Wysłany: 2010-01-26, 11:04Rachunek zysków i strat po upadku komuny?
Tak mnie naszło na liczenie. No, policzmy.
Pominę wszelkie korzyści związane z zakończeniem zamordyzmu, wiadomo, teraz już nie pałują ludzi tak często. Nie na takich rzeczach chciałem się skupić.
Interesuje mnie, ile zyskaliśmy gospodarczo jako kraj. Wiadomo, że za upadkiem komuny nie stał żaden wąsaty elektryk, tylko wywiady potęg militarnych - Wielkiej Brytanii, USA, Izraela. Chciano wtedy zlikwidować zagrożenie, jakim był mocny Związek Radziecki. Super, że zlikwidowano, bo paskudna to była potwora. Pytanie, czy przypadkiem nie upieczono wtedy dwóch pieczeni przy jednym ogniu - zlikwidowano zagrożenie militarne oraz przejęto gospodarki państw satelitarnych?
Wydawać by się mogło, że dobrobyt w porównaniu do komuny aż w oczy bije. Wtedy nie było nawet papieru toaletowego, ocet na półkach i tak dalej.
ALE
Mieliśmy wtedy embargo gospodarcze. Gdyby teraz zatrzymać handel zagraniczny, w ciągu 3 miesięcy na naszych półkach sklepowych nawet octu by nie było. Ten cały "dobrobyt" który widzimy, czyli komputery, telewizory, samochody - to efekt otwarcia granic, a nie zwiększenia produkcji w Polsce. Bogactwo kraju liczy się możliwościami zakupu towarów, że tak powiem, stałych - żywności, mieszkań.
I tutaj bardzo trudno oceniać. Przede wszystkim dlatego, że za komuny gospodarka nie była wolna. Wtedy wypełniało się kwit z prośbą o przydział mieszkania, za powiedzmy 10 lat wprowadzało się do swojego. Płaciło się jakieś grosze, jak tu teraz porównać siłę nabywczą ówczesnej pensji z dzisiejszą? Dziś zarabiając median krajowy, na mieszkanie odkłada się 50 lat, ale za to można kupić więcej towarów luksusowych, jeśli się z mieszkania zrezygnuje. Wtedy można było mieć chatę w 5-10 lat, nic się nie płaciło, ale też nie miało się nadmiaru gotówki.
Przyznam, że odnoszę nieprzeparte wrażenie, iż realna siła nabywcza polskiej pensji w ogóle się przez te 20 lat nie zmieniła. Mieszkania są 10 razy droższe, elektronika 10 razy tańsza, ale wszystko dalej wychodzi na +/- zero.
Druga sprawa, zadłużenie. Mała niespodzianka. Wiecie, czym jest opłacony "sukces gospodarczy"? Przeciętna rodzina w naszym kraju ma 40 czy 50 tysięcy zł długu. Nie zaciągali go. Rząd zaciągnął za nich. Ten dług dalej rośnie.
I ostatnia sprawa, ile Polski dalej jest w rękach Polaków? Ile mamy polskich banków w Polsce? Ile przemysłu wydobywczego, czyli tego, co stanowi podstawę narastania dobrobytu, na czym trzymają się wszyscy nasi sąsiedzi, dalej jest w naszych rękach? Ile najbardziej dochodowych monopoli zwiększa PKB Polski, a ile tych krajów, których wywiady zniszczyły komunę?
Ilu Polaków pracuje na to, żeby bogatsza była Polska, a ilu pracuje w Polsce na rzecz rozwoju USA, UK, Izraela?
eeeee, ale tych mieszkań nie kupowało się na własność, przecież dopiero niedawno wprowadzono ustawę pozwalającą na tani wykup tych mieszkań, za które się płaciło za komuny i w których się mieszka
...a tak w ogóle to gadasz jak faszysta
_________________ jak mały książę uwięziona na swej dziwnej kwaśnej planecie...
kolejny dzień puszczam z dymem...
po pierwsze, podatki odprowadzone przez bank posłużą do załatania dziur w jezdni. Zgadnij, gdzie te dziury załatają - w Warszawie czy może w Tel Awiwie DC?
po drugie, zyski generowane przez bank posłużą ludziom, którzy te zyski przejmą, do wspierania rozwoju w kraju, w którym zarobione pieniądze wydadzą (np budując sobie dom).
W praktyce różnica jest taka, jak między byciem bogatym hrabią a byciem lokajem mieszkającym u bogatego hrabiego. I ten i ten mieszka w zamku, ale....
Co do okresów komuny - no cóż, powtarzasz co telewizor i gazeta wyborcza powiedziały. Ja żyłem w tamtych czasach. Nigdy nie brakowało podstawowych produktów żywnościowych, owszem, brakowało szynki, brakowało pralek, bananów, zagranicznych płyt z muzyką i innych towarów na które nałożono embarga, ale nikt nie chodził głodny.
A towarów brakowało dlatego, że większość zakładów produkcyjnych strajkowała. Nawet linii kolejowych nie mamy m.in. dlatego, że ludzie którzy mieli je kłaść wywiesili plakaty z JP2 i powiedzieli, że pieprzą to, oni nie robią.
po drugie, zyski generowane przez bank posłużą ludziom, którzy te zyski przejmą, do wspierania rozwoju w kraju, w którym zarobione pieniądze wydadzą (np budując sobie dom).
I znowu pudło. Jeśli ktoś sobie buduje dom to to nie jest rozwój tylko degradacja środowiska.
Czyli firma działająca w Polsce nie płaci podatków w Polsce - tia...
W większości firmy działające miedzynarodowo są spółkami akcyjnymi i swoje zyski wypłacają akcjonariuszom - w każdej chwili na większą chwałę ojczyzny możesz kupić ich akcje i wtedy część zysków zostałaby "w kraju". Dodatkowo nie dostrzegasz, że kapitał zagraniczny dostarcza nam... kapitału, bez którego jakokolwiek gospodarka nie mogłaby się obejść.
Oczywiście twój umysł na poziomie wyborcy PiSu nie jest wstanie takich niuansów wyłapać, więc z mojej strony to koniec dyskusji!
Masz jakieś papiery na to, że jaki procent zakładów przez jaki czas strajkował i jaki to miało wpływ na pkb - ja słyszałem o -4%. Może mówisz o okresie stanu wojennego, gdzie jak coś strajkowało było szybko pacyfikowane?
_________________ Gdzie jest słonko, kiedy śpi?
Czy wilk zawsze bywa zły?
Dokąd tupta nocą jeż?
Możesz wiedzieć, jeśli chcesz!
Joł, kapitał nie zna granic. Izrael to słaby inwestor w Polsce. Żydzi zakładali mennice dla Mieszka I i innych piastów, są w tym dobrzy, lepiej się od nich uczyć niż krytykować. Polskie banki to PKOBP i banki spółdzielcze ja wole niemiecki mbank. Największa kasa znajduje się nie w bankach, ale towarzystwach ubezpieczeniowych. Polski przemysł wydobywczy to KGHM, ponoć kilka kilometrów pod ziemią jeżdzą bielutkie landrovery ,ale wydobywać surowce to każdy głupi potrafi.
W latach 80 średnia pensja w Polsce to jakieś 20 USD dziś 1000 USD i wszytsko jasne.
Największym zagrożeniem jest jedynie dług wewnetrzny i zewnętrzny, ale wiadomo że "Balcerowicz to żyd i musi odejść" i tniemy gałąź na której siedzimy.
Właśnie z tą pensją 20 usd to największe kłamstwo ludzi, którzy stoją za rozkradzeniem wszystkiego, co w Polsce można było rozkraść. Równie dobrze mogę powiedzieć, że mieszkanie w Polsce kosztowało 100 dolarów, taki był dobrobyt! A ile chleba można było za jednego dolara kupić...
nie kosztowało, bo dolary w Polsce nie istniały jako waluta.
Wiadomo, że z perspektywy byłego pracownika PGR, albo kogoś kto żyje z renty matki PRL było fajniejsze, bo kartofle tańsze i mieszkanie w bloku się dostawało po 10latach, ale nigga please...
Pogadajmy o ludziach z Polski A!
_________________ Gdzie jest słonko, kiedy śpi?
Czy wilk zawsze bywa zły?
Dokąd tupta nocą jeż?
Możesz wiedzieć, jeśli chcesz!
Na tej samej zasadzie można pogadać o ludziach z partii. Też mieli lepiej niż ci zarabiający mediana krajowej.
Zresztą, jak zwykle wykazujesz się (celową lub nie) opornością umysłową. Mówimy o kraju jako całości, o tym, jak mogłoby być, gdyby kraj po upadku komuny nie został rozkradziony, a nie o tym, że komuś jest lepiej.
"Na tej samej zasadzie można pogadać o ludziach z partii. Też mieli lepiej niż ci zarabiający mediana krajowej. "
Ja tylko twierdzę, że klasie średniej (nie, tak jak ty mi imputujesz, elicie) się o wiele bardziej poprawiło, a twoje argumenty o tym, ze kartofle był tańsze i mieszkania dostawałeś od państwa po 10 latach (ho ho!) mogą trafiać tylko do jakiś Zenonów z wioski.
"Zresztą, jak zwykle wykazujesz się (celową lub nie) opornością umysłową."
Jak zwykle wykazujesz się nie panowaniem nad odróznianiem swoich fantazji od rzeczywistości.
"Mówimy o kraju jako całości..."
A ja mam dziwne wrażenie, że mówimy o tym co jakiemuś Ziutkowi wydaje, na podstawie tego co zaobserował w najbliższym otoczeniu.
"... o tym, jak mogłoby być, gdyby kraj po upadku komuny nie został rozkradziony, a nie o tym, że komuś jest lepiej."
Oł rili? Sorry, że zaczyna łapać to dopiero teraz, że dla kogoś to, że banki nie są państowe, a są miedzynarodowymi koncernami to "rozkradanie"?
Aleeeeeeeeeeeeee czego się spodziewać po osobie, która twierdzi, że działające w Polsce zagraniczne firmy nie płacą podatków.
_________________ Gdzie jest słonko, kiedy śpi?
Czy wilk zawsze bywa zły?
Dokąd tupta nocą jeż?
Możesz wiedzieć, jeśli chcesz!
Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Jasne, że się poprawiło. Ale na ile ta "poprawa" jest wywołana zniesieniem blokady gospodarczej i dostępem do technologii, a na ile faktycznym wzrostem produkcji towarów i usług w naszym kraju?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum