoli, pomidorów, mozarelli i pomaranczy...
Wiek: 24 Dołączyła: 27 Kwi 2007 Posty: 2194 Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-03-31, 22:07
Laluna napisał/a:
Dziś niestety zjadłam kanapkę z wędlinom...
ale tak sobie tłumaczę, ze to trzeba stopniowo zmniejszać ilości spożywanego mięsa.
Dokładnie u każdego to przebiega inaczej.
Ktoś potrafi rzucić miecho odrazu inni to robia stopniowo.
jeśli brakuje ci smaku miesa możesz się zaopatrzyc w sojowe wędliny, parówki- powinno Ci być wtedy łatwiej przetrwac chwile słabości.
Powodzenia.
_________________ Nigdy z sobą się nie kłócę kłócę, nigdy siebie nie porzucę
Całe noce, całe dnie, ja po prostu kocham się
Wiek: 24 Dołączyła: 27 Kwi 2007 Posty: 2194 Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-04-06, 12:46
Ja np na wegetarianizm przechodziłam stopniowo (co prawda z innych przyczyn niz Ty)
Ale jeśli nie potrafisz sie odciąć od mięsa z dnia na dzień to metoda małych kroczków, szukanie zamienników jest jak najbardziej dobra.
Też polecam tofu- ja chyba najbardziej wędzone czeskie.
_________________ Nigdy z sobą się nie kłócę kłócę, nigdy siebie nie porzucę
Całe noce, całe dnie, ja po prostu kocham się
Wiek: 24 Dołączyła: 10 Lut 2009 Posty: 64 Skąd: Warszawy
Wysłany: 2009-04-06, 14:51
kolejny dzien bez mięsa, a właściwie dwa...
za to jadłam: sałatkę z kukurydzy (z puszki więc modyfikowana genetycznie ), tunczyka, kiszonego ogórka i ryżu.
Na obiad zrobiłam zupę grzybową ("Babci Zosi")- taka gotowa mieszanka przypraw i ususzonych warzyw. Zresztą polecam te zupki wszystkim.
Kurde, ja to z dnia na dzień rzuciłam mięso łącznie z rybami jak tylko stwierdziłam, że jestem wystarczająco dorosła żeby sama podejmować decyzje o sobie ... (miałam ze 13 lat )
_________________ jak mały książę uwięziona na swej dziwnej kwaśnej planecie...
kolejny dzień puszczam z dymem...
Ja nie jem mięsa od ponad miesiąca. Po kilku filmach na You Tube otworzyły mi się oczy. Cały czas pluje sobie w brodę na jakim zakłamanym świecie żyłam. Byłam ślepa jak kret nie obrażając kretów Od kilku dni odstawiłam też mleko i jego produkty. Jajka jem ale oznaczone jedynka ze sprawdzonego gospodarstwa. Czuje się świetnie fizycznie. Poprawiła mi się cera, mam więcej energii, nawet zaczęłam biegać (olaboga!!! świat się kończy). Ponieważ od razu podeszłam do sprawy poważnie poczytałam masę fachowych tekstów o zdrowym odżywianiu i od wielu lat zaczęłam czytać skład produktów na ich opakowaniu. Włos sie jeży co ja kiedyś żarłam!! Ale psychicznie mi się pogorszyło (o ile w moim przypadku to jeszcze było możliwe ) mam często ochotę rozwalić łeb kilku palantom za to jakie maja stanowisko do żywych wrażliwych stworzeń i otaczającego ich świata. Ale może to przejdzie....
_________________ "Jak możemy oczekiwać idealnych warunków na Ziemi, skoro nasze ciała są żywymi grobami pomordowanych zwierząt? Dopóki będą istniały rzeźnie, będą istniały i pola bitew" Lew Tołstoj
Wiek: 24 Dołączyła: 10 Lut 2009 Posty: 64 Skąd: Warszawy
Wysłany: 2009-04-14, 19:55
cara napisał/a:
Laluna napisał/a:
tak, już mi to ktoś zarzucił. Ryby zostawiam sobie juz na absolutny koniec.
Czy dla ciebie przejście na wegetarianizm jest jakimś rodzajem wyrzeczenia? To nie zarzut, to pytanie. ;)
Nie, ale przyznam szczerze, że bardzo lubię jeść. W moim domu mam świetnie gotowała. Mieso jest jednym z produktów, które wykorzystywałam do moich ulubionych past. Jednak wolę z tego zrezygnować, ponieważ nie godzę się na cierpienie i niehumanitarne traktowanie zwierząt hodowlanych. Poza tym wiem jak bardzo to mięso jest nafaszerowane hormonami i antybiotykami- mamy zatem i element prozdrowotny :D
Dzięki :)
W takim razie ryby żyjące w tych ściekach, jakimi są nasze rzeki i morza, powinny być dla Ciebie jeszcze bardziej podejrzane. Bodaj pangi są pod tym względem najgorsze. Ja bym, serio, do ust nie wzięła (szczęśliwie w moim domu się ryb nie jadło, więc tematu gdy przechodziłam na wegetarianizm, w ogole nie było)
Wiek: 24 Dołączyła: 10 Lut 2009 Posty: 64 Skąd: Warszawy
Wysłany: 2009-04-15, 20:06
cara napisał/a:
Dzięki :)
W takim razie ryby żyjące w tych ściekach, jakimi są nasze rzeki i morza, powinny być dla Ciebie jeszcze bardziej podejrzane. Bodaj pangi są pod tym względem najgorsze. Ja bym, serio, do ust nie wzięła (szczęśliwie w moim domu się ryb nie jadło, więc tematu gdy przechodziłam na wegetarianizm, w ogole nie było)
zwykle jadałam łososia, teraz tuńczyka z puszki...
Ew. kupuje makrele wędzonką (ale tylko naturalnie)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum